Białoruskie służby zajęły kolekcję obrazów banku Babaryki

Zarekwirowana została m.in. „Ewa” Chaima Soutine’a. Kadr z materiału Biełaruś 1

Przed wyborami na Białorusi wszczęto “sprawę Biełhazprambanku”, którego prezesem przez 20 lat był kandydujący na prezydenta Wiktar Babaryka. W ramach śledztwa skonfiskowano kolekcję 150 dzieł sztuki, które według białoruskiej telewizji państwowej miały być wywiezione z kraju.

W programie “Hałouny efir” (pol. “Główny eter”) na kanale Biełaruś 1 poinformowano, że śledczy znaleźli “przekonujące dowody” na to, że były prezes Biełhazprambanku Wiktar Babaryka “ma związek z nielegalną działalnością”. Podczas rewizji u jego byłych podwładnych skonfiskowano łącznie 4 miliony dolarów, złoto i papiery wartościowe. Według białoruskiej telewizji państwowej “na bazie banku stworzono zorganizowaną grupę przestępczą”.

W materiale telewizyjnym pokazano też wcześniej niepublikowane nagranie skonfiskowanych dzieł sztuki z korporacyjnej kolekcji banku..

– Sto pięćdziesiąt obrazów wartych 20 milionów dolarów także dołączono do sprawy. Pojawiły się informacje, że szykowano je do wywiezienia z kraju. Prawdziwa cena tych aktywów może być znacznie wyższa. Można sobie tylko wyobrażać, ile kosztowałyby na aukcjach! – powiedział na antenie prezes białoruskich mediów państwowych Iwan Ejsmant.

Na antenie Biełaruś 1 pokazano również należący do kolekcji Biełhazprambanku obraz “Ewa” francuskiego mistrza Chaima Soutine’a (jako Chaim Sutin urodził się w żydowskiej rodzinie w Śmiłowicach pod Mińskiem). To właśnie dzięki bankowi płótno to trafiło na Białoruś. W 2013 roku Biełhazprambank nabył “Ewę” na licytacji domu aukcyjnego Sotheby’s za 1 805 tysięcy dolarów.

Częścią skonfiskowanej kolekcji jest też „Zielony pejzaż” Marca Chagalla. Zdjęcie: nn.by

Służby zarekwirowały też “Zielony pejzaż” urodzonego pod Witebskiem Marca Chagalla (Mojszy Szagałowa). Bank kupił go za 137 tysięcy dolarów. Celem stworzenia przez Biełhazprambank korporacyjnej kolekcji „Art-Belarus” było sprowadzenie na Białoruś dzieł przedstawicieli Szkoły Paryskiej pochodzących z Białorusi.

Prowadzący program stwierdził też, że w “sprawie Biełhazprambanku” chodzi nie tylko o oszustwa finansowe, o których w ubiegłym tygodniu informowały służby.

– Chodzi o wykrycie cięższych dowodów w poważniejszych kategoriach. Na przykład fakty ingerowania obcego państwa w wewnętrzne sprawy Białorusi – podkreślił szef państwowych mediów.

Główny przeciwnik Łukaszenki trafi do więzienia? Eksperci o sprawie Babaryki

Wiktar Babaryka przez 20 lat był prezesem Biełhazprambanku, który choć z nazwy jest białoruski, to w większości należy do rosyjskiego Gazpromu. Na początku maja rzucił swoją posadę, by wystartować w wyborach na prezydenta Białorusi. Od tego czasu zebrał prawie 400 tysięcy podpisów poparcia dla swojej kandydatury, stając się głównym przeciwnikiem Alaksandra Łukaszenki, który rządzi Białorusią od 26 lat.

W czwartek 11 czerwca rano białoruskie służby weszły do biur Biełhazprambanku i podległych mu firm PrywatLizyng, Kampary i Kentaur. Wydział przestępczości finansowej Komisji Nadzoru Państwowego wszczął sprawę karną o uchylanie się od płacenia podatków na dużą skalę (cz. 2 art. 243 KK) i pranie pieniędzy (cz. 2 art. 335 KK). Służby przesłuchały głównych menedżerów banku, w tym zastępców byłego prezesa, jednak nie samego Babarykę. Łącznie w ramach śledztwa zatrzymano 15 osób.

W piątek 12 czerwca prezydent Alaksandr Łukaszenka oświadczył, że jego wyborczy przeciwnik ma związek z przestępczą działalnością swoich podwładnych. Przewodniczący Komitetu Nadzoru Państwowego Iwan Ciepciel stwierdził, że “na bazie banku de facto powstała zorganizowana grupa przestępcza, która wyprowadzała środki pieniężne za granicę”. Na pytania dziennikarzy, czy był w to zaangażowany Babaryka, Ciepciel podkreślił:

– Nie mogę sobie wyobrazić, że prezes nie wiedział, co robili w banku jego zastępcy. Mogę potwierdzić, że mamy przekonujące dowody jego związku z tą nielegalną działalnością.

Według szefa służby specjalnej, podczas przeszukań skonfiskowano 4 miliony dolarów w gotówce i papiery wartościowe za ponad pół miliona dolarów.

Służby znalazły haki na wyborczego przeciwnika Łukaszenki

Kandydat na prezydenta oświadczył, że rewizje i sprawa karna to próba wywarcia na niego presji, realizowana na zamówienie władz. Babaryka powiedział, że przeszukania trwają też u jego przyjaciół i byłych współpracowników, a władze chcą w ten sposób stworzyć dla niego “kompleksowe dowody”. Komentując słowa Łukaszenki, Babaryka powiedział:

– Jeśli pieniądze, o których mówi Alaksandr Łukaszenka znaleziono u moich przyjaciół, to oficjalnie oświadczam, że to moje pieniądze”.

Były bankier podkreślił, że wszystkiego dorobił się legalnie, a wykryte środki miał zgłosić w deklaracji podatkowej.

Dziś rano Bank Narodowy Białorusi wprowadził w Biełhazprambanku swój tymczasowy zarząd. Informacje o takiej możliwości pojawiły się już w piątek. Rosyjska centrala Gazprombanku uznała takie działania władz Białorusi za nielegalne. Białoruscy eksperci także twierdzą, że nie ma ku temu podstaw finansowych, ale Bank Narodowy może w ten sposób chcieć uchronić Biełhazprambank przed zniszczeniem go przez służby specjalne.

Eksperci: śledztwo w sprawie banku Gazpromu zamówiły władze Białorusi

ii,pj/belsat.eu

Wiadomości