„Przeżegnał się i poszedł pierwszy”. Jaki jest nowy zwierzchnik Kościoła katolickiego na Białorusi?

Dziś biskup witebski Aleh Butkiewicz obchodzi 21. rocznicę święceń kapłańskich. A miesiąc temu tego najmłodszego białoruskiego hierarchę wybrano na przewodniczącego episkopatu. Odpowiedzi na to, jakim jest człowiekiem i kapłanem Biełsat szukał w jego rodzinnym Brasławiu.

Przez ostatnie siedem lat Aleh Butkiewicz odbudowywał struktury diecezji witebskiej. Obejmuje ona zarówno obszary, na których już od 1917 roku Kościół był prześladowany przez komunistów, jak też dawną Wschodnią Wileńszczyznę z jej silnymi parafiami.

Białoruscy biskupi na miejscu pożaru sanktuarium w Budsławiu. Od lewej Aleh Butkiewicz, Tadeusz Kondrusiewicz i Alaksandr Jaszczeuski. Budsław, Białoruś, 11 maja 2021 r. Zdjęcie: AK/belsat.eu

14 kwietnia bieżącego roku 49-letniego kapłana wybrano na przewodniczącego Konferencji Katolickich Biskupów Białorusi. Zastąpił na tym stanowisku prześladowanego przez reżim metropolitę Tadeusza Kondrusiewicza, który przeszedł na emeryturę.

W rozmowie z Biełsatem biskup przyznał, że nie spodziewał się takiego wyboru.

– To była dla mnie niespodzianka. Uważam to za świadectwo zaufania ze strony biskupów.

Zarabiał na polu buraków

Szkoła Średnia nr 2 w Brasławiu, do której chodził Aleh Butkiewicz. Zdjęcie: Zmicier Łupacz/belsat.eu

Aleh Butkiewicz pochodzi z Brasławia na północy Białorusi, gdzie uczył się w Szkole Średniej nr 2. Nauczycielka Maryja Miłaszewicz, która była wtedy wicedyrektorką szkoły, wspomina go wyłącznie dobrze.

– Zapamiętałam, z jakim szacunkiem odnosił się do kolegów z klasy, do dziewcząt, osób starszych i nauczycieli. Umiał zjednywać sobie przyjaciół, z którymi wzajemnie sobie pomagali, rozumieli się.

Nauczycielka szczególnie wspomina pracowitość swojego byłego ucznia. W latach 80. szkoła współpracowała z miejscowym kołchozem przy uprawie buraków. Wiosną każda klasa dostawała działkę, na którem musiała przerywać wschodzące kiełki. Ale była też grupa chłopców, do której należał Aleh Butkiewicz. Obrała sobie dodatkowe działki. Jej członkowie jeździli na nie po lekcjach, choć często nie były to blisko. W ten sposób zarabiali na nowe ubrania i rzeczy, na które nie stać było rodziców.

– Więc chłopcy zarabiali na nie sami – opowiada Maryja Miłaszewicz. – Aleh był bardzo komunikatywny, aktywnie uczestniczył w życiu szkoły. Ale nigdy nie widziałam, by był szczególnie religijny.

Aleh Butkiewicz w młodości. Zdjęcie z prywatnego archiwum Iny Sapun

To samo mówi Ina Sapun, która od 1983 roku jest organistką i katechetką w brasławskiej parafii.

– Nie przypominam sobie, by bardzo często chodził do kościoła. Jego ojciec zajmował nawet jakąś posadę na poczcie i były przypadki, gdy swojej podwładnej nie puszczał do nas, do chóru.

Z brasławskiej parafii wyszło wielu duchownych, których organistka pamięta jeszcze jako dzieci. Ale przyszłego biskupa poznała dopiero, gdy jako nastolatek dołączył do kościelnej wspólnoty młodzieżowej.

Zagrał rolę Jezusa Chrystusa

Młodzież w tamtych czasach często zbierała się wieczorami w kościele. Chłopcy i dziewczęta sprzątali świątynię, uważając to za swój obowiązek. Ale najchętniej gromadzili się dla wspólnego śpiewania.

