„Chcą zamienić tych ludzi w bezimienną masę”. Historyk Memoriału o Katyniu, samej organizacji i jej porażkach

28 grudnia 2021 roku Sąd Najwyższy Federacji Rosyjskiej nakazał likwidację Międzynarodowego Stowarzyszenia „Memoriał” – najstarszej rosyjskiej organizacji walczącej o prawdę historyczną. Decyzja ta wywołała falę krytyki i negatywnych komentarzy nie tylko w samej Rosji, ale i na całym świecie. Dlaczego władze rosyjskie zlikwidowały tę historycznie ważną organizację, co likwidacja Memoriału oznacza dla Rosji i jaki będzie miała wpływ na przyszłe badania zbrodni katyńskiej? Biełsat zapytał o to Aleksandra Gurjanowa, rosyjskiego fizyka i historyka, który wychował się w Polsce, a od 1993 roku pracuje w Memoriale.

– Panie doktorze, czym jest Memoriał i dlaczego jest tak ważny dla Rosji i byłych państw ZSRR?

– Jesteśmy organizacją, której celem, zgodnie z nazwą, jest działalność historyczno-oświatowa, charytatywna i na rzecz obrony praw człowieka, a w naszym statucie jest zapisane, że nie prowadzimy działalności politycznej. Zajmujemy się badaniem historii naszego kraju, a w szczególności okresu terroru politycznego lat 30. i 40., niesieniem pomocy represjonowanym ofiarom – głównie działaniem na rzecz rehabilitacji ofiar, oraz obroną praw człowieka, przy czym w przypadkach konkretnych naruszeń wobec konkretnych ludzi w dzisiejszych czasach.

Jako wieloletni pracownik Memoriału i osoba zaangażowana nie mogę ocenić roli tej organizacji dla współczesnej Rosji. Dołączyłem do Memoriału, ponieważ uważałem za bardzo ważną koncepcję organizacji, która polega na badaniu historii represji w ZSRR, które osiągnęły swoje apogeum w latach 30. i 40., oraz upamiętnieniu każdej ofiary. Nie tylko zesłanych do łagrów i rozstrzelanych, ale także ich rodzin. W latach 90. koncepcja ta wydawała mi się bardzo ważna dla Rosji. Opiera się ona również na tym, że działania te są nierozerwalnie związane z prawami człowieka, które są obecnie łamane.

Rosyjski Sąd Najwyższy nakazał likwidację stowarzyszenia Memoriał

– Memoriał od lat miał przez rosyjskie władze nadany status “zagranicznego agenta”. Jaka jest geneza tego piętna i w jakim stopniu utrudniało to działalność organizacji?

Zgodnie z ustawą z 2012 roku о organizacjach non-profit pełniących funkcję zagranicznego agenta, warunkiem wpisania organizacji do rejestru zagranicznych agentów jest prowadzenie przez nią działalności politycznej i otrzymywanie środków finansowych z zagranicy, w tym środków pochodzących z fundacji charytatywnych i grantów badawczych. Ustawa przewiduje również, że sama organizacja musi wystąpić do Ministerstwa Sprawiedliwości z wnioskiem o wpis do rejestru.

Nie zrobiliśmy tego, ponieważ uważaliśmy, że Memoriał nie prowadził działalności politycznej w konwencjonalnym sensie, tzn. nie uczestniczył w polityce rządowej, partiach politycznych, wyborach parlamentarnych czy innych. Uważaliśmy, że w świetle celów określonych w statucie nie mieścimy się w definicji działalności politycznej, dlatego też nie złożyliśmy wniosku do Ministerstwa Sprawiedliwości. Natomiast w 2015 roku z inicjatywy ministerstwa centrum obrony praw człowieka Memoriału zostało wniesione do rejestru agentów zagranicznych, a w 2016 roku dołączyło do niego samo Międzynarodowe Stowarzyszenie „Memoriał”. W ostatnim orzeczeniu sądowym oskarżono nas o systematyczne łamanie tej ustawy w latach 2013-2016 z powodu braku dobrowolnego zgłoszenia się do klubu agentów zagranicznych.

