Ostatnie słowa dziennikarek Biełsatu przed sądem w Mińsku

Sąd w Mińsku zakończył dziś rozpatrywać sprawę karną naszych koleżanek: korespondentki Kaciaryny Andrejewej i operatorki Darii Czulcowej. Dziennikarki oskarżono o organizację masowych zamieszek, za co prokurator żąda 2 lat więzienia. Wyrok zapadnie jutro rano. Przedstawiamy ostatnie słowa naszych koleżanek.

Ostatnie słowo Kaciaryny Andrejewej (Bachwałowej):

Kaciaryna Andrejewa w sądowej klatce podczas pierwszego dnia procesu. Mińsk, 9.02.2021 r. Zdj. belsat.eu

Mam 27 lat, 6 z nich poświęciłam swojej ukochanej profesji – dziennikarstwu.

Latem z reporterki stałam się korespondentką z miejsc konfliktu. Za każdym razem ryzykowałam w pracy nie tylko swoją wolnością, ale też zdrowiem i życiem. Dla mojej rodziny oznaczało to, że kiedyś mogę nie wrócić do domu. Mimo to szłam w samo serce wydarzeń, by pokazać je widzom. Udawało mi się unikać gumowych kul i dalej prowadzić relację, wykonywać swój zawodowy obowiązek.

– Moim kolegom mniej się poszczęściło. Byli kopani w brzuch, łamano im nosy, strzelano do nich z kilku metrów. I do dziś nie wszczęto żadnej sprawy karnej za przemoc wobec dziennikarzy i pokojowych demonstrantów.

„Zakrwawioną legitymację prasową wytarli o moją koszulkę”. Relacja dziennikarza Radia Swaboda

– 11 listopada 31-letni Raman Bandarenka został zabity za to, że nie pozwolił nieznajomym zrywać biało-czerwono-białych wstążek z placu zabaw.

15 listopada ludzie oburzeni tym złem wyszli przeciw niemu zaprotestować. Wydarzenia na “Placu Zmian” pokazywałam na żywo w telewizji Biełsat. Za to wtrącono mnie za kraty na podstawie zmyślonego, sfabrykowanego aktu oskarżenia. Przedstawione w sądzie dowody w pełni świadczą o mojej niewinności. Nie organizowałam działań, które poważnie naruszają porządek, nie nakłaniałam nikogo do łamania prawa i sama nie popełniłam przestępstwa. I to jest oczywiste dla absolutnej większości obecnych na tej sali.

Wysoki Sądzie, wydaje mi się, że najczęściej do tej klatki trafiają ludzie, którzy doznali życiowego fiaska. Ale dziś tak nie jest. Ja mam młodość, ukochany zawód, sukcesy, sławę i najważniejsze – czyste sumienie. I swoje siły chcę skierować wyłącznie na służbę Białorusi. Białorusi, w której nie będzie miejsca dla represji politycznych, gdzie nie będzie prześladowań za rzetelne dziennikarstwo, za prawdę.

– Ja nie proszę, ja żądam uniewinnienia i uwolnienia mnie i moich kolegów. Wolność Darii Czulcowej, Wolność Kaciarynie Barysiewicz. Wolność Iharowi Łosikowi. Wolność Alle Szarko. Wolność Julii Słuckiej i setkom więźniów politycznych. Dziękuję.

Ostatnie słowo Darii Czulcowej:

Daria Czulcowa pokazuje „wiktorię” podczas pierwszego dnia procesu. Mińsk, 9.02.2021 r. Zdj. belsat.eu

Wysoki Sądzie, proszę o dokładne zapoznanie się z materiałami sprawy i ich ocenę bez uprzedzeń. Wszystkie materiały świadczą o mojej niewinności. Liczę na uczciwy, sprawiedliwy i zgodny z prawem wyrok uniewinniający.

***

Sędzia Natalla Buhuk zakończyła dziś rozpatrywać sprawę naszych koleżanek. Zapowiedziała, że wyrok wyda jutro, 18 lutego o godzinie 10 czasu mińskiego (8 czasu warszawskiego). Dzisiejsze posiedzenie sądu było relacjonowane na naszej stronie internetowej i w sieciach społecznościowych.

3. dzień procesu dziennikarek Biełsatu. Oskarżenie domaga się 2 lat więzienia RELACJA

Oprócz dwóch dziennikarek Biełsatu, które już stanęły przed sądem, jeszcze trzech naszych współpracowników jest podejrzanych w sprawie karnej. W ub. roku dziennikarze naszej telewizji byli zatrzymywani 162 razy, a zatrzymaniom regularnie towarzyszyła konfiskata sprzętu. 26 dziennikarzy aresztowano, z czego sześcioro dwukrotnie, a jednego trzykrotnie. Łącznie daje to 34 areszty administracyjne. Za kratami nasi koledzy spędzili 392 dni. Siedmioro spośród aresztowanych padło ofiarą przemocy fizycznej z rąk służb bezpieczeństwa. Tylu też w następstwie zatrzymania wymagało hospitalizacji. Również w 2020 r. dziennikarze Biełsatu zapłacili grzywny o równowartości ponad 98 tys. zł.

pj/belsat.eu

Wiadomości