Ina Sapun. Zdjęcie z sieci społecznościowych

Organistka wspomina też, że na początku lat 90. zostali poproszeni przez miejscowy dom kultury o danie koncertu w Dniu Wolności 25 marca. Występ był dla młodzieży wielkim osiągnięciem. Obecnie nic takiego nie miałoby miejsca – reżim traktuje świętowanie Dnia Wolności jako czyn ekstremistyczny.

Innym razem parafialny chór wystawił w domu kultury godzinne przedstawienie. Wystąpił w nim też Aleh Butkiewicz – zagrał postać dziada, który na koniec okazał się być Jezusem Chrystusem.

Cztery świątynie jako obraz zniszczenia i odrodzenia Kościoła na Białorusi

Zawsze zauważał potrzeby innego człowieka

W latach 90. w brasławskiej parafii było wtedy wiele powołań kapłańskich, twierdzi Ina Sapun. Jednak nie każdy z kandydatów poradził sobie z seminarium i został kapłanem. A właśnie taki cel wyznaczył sobie Aleh Butkiewicz.

Organistka z dumą podkreśla, że parafia w Brasławiu była jedną z pierwszych, które zaczęły uczestniczyć w corocznych pielgrzymkach do sanktuarium maryjnego w Budsławiu. Wśród pielgrzymów był też przyszły biskup.

Aleh Butkiewicz z gitarą podczas pielgrzymki. Zdjęcie z prywatnego archiwum Iny Sapun

O jednym z przypadków, który przytrafił się pielgrzymom, opowiada nam Alona Syrapiatka, wierna z Brasławia. W okolicach wsi Jody grupa postanowiła skrócić sobie drogę i przejść przez bagna. Przecinał je rów, przez który prowadził krucho wyglądający mostek. Wszyscy bali się przez niego przejść.

– Zatrzymaliśmy się, nie wiedzieliśmy, co robić. Obecny biskup Aleh był wtedy już chyba klerykiem. I on przeżegnał się i poszedł pierwszy. A potem już wszyscy, krok po kroku, i przeszliśmy.

Siostra Antanina Bahdanowicz służąca obecnie w swoim rodzinnym Brasławiu, poznała Aleha Butkiewicza, gdy przyłączył się do parafialnej społeczności młodzieżowej. Grał już wtedy dobrze na gitarze i śpiewał.

Młody ksiądz Aleh Butkiewicz z uczestniczkami pielgrzymki. Zdjęcie z prywatnego archiwum Iny Sapun.

– Zapamiętałam go jako taktownego, dążącego do zgody, wyczulonego na potrzeby innego człowieka. Gdy kogoś spotykała jakaś niespodziewana sytuacja, zawsze pytał, czy może pomóc.

Tą samą cechę młodego Butkiewicza przywołuje też ksiądz Mikałaj Cichanowicz, który obecnie służy w Głębokiem, a w seminarium uczył się z z przyszłym biskupem na jednym roku.

– Zawsze umiał zrozumieć potrzeby innych, wysłuchać ich, znaleźć dla nich czas – wspomina duchowny. – Byłem odpowiedzialny za seminaryjną kaplicę, a Aleh miał talent malarski i inne umiejętności artystyczne. I często prosiłem go o pomoc, gdy trzeba było zrobić dekorację z kwiatów czy coś namalować. Zawsze chętnie mi pomagał.

Pościł, mimo różnych pokus

Ksiądz Cichanowicz zauważa, że większość kleryków przyszła do seminarium zaraz po szkole. Aleh Butkiewicz wyróżniał się spośród nich opanowaniem – był starszy i miał już wyższe wykształcenie. Zanim w 1994 roku wstąpił do Seminarium Duchownego w Grodnie ukończył Białoruski Uniwersytet Rolno-Techniczny w Mińsku. Sam hierarcha tak mówi o swoim powołaniu do kapłaństwa.

Aleh Butkiewicz w młodości. Zdjęcie z prywatnego archiwum Iny Sapun

– Dla mnie samego to jakaś tajemnica. Najpewniej wpłynęło na to wychowanie w katolickim domu, które przypadło w czasie ateizmu. Ale w domu zawsze podtrzymywaliśmy tradycje chrześcijańskie. Wielką rolę w tym odgrywały codzienne modlitwy rodziców.