Jeśli chodzi o komplikacje – po pierwsze, pojawiał się obowiązek oznaczania wszystkich naszych publikacji, materiałów i artykułów zamieszczanych na stronie internetowej tzw. markirowką, czyli informacją, że Memoriał znajduje się w rejestrze agentów zagranicznych. Ustawa nie precyzuje jednak, jak taki załącznik powinien wyglądać i jakie informacje powinien zawierać. Nasza „markirowka” zawierała informację, że Memoriał jest w rejestrze, ale nie zgadza się z tym i prowadzi spór sądowy. Dopiero w trakcie procesów okazało się, że nasza „markirowka” jest niewystarczająca i że nie podoba się prokuraturze.

Celem takiego etykietowania jest stygmatyzacja i odstraszenie potencjalnych czytelników. Po drugie, wprowadzenie bardzo uciążliwych mechanizmów sprawozdawczości finansowej, obejmujących bardzo szczegółowe i czasochłonne sprawozdania kwartalne dotyczące finansowania i wszystkich wydatków. Odrywa to nas od działalności statutowej i sprawia, że naszym księgowym ciągle brakuje tchu.

Napiętnowani “zagraniczni agenci”, czyli rejestr osobistych wrogów Putina

– Za łamanie ustawy o “zagranicznych agentach” rosyjski Sąd Najwyższy nakazał likwidację organizacji walczącej o prawdę historyczną. Czy widzi Pan w tym łańcuchu represji jakiś symbol – być może powrót do epoki cenzury, dwójmyślenia i totalnej kontroli?

– Chciałbym podkreślić, że przyzwyczaiłem się używać terminu represje w odniesieniu do lat 30. i 40. ubiegłego wieku, kiedy były one masowo stosowane wobec ludzi – kojarzą mi się z rozstrzeliwaniami, Gułagiem i łagrami. To, co się dzieje obecnie, nazwałbym prześladowaniami, ponieważ poziom uwięzień nie jest masowy i jak dotąd obowiązuje moratorium na karę śmierci.

Dążenie państwa i rządu do bezwarunkowej kontroli wszelkiej działalności publicznej jest w istocie powrotem do radzieckich porządków z lat 50. i 60. Faktycznie, władze uważają, że muszą kontrolować i tłumić wszelką niezależną od nich działalność. Tendencja ta jest niezaprzeczalna.

Formalnym motywem likwidacji Memoriału jest systematyczne naruszanie obowiązującego prawa. Jednak faktycznym motywem jest „tworzenie fałszywego obrazu ZSRR jako państwa terrorystycznego i zbrodniczego” – co otwarcie stwierdziła prokuratura podczas procesu. Dzieje się tak pomimo faktu, że obowiązująca ustawa o rehabilitacji ofiar represji politycznych uznaje, że polityka państwowa ZSRR była polityką terroru państwowego.

– 14 listopada, podczas prezentacji filmu Agnieszki Holland, Memoriał został zaatakowany przez zamaskowanych mężczyzn. Kilka dni później prokuratura wszczęła postępowanie przeciwko Memoriałowi. Czy ten atak był pretekstem do ścigania organizacji?

– Możliwe. Nie ma na to dowodów, ale zbieg okoliczności jest dość znaczący…

Moskwa: atak na pokaz filmu współorganizowanego przez Instytut Polski WIDEO

– Jeśli chodzi o tragedię katyńską – jakie działania podejmował Memoriał w sprawie Katynia, co udało się osiągnąć i jak likwidacja Memoriału wpłynie na prace w tym zakresie?

