Znamiona ludobójstwa. Przestępstwa reżimu Łukaszenki na tle zbrodni przeciwko ludzkości WIDEO PL

Dziennikarz Biełsatu Jarasłau Ścieszyk w programie „Kwestia Globalna” poszukiwał odpowiedzi na następujące pytania: Czym jest ludobójstwo? Czy ma ono miejsce teraz na Białorusi? I jak przetrwać te czasy?

Zaczniemy jednak od odległej przeszłości. Fizyczna eksterminacja z przyczyn rasowych lub religijnych na początku historii ludzkości była rozpowszechniona tak jak niewolnictwo. W dziejach historycznych wyniszczenie albo podbicie narodów ściśle przeplatają się z religią. Wyjście Żydów z niewoli egipskiej jest historią ucieczki przed ludobójstwem.

A żydowskie wojny bratobójcze wprowadziły do międzynarodowego słownictwa wyraz „szibbolet” – teraz to oznacza „hasło rozpoznawcze”.

Mowa tu o wojnie między miastem Gilead, którym rządził izraelski sędzia Jefte, a Efraimitami, którzy mieszkali za Jordanem. Po zwycięstwie Jefte nakazał wojownikom zająć wszystkie przejścia przez rzekę, żeby Efraimici nie wrócili żywi do domu.

…Następnie Gileadczycy odcięli Efraimitom drogę do brodów Jordanu, a gdy zbiegowie mówili: «Pozwól mi przejść», Gileadczycy zadawali pytanie: «Czy jesteś Efraimitą?» – A kiedy odpowiadał: «Nie», wówczas nakazywali mu: «Wymówże więc Szibbolet»2. Jeśli rzekł: Sibbolet – a inaczej nie mógł wymówić – chwytali go i zabijali u brodu Jordanu. Tak zginęło przy tej sposobności czterdzieści dwa tysiące Efraimitów… – czytamy w biblijnej Księdze Sędziów.

Kiedy pojawiło się chrześcijaństwo, w europejskiej świadomości po raz pierwszy zabrzmiała zasada równości: nie ma ani Greka, ani Żyda, każdy ma prawo do życia. Jednak nie zatrzymało to wojen.

– Ludobójstwo oznacza dosłownie „zbrodnię przeciwko ludzkości”. Jeśli spojrzeć na historię, to spotkało to Białorusinów, kiedy zabijano ich za to, że należą do narodu białoruskiego, etnosu białoruskiego – mówi dr Alaksandr Kraucewicz.

Profesor Aleś Kraucewicz: „Alaksandr Łukaszenka jako polityk już nie istnieje”

Historyk przypomina o atakach Zakonu Krzyżackiego na Grodno i zachodnie tereny dzisiejszej Białorusi. Szczególnie okrutnie Krzyżacy postępowali z innowiercami.

W kronikach Zakonu Krzyżackiego dużo o tym napisano: przyszli, spalili, zabili wszystkich, od kobiet do dzieci. Dlatego, że byli poganami, a nie chrześcijanami.

Ludobójstwo do nas przyszło ze Wschodu podczas wojen inflanckich, czyli wojny o panowanie na Morzu Bałtyckim.

– Wojna przyszła ze wschodu, kiedy Iwan Groźny próbował zająć ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego – przypomina historyk, dr Ihar Mielnikau.

Moskiewski car, zdobywając nowe miasta na terytorium współczesnej Białorusi, zabijał mieszczan z przyczyn narodowych lub religijnych. Na przykład kazał utopić w Dźwinie wszystkich połockich Żydów. Historycy są zgodni, że w średniowieczu do rabowania zdobytych miast dochodziło nierzadko….

Ale nie uważano, że wyniszczenie całych grup ludności jest możliwe. One mogły być prześladowane, obrabowane, bo były bogate. Iwan IV pozwalał na to, i nie tylko w stosunku do Białorusinów, ale również w stosunku do Nowogrodu Wielkiego.

Jednak w szkołach o okrutnym postępowaniu Moskwy wobec naszych przodków zwykle się nie opowiada.

– Państwowa ideologia Białorusi, która została stworzona podczas rządów Łukaszenki, w neosowieckiej interpretacji, nie przewiduje klasycznego modelu tożsamości narodowej. Jest skupiona na tym, co można zakwalifikować jako tożsamość ponadnarodową. Tożsamości narodu sowieckiego albo części tzw. “russkiego miru” – zauważa dyrektor Białoruskiego Instytutu Badań Strategicznych, Piotr Rudkouski.