30 lat temu zmartwychwstał Kościół na Białorusi. Historia zniszczenia i odbudowy

Jak sam mówi, by rozpoznać swoje powołanie, potrzebował czasu.

– I w pewnym momencie zaryzykowałem i poszedłem do seminarium, bo czułem już wewnętrzne powołanie.

Ksiądz Mikałaj Cichanowicz podkreśla, że Aleh Butkiewicz był niezwykle pobożnym klerykiem. Po wieczornych modlitwach opuszczał kaplicę jako jeden z ostatnich, często zostawał też tam, by modlić się w samotności.

– Robił też na nas wrażenie swoimi postami – wspomina ksiądz. – W piątek nigdy nie jadł, pił jedynie wodę. I robił tak przez cały rok. Jakiekolwiek byłyby imprezy, jakkolwiek by go klerycy kusili, on zawsze się trzymał.

Biskup Aleh Butkiewicz. Zdjęcie: Leanid Juryk/belsat.eu

Swoją drogą, biskup dalej przestrzega licznych postów, a mimo to głębocki kapłan wspomina go jako człowieka wiecznie uśmiechniętego.

W rozmowie z Biełsatem biskup Aleh podkreśla, że nigdy nie żałował swojego wyboru drogi życiowej.

– Wątpliwości, wiadomo, były, ale gdy jeszcze uczyłem się w seminarium. Inna sprawa to wyznaczenie mnie na biskupa. Tu nie było miejsca na wątpliwości, bo to inna kategoria odpowiedzialności.

Budowanie na krwi nigdy nie będzie trwałe

Po sfałszowanych wyborach prezydenckich, gdy milicja brutalnie pacyfikowała pokojowe protesty, biskup Butkiewicz wydał oświadczenie potępiające przemoc.

– Systemy zbudowane na krwi nigdy nie były trwałe, a Sprawiedliwość zawsze karała tych, którzy przekraczali ustalone przez ludzi normy, nie mówią już o Bożych przykazaniach.

Biskup Aleh Butkiewicz na placu budowy kościoła w Orszy. Zdjęcie: Leanid Juryk/belsat.eu

Wezwał wtedy wszystkich Białorusinów do rozwagi.

– Jak wiadomo, emocje jeszcze nigdy nie były dobrym doradcą, a mogą zebrać wiele ofiar. W żadnym wypadku nie można do tego dopuścić!

Główne zadanie stojące dziś przed Kościołem katolickim na Białorusi hierarcha widzi w odkrywaniu przed ludźmi prawdy bożej oraz prawdy o życiu człowieka. Twierdzi, że największym zagrożeniem dla Kościoła jest sekularyzacja społeczeństwa w jego podejściu do wartości chrześcijańskich i samego życia.

– To główne wyzwanie stojące tak przed Kościołem katolickim na Białorusi, jak i na świecie. Wszystko zależy od tego, czy my, duchowni i wierni, będziemy dążyć do realizacji swojego powołania. Wiele też będzie zależało od tego, czy sytuacja, w której się znaleźliśmy, nie będzie przeszkodą w realizacji powołania. Niech więc Bóg nas prowadzi.

Biskup wita pielgrzymów z Głębokiego w Brasławiu. Zdjęcie: Zmicier Łupacz/belsat.eu

Pierwszy miesiąc kierowania Kościołem na Białorusi zakończył się dla biskupa tragedią w Budsławiu. We wtorek ogień strawił dach najważniejszego sanktuarium w kraju.

– To wielki ból, że płonęła świątynia tak ważna dla Kościoła, dla całego kraju i świata – powiedział hierarcha w rozmowie z Biełsatem.

Ma on przy tym nadzieję, że wierni, społeczeństwo i państwo zrobią wszystko, by odbudować sanktuarium narodowe.

Po pożarze sanktuarium w Budsławiu świątynię zamknięto dla wiernych

Zmicier Łupacz, belsat.eu

Wiadomości