Białoruskie gwiazdy emigrują. Rozbitaje Serca Pacana wybrało Ukrainę

Po uwolnieniu jej członków z aresztu, grupie rockowej trzykrotnie odmówiono wydania zgody na trasę koncertową. W związku z tym muzycy postanowili udać się na emigrację.

Członkowie zespołu Pawał Haradnicki i Dzianis Tarasienka są już na Ukrainie. Swoim fanom przekazali, że jest to rozwiązanie czasowe.

– Przez ostatni miesiąc trzykrotnie odmówiono nam wydania zgody na koncertowanie. Bardzo poważnie podchodzimy do naszego projektu, niedługo wydamy nowy album, mamy wiele pomysłów. Dlatego postanowiliśmy tymczasowo wyjechać do Kijowa. Nie wiemy, co z tego wyjdzie i co będzie jutro, ale mimo to spróbujemy – poinformowali muzycy w Instagramie.

Zespół Razbitaje Serca Pacana. Zdjęcie: Разбітае Сэрца Пацана / vk.com

Grupa Razbitaje Serca Pacana (co można tłumaczyć jako “Złamane Serce Chłopaka”), którą trudno jest przyporządkować jakiemukolwiek gatunkowi muzycznemu ze względu na specyficzny styl. Komentuje białoruską rzeczywistość nie tylko trafnie. Robi to w sposób, który – zdaniem wielu – perfekcyjnie odzwierciedla specyfikę białoruskiego życia i języka.

RSP to też mistrzowie performance’u, którzy miotają się między kiczem a teatrem, pastiszami w stylu disco-polo i solidnymi rockowymi kawałkami, a porwane rajstopy pijanej dziewczyny przeplatają z protest-songiem. Śpiewają przy tym trasianką, czyli typową dla Białorusi mieszanką języków białoruskiego i rosyjskiego.

Słowiański Bazar zamiast Eurowizji, czyli reżim coraz bardziej pogrąża kraj w izolacji

– RSP – to porcja humoru, karykatury, sarkazmu i autoironii, dzięki czemu koncerty zespołu stają się show pełnym absurdu, brutalności, nienormalności i ekscentryczności – tak muzycy piszą o sobie w sieciach społecznościowych.

Jednak to, co wydarzyło się podczas ich koncertu 13 lutego, mogło zaskoczyć swoim poziomem absurdu nawet tych weteranów, którzy grają na Białorusi już od dwóch dekad.

Wkrótce po rozpoczęciu koncertu w bazie turystycznej pod Osipowiczami na salę wbiegli funkcjonariusze OMON-u i zatrzymali wszystkich – muzyków i fanów, w sumie 68 osób, w tym rodziny z dziećmi. Niektórzy uczestnicy koncertu opowiadali, że początkowo nie potraktowali OMON-u poważnie, bo myśleli, że to taki żart, typowy dla chłopaków z zespołu.

Białoruskie MSW o „nielegalnej imprezie muzycznej”: picie alkoholu, podejrzana symbolika i „destrukcja”

 

59 osób osądzono – wymierzono im w sumie 660 dni aresztu i 13 tys. rubli kar. Według władz na nielegalnym zgromadzeniu „pod przykrywką koncertu zebrali się aktywiści destrukcyjnych kanałów w Telegramie”.

Zespół i uczestnicy koncertu wyszli z aresztu 28 lutego.

Od początku protestów Białoruś opuściło wielu muzyków i innych artystów niezgodnych z polityką reżimu.

Lider grupy “Stary Olsa” uciekł z Białorusi przed represjami

pj/belsat.eu

Wiadomości