Mówiąc prościej: w „russkim mirze” nie ma żadnych Białorusinów, są „narody BSRR”, więc nie ma również białoruskich bohaterów, którzy walczyli o niezależność. A rosyjscy dowódcy, którzy topili we krwi wyzwoleńcze powstania – są.

– Historię opowiada się w taki sposób, że Murawjow albo Suworow funkcjonują jako narodowi, a właściwie ponadnarodowi, bohaterowie – mówi Rudkouski.

Pod Muzeum Suworowa w Kobryniu pojawił się demaskatorski plakat FOTO

Nasi sąsiedzi mają inaczej. Litwa co roku obchodzi Dzień Żałoby i Nadziei ku czci obywateli, którzy po aneksji 1940 roku masowo i siłą zostali wywiezieni na Sybir.

– O 4 rano zaczęli włamywać się do naszego mieszkania. Moi rodzice umówili się z nianią, która miała zawieźć mnie do krewnych. Ale oni złapali mnie za rękę i jak kota wrzucili do furmanki – wspomina Aldona Velotiene. – Cały czas spodziewaliśmy się, że wrócimy. Najważniejsze, że wierzyliśmy w to, że nie jesteśmy winni. Byliśmy niewinnymi dziećmi. Nie mogliśmy zrozumieć okrucieństwa władz i tych ludzi, którzy myśleli, że jest z nami coś nie tak, że należy nas zniszczyć – dodaje Gediminas Uogintas.

Oboje w 1940 r. deportowano z Litwy na Sybir.

Litwa upamiętnia ofiary zsyłek na Syberię

W centrum Warszawy znajduje się pomnik poświęcony zmarłym i torturowanym na Wschodzie. Platforma kolejowa, wypełniona stosem katolickich i prawosławnych krzyży. Jest tu też Gwiazda Dawida i muzułmański nagrobek. Podkłady kolejowe z napisami Mińsk, Brześć, Czernihów, Donieck to są miejsca rozstrzelań. I tak aż do samej Syberii.

Jest to miejsce pamięci o tragicznych wydarzeniach 1939 roku, kiedy Hitler i Stalin podzielili Polskę, i na Wschód zostali deportowani polscy żołnierze, oficerowie, inteligencja, księża, a także zamożni chłopi, wykształceni i świadomi ludzie. Wszyscy, którzy żyli we Wschodniej Polsce albo na Zachodniej Białorusi i stanowili zagrożenie dla stalinowskiego reżimu. W tym nasi przodkowie, nasi rodacy. Zostali wywiezieni, żeby później zostać rozstrzelani albo wtrąceni do więzienia. Na Białorusi nie ma pomników ofiar stalinowskich represji o takiej skali. Najbardziej znanym pomnikiem masowych egzekucji jest uroczysko Kuropaty, przez które przechodzi obwodnica Mińska.

Zachodni dyplomaci upamiętnili ofiary NKWD. Przeszkadzali im białoruscy propagandyści

Tutaj funkcjonariusze NKWD rozstrzelali ponad ćwierć miliona osób, przeważnie Białorusinów. Wśród represjonowanych byli pisarze i poeci – inteligencja, która uwierzyła w kłamstwo bolszewików o białorutenizacji w latach 20. Zostali zabici w roku 1937.

– Uwierzyli, że to będzie białoruskie państwo, wrócili z emigracji, a później zostali wszyscy rozstrzelani lub zamordowani w GUŁAGu – mówi Alaksandr Kraucewicz.

Cała współczesna historia Kuropat jest historią walki między krajowymi demokratycznymi aktywistami, którzy stawiają krzyże oraz tablice pamiątkowe, a wiernymi Łukaszence urzędnikami. Ci wykonują rozkaz, aby połamać, schować te krzyże, zabudować je, ogrodzić, zasłonić tujami.

– Musimy tu dodatkowo posadzić drzewa, które… Wokół można tuje. Pomyślcie, jak ostatecznie uporządkować Kuropaty… Ale niedopuszczalne jest, żeby ktoś tu jeszcze coś robił bezprawnie. To demonstracja! Jest to komuś potrzebne. Jest to polityczna demonstracja – to słowa Alaksandra Łukaszenki.

„Posadźcie tuje”. Łukaszenka po raz pierwszy w Kuropatach

Nie mamy również pomników ofiar Hołodomoru, sztucznie zorganizowanego przez Stalina Wielkiego Głodu. Na początku lat 30. czekiści konfiskowali plony chłopom, żeby zmusić ich do pracy w kołchozie. Na Białorusi skala zbrodni była mniejsza niż na Ukrainie, gdzie Wielki Głód oficjalnie uznano za akt ludobójstwa.

