SG: migranci opuszczają obóz, ale mogą zostać przerzuceni w inne miejsce

Nie wiemy, czy osoby koczujące dotychczas przy przejściu w Kuźnicy nie zostaną przemieszczone w inne miejsce – powiedziała dziś mediom rzeczniczka Straży Granicznej ppor. Anna Michalska, dodając, że część z nich wzięła ze sobą kłody drewna używane do forsowania granicy.

O tym, że cudzoziemcy w pobliżu przejścia granicznego Kuźnica-Bruzgi spakowali się i opuszczają obozowisko, Straż Graniczna poinformowała wcześniej na Twitterze.

Wiceszef MSWiA Maciej Wąsik na antenie TV Republika informował z kolei o tym, że migranci wsiadają do autobusów, a koczowisko „powoli pustoszeje”.

Pytana o ten fakt na środowym briefingu rzeczniczka Straży Granicznej potwierdziła, że funkcjonariusze SG, pełniący służbę, zauważyli stojące autokary.

– Mamy nadzieję, że te osoby zostaną zabrane, aczkolwiek widzimy, że część grup zabiera ze sobą kłody drewna (używane do forsowania granicy – PAP), dlatego nie do końca wiemy, czy te osoby wszystkie będą zabierane przez autokary, czy są po prostu przemieszczane w inne miejsce, gdzie mają koczować czy próbować forsować granicę – wskazała ppor. Michalska.

Straż Graniczna poinformowała też, że w nocy zapobiegła dwóm próbom siłowego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej. Białoruscy funkcjonariusze osłaniający te próby usiłowali oślepić strażników granicznych laserem. Niektórzy cudzoziemcy rzucali kamieniami w stronę polskich funkcjonariuszy.

Jak przekazała PAP rzecznik SG ppor. Anna Michalska, do jednej z prób forsowania granicy doszło we wtorek ok. godz. 23 w Dubiczach Cerkiewnych.

– Była to grupa około 100 osób, z czego 50 z nich bardziej agresywnie próbowało forsować granicę – powiedziała Michalska.

Do drugiej próby doszło ok. godz. 18 na odcinku granicy polsko-białoruskiej ochranianym przez placówkę SG w Czeremsze. Jak powiedziała rzeczniczka, agresywna grupa ok. 50 osób próbowała siłowo przedostać się do Polski.

– Strona białoruska kierowała w naszą stronę oślepiające światło z użyciem lasera koloru zielonego – powiedziała rzecznik SG. Na Twitterze dodano, że cudzoziemcy rzucali kamieniami w stronę polskich służb.

– Obu próbom zapobiegliśmy. Nikt nie przedostał się w głąb Polski – dodała Michalska.

Na polsko-białoruskiej granicy trwa kryzys migracyjny wywołany przez reżim Aleksandra Łukaszenki. Chodzi o zorganizowaną akcję sprowadzania migrantów na Białoruś, by ci potem próbowali nielegalnie przekroczyć granicę z Polską. Sytuacja zaostrzyła się przed tygodniem, kiedy niedaleko przejścia granicznego Kuźnica-Bruzgi po białoruskiej stronie granicy zgromadziła się duża grupa cudzoziemców, która podjęła siłową próbę sforsowania granicy. Do podobnych prób, choć na mniejszą skalę, dochodzi obecnie regularnie. Polskie służby informują również o regularnych prowokacjach ze strony służb białoruskich, które pomagają migrantom w przekraczaniu granicy.

Rzecznik rządu: białoruskie służby szykują nowe metody forsowania granicy

Od początku roku Straż Graniczna zanotowała ponad 33 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej, z czego 5,5 tys. w listopadzie, blisko 17,3 tys. w październiku, prawie 7,7 tys. we wrześniu i ponad 3,5 tys. w sierpniu.

Od 2 września w związku z presją migracyjną w przygranicznym pasie z Białorusią w 183 miejscowościach woj. podlaskiego i lubelskiego obowiązuje stan wyjątkowy. Został on wprowadzony na 30 dni na mocy rozporządzenia prezydenta Andrzeja Dudy, wydanego na wniosek Rady Ministrów. Sejm zgodził się na przedłużenie stanu wyjątkowego o kolejne 60 dni.

Do połowy przyszłego roku na odcinku granicy z Białorusią stanie stalowy płot zwieńczony drutem kolczastym i wzbogacony o urządzenia elektroniczne. Zapora o długości 180 km i 5,5 m wysokości powstanie na terenie Podlasia. Wzdłuż granicy zamontowane będą czujniki ruchu oraz kamery dzienne i nocne. Na terenie Lubelszczyzny naturalną zaporą jest rzeka Bug.

Kim są i skąd pochodzą mieszkańcy „białoruskiego Calais”?

pj/belsat.eu wg PAP

Wiadomości