Białoruskie małżeństwo zostało skazane na ponad 100 dni aresztu za prywatną korespondencję

26-letni Siarhej Krupenicz i Anastasia Krupenicz-Kandraciewa z Mińska przebywają za kratami od 15 lipca. Byli skazani siedem razy z rzędu, za „rozpowszechnianie materiałów ekstremistycznych”. Według milicji sądu polegało ono na przesyłaniu sobie nawzajem linków z portali uznanych przez białoruskie władze za niebezpieczne.

W lipcu milicjanci komisariatu dzielnicy Leninski Rajon w Mińsku zdobyli dostęp do komunikatora internetowego małżeństwa z Mińska i odkryli, że przesyłali sobie materiały z „ekstremistycznych źródeł”. Na tej podstawie wielokrotnie kierowali sprawę do sądu o popełnienie wykroczenia przez każdego z małżonków.

Strona i profile społecznościowe Biełsatu uznane za ekstremistyczne

Maryna, która przebywała w jednej celi z Anastasiją, opowiedziała Biełsatowi, że za pierwszym razem, gdy kobieta została wezwana na milicję, nie miała pojęcia, co ją czeka.

– Poszła i wcale nie spodziewała się, że może zostać zatrzymana za wysłanie linku do męża. Jednocześnie nie były to nawet wiadomości z gatunku politycznych, a takie na przykład o piłce nożnej – opowiedziała Maryna.

Julia inna z lokatorek tej samej celi podkreślała, że wyroki zapadały, zanim skazana skończyła poprzedni wyrok. W jednym wypadku po skończeniu jednego wyroków małżeństwo zostało wypuszczone i miało szansę opuścić kraj. Jednak, ze względów rodzinnych zostali na Białorusi dzień dłużej i znowu zostali wezwani na milicję i wrócili do aresztu.

Siarhej Krupenicz i Anastasia Krupenicz-Kandraciewa. Zdj. Sprind96.org

Krupeniczowie mieli zostać zwolnieni 8 października, po prawie trzech miesiącach aresztowania. Biełsat dowiedział się jednak, że miński sąd ukarał Anastasiję kolejnym 14-dniowym aresztem – po odbyciu 88 dni za kratami. Według portalu Nashaniva.com jej mąż również został ukarany kolejnym 15-dniowym aresztem. Oboje zostali przez obrońców praw człowieka uznani za więźniów politycznych.

Za udostępnienie materiałów Biełsatu – do aresztu!

Na Białorusi większość stron niezależnych mediów w tym Biełsatu, ich profile na stronach społecznościowych, a nawet loga zostały uznane przez białoruskie władze za ekstremistyczne. Za ich publiczne udostępnianie grozi grzywna lub areszt. W przypadku pary mieszkańców Mińska okazało się, że dotyczy to również prywatnej – małżeńskiej korespondencji.

jb/ belsat.eu

Wiadomości