Czy można Wielki Głód na Białorusi i Ukrainie nazwać ludobójstwem?

– Z pewną dozą ostrożności można, tak jak i wyniszczenie inteligencji tych i innych narodów Związku Radzieckiego. Rzecz była w tym, żeby neutralizować potencjalnych, nawet nie tylko aktywnych, a potencjalnych politycznych przeciwników. Tych, którzy mogli sprzeciwić się stalinowskiemu reżimowi… Gdyby przez tę rzeź, to wyniszczenie i represje, doszło do wyniszczenia całych narodów, dla Stalina to nie byłoby żadnym problemem. Znamy jego mentalność: jedna śmierć to tragedia, milion – statystyka – uważa Piotr Rudkouski.

Taką samą mentalność miał i Adolf Hitler. Tylko jego ideologia opierała się na pseudowyższości rasy aryjskiej nad pozostałymi. Podpisawszy traktat pokojowy ze Stalinem, Hitler rozpoczął II wojnę światową i przez dwa lata nie atakował Związku Radzieckiego. Przygotowywał się do 1941 roku.

Hitler zbudował obozy koncentracyjne i obozy śmierci, zabił do 6 milionów europejskich Żydów, dokonał masowych mordów, zlecał nieludzkie eksperymenty, deportacje podbitych narodów i brutalne represje wobec miejscowej ludności.

Symbolem hitlerowskiego ludobójstwa na Białorusi stała się spalona wieś Chatyń. Reżim aktywnie wykorzystuje Miejsce Pamięci w Chatyniu do celów ideologicznych. Mniej znany jest memoriał „Jama”. Miejsce, w którym rozstrzelano 5 tys. Żydów – więźniów mińskiego getta.

Chatyń: Łukaszenka porównał demonstrantów do nazistów

Oczywiście przykazanie mojżeszowe „nie zabijaj” i przykazanie Chrystusa „kochaj bliźniego jak siebie samego” nie powstrzymały ani wypraw krzyżowych, ani wojen wewnątrzeuropejskich na gruncie religijnym, a nawet stricte wyznaniowym, ani okrucieństw chrześcijańskich władców w zamorskich koloniach – w tym wielomilionowych ofiar. Ale w XX wieku zdarzały się tak straszne okrucieństwa, że ​​ludzie postanowili: Wystarczy! Nigdy więcej!

Po II wojnie światowej Organizacja Narodów Zjednoczonych zawiązała się jako międzynarodowy mechanizm przeciwko wojnie i zbrodniom wojennym.

Unię Europejską zbudowano po to, by na naszym kontynencie państwa członkowskie nigdy więcej nie walczyły ze sobą, by nigdy nie doszło do próby ludobójstwa.

Zgodnie z Konwencją o zapobieganiu zbrodni ludobójstwa, przyjętą przez Zgromadzenie Ogólne ONZ w 1948 r., ludobójstwo to czyn mający na celu całkowite lub częściowe zniszczenie grupy narodowej, etnicznej, rasowej lub religijnej.

Są tam wymienione różne formy ludobójstwa:

  • zabójstwa członków takiej grupy;
  • spowodowanie poważnych obrażeń ciała lub psychicznego załamania członków takiej grupy;
  • świadome tworzenie warunków bytowych przeznaczonych do całkowitego lub częściowego fizycznego zniszczenia takiej grupy;
  • środki mające na celu powstrzymanie narodzin dzieci w takiej grupie;
  • przymusowe przenoszenie dzieci z jednej grupy ludzkiej do drugiej.

Każdy, kto uczestniczy w ludobójstwie jest za nie odpowiedzialny. Niezależnie od stanowiska czy przydziału zadań i bez względu na to, czy złamał prawo międzynarodowe w czasie pokoju, czy podczas wojny.

Niestety musimy stwierdzić, że wydarzenia na Białorusi w ostatnich latach noszą znamiona ludobójstwa.

– Mamy dziesiątki tysięcy aresztowań, prawie 5000 już zarejestrowanych przypadków tortur, ale na pewno było ich więcej – wylicza dr Palina Prysmakowa z Atlantic Florida University.

Jest nawet prawdziwy obóz koncentracyjny zbudowany pod Słuckiem – na razie nie jest wykorzystywany.

Kolejny świadek potwierdza istnienie obozu w Słucku

Naloty na mieszkania obywateli, brutalne bicie, tortury po aresztowaniach, nieludzkie traktowanie i poniżanie, okaleczanie, a nawet morderstwa. Wszystko to system wojskowo-policyjny Łukaszenki sprowadził na obywateli, którzy pragnęli prawdziwych wyborów prezydenckich.

