Białoruscy internauci demaskują tajniaków

Wczoraj po raz pierwszy na ulicach Mińska pojawili się nieumundurowani milicjanci z pałkami. Większość z nich nosiła kominiarki lub maseczki chirurgiczne – ci, którzy nie ukryli twarzy zostali “zapamiętani przez internet”.

Internet nie zapomina

“Co raz trafi do sieci, zostaje w niej na zawsze” – głosi wcale niestare przysłowie. Powinien być tego świadomy każdy milicyjny tajniak, który podniósł wczoraj rękę (z pałką) na białoruskich demonstrantów. W stronę służb wymierzone były dziesiątki obiektywów uwieczniających brutalność milicjantów. Wystarczyło zdjąć maskę, by zostać nie tylko na zawsze zapamiętanym przez internet, ale także odnalezionym i właśnie – zdemaskowanym.

А вось і расейскі пеўнік сярод лукашэнаўскага куратніка!Іх у Беларусь запусьціў лука-крывавы!

Opublikowany przez Natalyę Basaligą Niedziela, 6 września 2020

Przekonał się o tym funkcjonariusz Andrej Karpau, uchwycony na wideo po rozpędzeniu kolumny demonstrantów pod Centrum Handlowym Korona w Mińsku. W ciągu kilku godzin zostało odnalezione jego konto w sieci społecznościowej VKontakcie. Internauci namierzyli także jego żonę Darię Karpawą i opublikowali zdjęcia ślubne pary. Oba konta zostały już skasowane.

Białoruś: z systemu zniknęły dane paszportowe milicjantów

Wiedząc, że Białorusini będą poszukiwać informacji o swoich prześladowcach, MSW usunęło (lub ukryło) ich dane osobowe z krajowego systemu. W związku z tym milicjanci nie zaciągną teraz kredytu i nie opuszczą kraju. Nie można być przy tym pewnym, że hakerzy nie włamali się do bazy danych jeszcze przed prewencyjnymi działaniami służb.

Miesiąc maskarady

Dziś mija 30 dzień protestów po sfałszowaniu wyborów na prezydenta Białorusi. Przez cały ten czas mundurowi rozpędzający demonstracje i zatrzymujący ich uczestników ukrywają się za maskami – higienicznymi lub kominiarkami.

Tajniacy w maskach podczas Marszu Jedności. Mińsk, 7.09.2020 r. Zdjęcie: belsat.eu

W tym czasie milicja zatrzymała już ok. 8 tysięcy osób, duża część z nich była torturowana. Ofiary nie są jednak w stanie powiedzieć, kto był ich katem – torturujący prawie zawsze nosili kominiarki.

Część zatrzymanych zasiadła potem na ławie oskarżonych – często fizycznie przewybając w areszcie i uczestnicząc we własnej rozprawie za pośrednictwem Skype. Jak poinformował prawnik Alej Ahiejeu, wiceprezes Białoruskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy (BAŻ) w roli świadków oskarżenia występują osoby w kominiarkach podające się za milicjantów. Nie można jednak potwierdzić, bo przedstawiając swoje dokumenty nie zdejmują masek. Jak podkreśla Ahiejeu, jest to niezgodne z białoruskim prawem.

Pułkownik Mikałaj Karpiankou dowodzi pacyfikacją protestu bez maski, ale też bez munduru. Zdjęcie: onliner.by

Masek nie noszą ci milicjanci, którzy nie mają się czego obawiać i czują się bezkarni. Jak pułkownik Mikałaj Karpiankou, naczelnik Głównego Wydziału ds. Walki z Przestępczością Zorganizowaną i Korupcją MSW (GUBAZiK). Nie zasłaniał wczoraj twarzy, gdy w cywilnym ubraniu, ale służbową pałką rozbijał drzwi kawiarni O’Petit w Mińsku. Ukryło się tam około 10 osób, które wcześniej uciekały przed zamaskowanymi napastnikami z pałkami.

Mieszkańcy Mińska pomagają kawiarni zdemolowanej przez milicję

pj/belsat.eu

Wiadomości