Wiceszef MSW Białorusi: pod pozorem zawracania migrantów trafiają do nas terroryści

Zawracani na Białoruś migranci to potencjalni terroryści i ekstremiści, za którymi stoją zachodnie służby specjalne – oświadczył wieczorem w telewizji państwowej białoruski wiceminister spraw wewnętrznych Mikałaj Karpiankou. Jest on objęty zachodnimi sankcjami.

Urzędnik przekonuje, że w Europie Zachodniej są „zbierani i członkowie Państwa Islamskiego i ci, którzy siedzieli tam w aresztach, w celu destabilizacji sytuacji na Białorusi”. Według niego stoją za tym „służby specjalne”.

– I oni, niby zawracając nielegalnych migrantów, przerzucają nam tutaj terrorystów i ekstremistów – przytacza wypowiedź Karpiankowa agencja Interfax-Zapad.

Mikałaj Karpiankou wskazał również, że białoruskim pogranicznikom pomagają podległe mu wojska wewnętrzne, żeby „nie dopuścić do prowokacji, których mogą się dopuścić, powiedzmy, służby zachodnie z naszego terytorium wobec Litwy, Łotwy, Polski”. Jego zdaniem mogłoby bowiem dojść do „wielopiętrowych kombinacji”.

Karpiankou powiedział jednak, że „Bóg jest z Białorusinami”, a białoruscy funkcjonariusze „dzielą się z migrantami swoim jedzeniem i przynoszą im drewno na opał”.

O czym europejscy ministrowie dyplomacji rozmawiali z szefem MSZ Białorusi?

Od wiosny liczba nielegalnych migrantów, którzy trafiają do państw UE z terytorium Białorusi gwałtownie wzrosła. Według UE jest to efekt celowych działań białoruskich władz, które ułatwiają migrantom z Iraku i innych krajów przyjazd na Białoruś, a następnie przechodzenie przez granicę w miejscach, gdzie jest to niedozwolone. Tylko w sierpniu granicę z Polską próbowało nielegalnie przekroczyć, według Warszawy, blisko 2 tys. osób.

Tymczasem szef Rady Bezpieczeństwa Alaksandr Wolfowicz przekonywał w telewizji ONT, że w ciągu ostatnich 2 miesięcy białoruska Straż Graniczna nie wpuściła na Białoruś 8,5 tysiąca osób, które miały być wydalone z Polski i Litwy.

– Zanim ich do nas wyślą to ludzi biją, używają paralizatorów – mówił.

Żaryn: Białoruskie służby pomagają w transporcie migrantów na granicę. Są dowody

Powtórzył też oficjalną wersję Mińska, że to nie białoruskie władze organizują migrację z Bliskiego Wschodu na Zachód. Jego zdaniem, to jest wina „kolektywnego Zachodu”, który usuwał bądź próbował usuwać „niezgodną z konstytucją drogą” liderów takich państw, jak Libia, Irak, Iran, czy Syria i w ten sposób doprowadził do destabilizacji.

 

Szukają ulicy Młodzieżowej. Mieszkańcy Grodna informują o grupach migrantów

Nielegalnych migrantów można tymczasem zobaczyć na ulicach białoruskich miast. W piątek wieczorem w Mińsku kilkuosobowe grupy, głównie mężczyzn, gromadziły się m.in. w centrum miasta, skąd potem zabierano te osoby taksówkami lub mikrobusami.

pp/belsat.eu wg Nawiny, PAP

Wiadomości