Zdarzały się również takie przypadki, gdy w sierpniu 2020 roku siły bezpieczeństwa oznaczały farbą i biły najmocniej tych, którzy mówili po białorusku lub mieli tatuaże z godłem i flagą państwową. To były prześladowania na tle narodowym.

Nie ma już na Białorusi polityki. Tych ludzi, którzy setkami tysięcy wyszli na ulice, jednoczyła białoruskość. A już idee polityczne, cele, partie miały zupełnie różne kolory i rodzaje.

Zupełnie nowy sposób ludobójstwa Łukaszenki to “cele koronawirusowe”. Zatrzymani, którzy są chorzy na Covid-19, nie są zabierani do szpitala, ale przenoszeni z celi do celi tak, aby zachorowało jak najwięcej “nielojalnych wobec władzy” zatrzymanych. Pacjentom się nie pomaga, ale torturuje przez wystawienie na zimno. Alena Amielina z Mińska zmarła na koronawirusa po pobycie w areszcie tymczasowym na Akreścina.

– Wiele osób zachorowało. Myśleliśmy, że to tylko przeziębienie, ale potem zaczęły się alarmujące sygnały. Z różnych cel raportowano, że ludzie tracą węch – powiedział Arciom Lawa, aresztowany dziennikarz Biełsatu, który zachorował na Covid-19 w areszcie śledczym w Baranowiczach. Zwolniono go w listopadzie 2020 roku.

Andrzej Poczobut zakażony Covid w białoruskim areszcie

Jeśli ludzie mogą zostać uwięzieni, torturowani, a nawet zabici za hasło „Żywie Biełaruś!”, to są to brutalne działania przeciwko grupie narodowej. Ludobójstwo.

Po to, żeby ofiary represji miały szansę na rehabilitację i odszkodowania, i żeby sprawcy trafili przed sąd, w Norymberdze odbyła się konferencja prawnicza na temat Białorusi – jako pierwszy krok w kierunku przedstawienia sprawy przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości. W tym samym niemieckim mieście po wojnie sądzono przywódców narodowosocjalistycznej partii Hitlera i szeregowych wykonawców zbrodniczych, nieludzkich rozkazów.

– Podczas procesów norymberskich niektórzy, żeby się bronić, używali zwrotów takich jak: „ja tylko wykonywałem rozkazy”. Jestem przekonana, że w przypadku Białorusi ci funkcjonariusze też powiedzą: „Dostałem rozkaz i wykonałem go”. Ale zgodnie z dzisiejszym prawem, powiedzenie: „Otrzymałem rozkaz, pomyliłem się” jest niemożliwe. Po prostu nie można wykonywać tych poleceń – przypomina Mahaut Vancon z kancelarii prawnej Bourdon & Associés.

Już teraz, w wyniku skarg złożonych przez ofiary Łukaszenki, w Unii Europejskiej prowadzone jest śledztwo mające na celu wszczęcie spraw karnych za pomocą takiego instrumentu prawnego jak jurysdykcja uniwersalna.

– Celem jurysdykcji uniwersalnej jest ułatwienie państwu lub trybunałowi międzynarodowemu ścigania domniemanych sprawców za określone czyny, niezależnie od miejsca popełnienia przestępstwa. Bez względu też na narodowość ofiary i narodowość sprawcy – kontynuuje Vancon. – Należy rozumieć, że konwencja o ludobójstwie działa na szczeblu krajowym. Dlatego, w tej sytuacji na przykład Polska, Litwa czy Unia Europejska muszą wystąpić do międzynarodowego trybunału o stwierdzenie ludobójstwa narodu białoruskiego. Zebrać wszystkie fakty, dowody, statystyki i wnieść wniosek do trybunału – dodaje dr Prysmakowa.

Aleś Bialacki: To zwyczajny, współczesny faszyzm

Najważniejsze w tym wydaniu Kwestii Globalnej: ludobójstwo jest zbrodnią, która łamie prawo międzynarodowe. Cywilizowany świat potępia je i organizuje współpracę międzynarodową, aby uwolnić ludzkość od ludobójstwa i ukarać jego sprawców. A każdy, kto popełnia ludobójstwo, podlega procesowi. Niezależnie od tego, czy dostał rozkaz, czy działał indywidualnie. Jedynym sposobem na uzyskanie złagodzenia ewentualnego wyroku jest zaprzestanie udziału w przestępstwie i pomoc w dochodzeniu przed trybunałem międzynarodowym.

Jarasłau Ścieszyk, belsat.eu

Wiadomości