„Nie boimy się”. Demonstracje w obronie Nawalnego w rosyjskich miastach

Demonstracja w obronie Aleksieja Nawalnego Moskwie. Zdj. vot-tak.tv

Akcje solidarności z uwięzionym opozycjonistą odbywały się m.in. w Moskwie i Petersburgu. W wielu miastach policja dokonywała prewencyjnych zatrzymań, jeszcze przed początkiem demonstracji.

W centrum Moskwy, gdzie wieczorem rozpoczęła demonstracja w obronie uwięzionego opozycjonisty, policja ostrzegła uczestników akcji, że odbywa się ona bez zezwolenia. Potem funkcjonariusze wzywali zgromadzonych, by przestrzegali dystansu wymaganego ze względu na pandemię Covid-19.

Grupy zwolenników Nawalnego gromadziły się w różnych punktach w centrum rosyjskiej stolicy: w rejonie Placu Maneżowego nieopodal Kremla, ulicy Twerskiej, przed budynkiem niższej izby parlamentu – Dumy Państwowej. Widać było też grupy ludzi pod pomnikiem Fiodora Dostojewskiego przy głównej bibliotece państwowej – bibliotece im. Lenina.

Grupy ludzi zbierały się osobno, ponieważ rozdzielały je metalowe ogrodzenia ustawione przez siły porządkowe sprawiają. Dlatego demonstracja wyglądała na nieskoordynowaną, chociaż widać też było, że jej uczestnicy byli przygotowani: mieli plakaty wzywające do uwolnienia Nawalnego, przynieśli też flagi państwowe i egzemplarze konstytucji Rosji. Rozbrzmiewały też hasła solidarności z Białorusią.

Żywie Biełaruś! – skandowali demonstranci.

Na demonstrację w stolicy przyszli też bliscy Nawalnego – jego matka Ludmiła i brat Oleg. Oleg Nawalny został zatrzymany podczas poprzednich protestów w Moskwie w obronie swego brata, które odbyły się pod koniec stycznia. Wszczęto wobec niego sprawę karną dotyczącą nieprzestrzegania wymogów sanitarnych podczas demonstracji. Owacjami powitano Julię Nawalną, żonę uwięzionego opozycjonisty.

– Julia, Julia! – zaczął skandować na jej widok tłum.

W Petersburgu służby komunalne zamknęły centralne stacje metra, a część protestujących wzięła udział w marszu centralnymi ulicami miasta. Tłum zgromadził się najpierw na Placu Senackim. Uczestnicy demonstracji żądali, by do Nawalnego dopuszczono lekarza. Niektórzy wznosili też hasła wymierzone przeciwko prezydentowi Władimirowi Putinowi: „Rosja bez Putina!”, „Precz z carem!”

Policja uprzedzała, że rozpocznie zatrzymania i użyje siły wobec uczestników demonstracji. Ostrzegła też dziennikarzy, by nie przeszkadzali w zatrzymaniach i myśleli o własnym bezpieczeństwie.

Tłum ruszył potem na plac przy Soborze św. Izaaka, gdzie czekały już siły OMON-u.

– Nie boimy się! – krzyczeli ludzie.

Przy Soborze św. Izaaka zaczęły się zatrzymania. Z kadrów, które pokazała telewizja Dożd wynika, że policjanci nie działali brutalnie, prowadzili demonstrujących do samochodów policyjnych. Jednak telewizja RTVi, nadająca dla rosyjskiej diaspory na Zachodzie, podała, że policja użyła paralizatorów.

Demonstracja w Petersburgu, tak jak w innych rosyjskich miastach, odbywała się bez zezwolenia władz. Ludzie wychodzili na centralne ulice, niektórzy przynieśli plakaty z hasłami w obronie Nawalnego, przede wszystkim z żądaniem uwolnienia opozycjonisty. Brzmiały też hasła antyrządowe. Symbolem protestu niekiedy były też włączone latarki telefonów komórkowych.

Jeszcze przed początkiem demonstracjami policja zatrzymała w całym kraju łącznie 325 osób – podał wieczorem portal OWD-Info, który prowadzi statystykę osób zatrzymanych i monitoruje sytuację na komisariatach. Wkrótce potem liczba ta wzrosła do ponad 400. Dane pochodzą z 51 miast. OWD-Info opublikowało nazwiska zatrzymanych. Wiele tych osób zatrzymano jeszcze przed akcjami.

Już prawie 200 osób zatrzymanych w związku z akcjami w obronie Nawalnego

Najwięcej zwolenników Nawalnego policja zatrzymała w Ufie – ponad 40 osób. Po około 30 i więcej osób trafiło na komisariaty w trzech miastach Syberii: Kemerowie, Barnaule i Nowokuzniecku.

Współpracownicy Nawalnego zwołali protesty na środę wieczór i ze względu na różne strefy czasowe w Rosji demonstracje odbyły się już na Dalekim Wschodzie i na Syberii. W Moskwie i Petersburgu – protesty rozpoczęły się o godz. 18 czasu polskiego, więc pierwsze dane dotyczących sytuacji w głównych metropoliach były jeszcze niekompletne.

cez/belsat.eu wg PAP, vot-tak.tv

Wiadomości