231 podejrzanych. Pierwszy proces w masowej sprawie za marsz w Mińsku

Po opozycyjnej akcji upamiętnienia ofiar NKWD białoruska prokuratura wszczęła masową sprawę karną przeciwko demonstrantom. Dziś przed sądem stanął pierwszy z nich. Nie przyznał się do winy.

1 listopada przez Mińsk przeszedł pochód nazywany Dziadami – od trzech dekad tego dnia Białorusini gromadzą się w uroczysku Kuropaty, by uczcić pamięć tysięcy zamordowanych przez NKWD. Tym razem marsz pamięci miał charakter masowego protestu przeciwko reżimowi Alaksandra Łukaszenki. Demonstracja została brutalnie spacyfikowana przez oddziały specjalne, a setki jej uczestników trafiły do aresztów.

Przeciwko nim Komitet Śledczy (prokuratura) wszczął sprawę karną z artykułu o organizację masowych zamieszek (cz. 1 art. 342 KK). Białoruskie organizacje obrony praw człowieka uznały ją za formę masowych represji politycznych.

Dziś przed sądem stanął pierwszy z oskarżonych – 47-letni przedsiębiorca Michaił Hłuchouski – wcześniej aresztowany i skazywany na grzywny za udział w innych protestach.

Michaił Hłuchouski w sądzie. Zdjęcie: Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiasna”

Proces prowadziła sędzia Swiatłana Czarapowicz, a jako oskarzyciel wystąpił prokurator Zubko. Demonstrantowi zarzucono, że od godziny 13:00 do 17:15 “długo i uporczywie naruszał porządek publiczny” blokując ulice w centrum Mińska. W związku z jego działaniami swój ruch miało wstrzymać 14 autobusów i 10 trolejbusów, przynosząc komunikacji miejskiej 10 689 rubli (15 236 złotych) strat. Jako dowody przedstawiono kadry z milicyjnych kamer, na których Hłuchouski stoi na jezdni.

Oskarżony przyznał się do winy częściowo. Potwierdził, że brał udział w demonstracji, by zaprotestować przeciwko działaniom reżimu. Stwierdził jednak, że przez większość czasu szedł chodnikiem, a na jezdni był tylko przez kilka minut. Udział w marszu skończył, gdy jego trasa została zablokowana przez kordon OMONu i wojsk wewnętrznych. Potem przeszedł do dzielnicy Uruczcze, gdzie o 14:40 został zatrzymany – nie mógł więc blokować transportu miejskiego do godziny 17:15, co zarzuca mu Komitet Śledczy.

Michaił Hłuchouski jest kombatantem. Podczas rozprawy wielokrotnie podkreślał, że w czasie demonstracji był w szoku spowodowanym brutalnością milicji.

Michaił Hłuchouski stoi przed OMONowcami podczas marszu 1.11.2020 r. Zdjęcie Komitetu Śledczego

– Gdy służyłem, brałem udział w działaniach wojennych na Kaukazie. Podczas marszu byłem zszokowany tym, co dzieje się w moim pokojowym mieście.

Michaił Hłuchouski nie usłyszał dziś wyroku. Kolejna rozprawa odbędzie się 14 stycznia.

W masowej sprawie o organizację zamieszek 1 listopada podejrzanymi są też dziennikarze Biełsatu Dzmitryj Krauczuk i Arciom Bahasłauski. Zostali wtedy brutalnie zatrzymani i ukarani grzywnami za udział w nielegalnym zgromadzeniu (art. 23.34 Kodeksu Wykroczeń). Jest to sprzeczne z białoruskim prawem, które zakłada, że korespondent nie jest uczestnikiem relacjonowanego wydarzenia.

Pięciu z sześciu dziennikarzy oskarżonych o wszczynanie zamieszek, to współpracownicy Biełsatu

pj/belsat.eu wg Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiasna”

Wiadomości