„Ziemię chlebem karmimy i Boga prosimy”. Poleski korowód świętego Jury

Korowód świętego Jury rusza przez Pahost. 6 maja 2021 r. Zdjęcie: Hanna Waszczanka/belsat.eu

We wsi Pahost pod Żytkowiczami na Białorusi do dziś 6 maja zbiera się korowód świętego Jury. Miejscowi odprawiali ten obrzęd przywitania wiosny także podczas niemieckiej okupacji i wojującego ateizmu czasów ZSRR. Dziś ma on status zabytku kultury niematerialnej i jest wpisany na listę UNESCO.

O przekazywanie tradycji wsi dba teraz zespół “Miżreczcza”, ale przede wszystkim sami mieszkańcy Pahostu. Co roku w dniu świętego Jury (Jerzego) kobiety zbierają się w jednej chacie i pieką świąteczny karawaj (kołacz), który nazywa się tu karahodem (korowodem). To z nim procesja idzie w pola, by prosić Boga o urodzaj i dobrobyt. Obrzęd ten nosi nazwę “jurauski karahod” – korowód świętego Jury.

Na czele korowodu niesione są ikona, kolędnicza gwiazda, wspólnie wypieczony karahod i grabie. 6 maja 2021 r. Zdjęcie: Hanna Waszczanka/belsat.eu

– Kiedyś z tej okazji zbierała się cała wieś. Ktoś przynosił masło, ktoś mąkę. Nazywało się to “wspólnym chlebem” – opowiada kierowniczka zespołu folklorystyczno-etnograficznego “Miżreczcza” (“Międzyrzecze”) Iryna Torczyk. – Kobiety zbierały się, wyrabiały ciasto i piekły. Mogły w tym brać udział kobiety zamężne, ale nie rozwódki i wdowy, żeby ten rok był urodzajny.

80-letnia Kaciaryna Panczenia całe swoje życie pielęgnuje tradycję korowodu. Obrzęd ten poznała jako mała dziewczynka, a teraz przekazuje prawnukom prawdziwy sens święta.

Dziś w święcie udział biorą głównie kobiety. Pahost, 6 maja 2021 r. Zdjęcie: Hanna Waszczanka/belsat.eu

– Jurauski karahod związany jest z ludźmi, z chudobą i zbożem. Ziemię chlebem karminy i Boga prosimy, bo bez Boga ani do proga. Prosimy go, by otworzył ziemię i wypuścił rośliny, zboża.

Mieszkańcy Pahostu niosą w korowodzie grabie przystrojone zielonym fartuchem, podobną do kolędniczej gwiazdę z wizerunkiem Matki Boskiej z Dzieciątkiem, ikonę i kołacz, ozdoby mające znaczenie rytualne.

Obrzędowe ciasto nazywane karahodem. Wieś Pahost w obwodzie homelskim. 6 maja 2021 r. Zdjęcie: Hanna Waszczanka/belsat.eu

– W karahod wtyka się trzy patyki, nazywamy je palcami. I na każdym są trzy różyczki. Z trzech po trzy wychodzi dziewięć, a tyle miesięcy kobieta chodzi w ciąży. I z tym się to wiąże – tłumaczy pani Kaciaryna.

Po pieśniach i tańcach w polu trzeba zmienić fartuch na grabiach na czerwony. Oznacza to przejście świata żywego – ziemi, bydła, dziewcząt – w nowe życie, które ma być urodzajne.

Czerwony fartuch symbolizuje urodzaj. Pahost, 6 maja 2021 r. Zdjęcie: Hanna Waszczanka/belsat.eu

Potem pochód wraca z pola ze śpiewem na ustach, składając sąsiadom życzenia z okazji dnia świętego Jury. Niektórzy czekają na korowód z poczęstunkiem – jajkami i pieczywem.

Karahod – symbol urodzaju – dzieli się pomiędzy wszystkich mieszkańców wsi. Pahost, 6 maja 2021 r. Zdjęcie: Hanna Waszczanka/belsat.eu

Powoli mieszkańcy dochodzą do wiejskiego klubu, gdzie kontynuowane są śpiewy i tańce. Na końcu karahod dzielony jest pomiędzy wszystkich uczestników święta. Każdy musi obowiązkowo zjeść lub zabrać swój kawałek symbolicznej gwarancji urodzaju.

Wszystkie zdjęcia z korowodu świętego Jury:

Wieś Pahost w obwodzie homelskim znana jest od XVI wieku. Nazwa świadczy o tym, że od początku w jej centrum stała cerkiew. Świątynia została zburzona przez komunistów w ramach walki z religią. Gdy tylko Michaił Gorbaczow zakończył prześladowania religijne w ZSRR, w 1985 roku mieszkańcy odbudowali cerkiew – jednak nie w centrum, a na cmentarzu. Mimo dekad bez świątyni prawosławne tradycje przetrwały tu w formie wierzeń i obrzędów ludowych.

30 lat temu zmartwychwstał Kościół na Białorusi. Historia zniszczenia i odbudowy

Hanna Waszczanka, pj/belsat.eu

Wiadomości