Od 5 do 9 lat więzienia. Białoruski sąd skazał uczestników opozycyjnych czatów internetowych

Oskarżeni uczestnicy „radykalnych czatów” Zdj. Wiasna

Więźniowie polityczni byli sądzeni za udział w masowych zamieszkach, umyślne zniszczenie lub zamiar zniszczenia mienia oraz nielegalne działania związane z bronią palną, amunicją i materiałami wybuchowymi.

Przed sądem w Mińsku stanęło jedenastu mężczyzn, którzy udzielali się na czatach komunikatora Telegram: „OGSB” (Oddział Samoobrony Cywilnej), „Mińsk w niepełnym wymiarze godzin”, „100”, „101”. Skazani rzekomo przymierzali się do zniszczenia trzech kiosków sieci Tabakierka. Należy ona do Alakseja Alaksina, biznesmena bliskiego Alaksandrowi Łukaszence. Dla wielu Białorusinów te sprzedające wyroby tytoniowe punkty są symbolem związków oligarchów z białoruskim reżimem. Podczas protestów na wielu z nich pojawiały się antyłukaszenowskie napisy.

Sędzia Dzmitrij Astapienka na wniosek młodszego prokuratora Alaksandra Ramanawicza ukarał Arcioma Kasakouskiego, Dzmitryja Lastouskiego, Dzmitryja Żeburtowicza pięcioma latami kolonii o zaostrzonym rygorze.

Paweł Niadbajła, Raścisłau Stefanowicz, Jauhien Prapolski, Alaksandr Reznik, Siarhiej Plonis, Arciom Mucuka, Alaksandr Jurczyk (jako jedyny nie został uznany przez obrońców praw człowieka za więźnia politycznego — Belsat.eu) dostali po osiem lat kolonii o zaostrzonym rygorze. Plonis i Stefanowicz są członkami opozycyjnej Rady Koordynacyjnej. Juryj Bialka otrzymał 9 lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. Zarzucono mu nielegalne przechowywanie broni palnej i materiałów wybuchowych.

Do 2,5 roku kolonii karnej – reżim skazuje studentów

Oskarżeni stwierdzili, że podczas pobytu w areszcie jesienią ubiegłego roku zostali dotkliwie pobici i zmuszeni do przyznania się przed kamerami. Prawnik Arcioma Kasakouskiego podkreślił, że na nagranym przez milicję filmiku, na którym jego klient przyznawał się do winy, widać ślady pobicia. Adwokat Jauhiena Prapolskiego informował, że wobec jego klienta użyto elektrycznego paralizatora Oskarżony Dawid Slaszczeu, jedyny, który przyznał się do winy podczas wstępnego śledztwa, a następnie opuścił kraj, poinformował, że obecny wiceminister spraw wewnętrznych Białorusi Mikałaj Karpiankou, ówczesny szef Głównego Zarządu ds. Zwalczania Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji, osobiście zmuszał zatrzymanych do powiedzenia przed kamerą, że za swoją działalność otrzymywali pieniądze i groził pobiciem.

Podczas ogłoszenia wyroków niektórzy więźniowie i przedstawiciele publiczność wznosili okrzyki „Żywie Biełaruś”.

jb/ belsat.eu wg spring96.org ru.euronews.com

Wiadomości