– Jestem przeciwny określeniu „tragedia katyńska”, ponieważ jest to tradycyjne określenie propagandy radzieckiej z czasów, kiedy ZSRR nie uznawał faktu rozstrzelania polskich jeńców przez władze sowieckie, a twierdził, że polscy jeńcy wojenni, których groby zostały odnalezione w Katyniu w 1943 roku, zostali roztrzelani przez hitlerowców, i, powiedziałbym, z udawanym żalem, określał to jako tragedię. Pamiętając, że jest to znany i oklepany frazes sowieckiej propagandy, zawsze protestuję przeciwko takiemu opisowi. To nie była tragedia, to była zbrodnia.

Nasza rola w badaniu historii zbrodni katyńskiej nie była tak znacząca, jak ustalenia sowieckiej prokuratury wojskowej w latach 1943 i 1991-92. To były imponujące wyniki dochodzenia, prawdziwe odkrycia. W 1943 roku w Katyniu odnaleziono groby rozstrzelanych jeńców wojennych z obozu w Kozielsku. Prokuratorzy radzieccy kontynuowali śledztwo w 1991 roku i odkryli masowe groby ofiar z obozów w Ostaszkowie i Starobielsku. Odnaleźli również uczestników i sprawców egzekucji, a także kilku bezpośrednich świadków ze strony władz, których udało się przesłuchać, co wymagało wielkiej determinacji i odwagi ze strony zespołu śledczego wbrew sprzeciwu ze strony KGB, a później FSB. Przesłuchano m.in. generała Tokariewa i generała Soprunienko z NKWD, którzy złożyli bardzo ważne szczegółowe zeznania na temat zbrodni. Główna prokuratura wojskowa ujawniła również cały mechanizm fałszerstw, który stał się podstawą raportów sowieckiej komisji Burdenki z 1944 r.

– Jaki jest więc wkład Memoriału?

– Rola Memoriału zaczęła się natomiast od pierwszej wystawy katyńskiej, którą zorganizowaliśmy w Moskwie w 1990 roku z okazji 50. rocznicy zbrodni, po czym zaczęliśmy szczegółowo badać kwestię katyńską. Naszym precedensowym działaniem była próba rehabilitacji 16 osób z obozów w Kozielsku i Ostaszkowie. Po udanej próbie planowaliśmy rozpocząć proces poimiennej rehabilitacji wszystkich rozstrzelanych osób z trzech obozów, których imiona były już znane.

Jednak w 2005 roku prokuratura ogłosiła umorzenie śledztwa, rzekomo z powodu śmierci oskarżonych, i natychmiast utajniła materiały oraz samą decyzję o zamknięciu śledztwa, które do dziś pozostają utajnione, co jest sprawą bez precedensu. Niemal natychmiast, dzięki przeciekom informacji, okazało się, że zarzutami obarczono tylko 4 osoby – Berię i mianowaną przez Politbiuro trójkę. W ten sposób z kręgu sprawców zostały wyłączone dziesiątki i setki bezpośrednich wykonawców – poczynając od funkcjonariuszy NKWD, szeregowych, którzy dokonywali egzekucji i szoferów przewożących zwłoki, aż po osoby z najwyższych kręgów władzy państwowej, najbardziej odpowiedzialne za egzekucję jeńców wojennych, którzy 5 marca 1940 roku podjęli decyzję o jej przeprowadzeniu – członków Politbiuro, w tym Stalina.

Następnie rozpoczęły się formalne odmowy rehabilitacji i odmowy wydania negatywnych decyzji na podstawie braku akt więźniów, mimo że fakt zniszczenia dokumentów jest znany i oficjalnie potwierdzony. Nasze wysiłki zmierzające do rehabilitacji pilotażowej grupy 16 osób zakończyły się kompletnym fiaskiem, a przecież pomoc w rehabilitacji ofiar jest jednym z naszych celów statutowych. Zetknęliśmy się z uchylaniem się przez prokuraturę od obowiązku weryfikacji akt, a obowiązki te przecież nakłada ustawa, oraz z niemożnością wszczęcia postępowania odwoławczego w sądzie. Mimo zniszczenia akt osobowych, część dokumentów przetrwała – są odtajnione i dostępne. Twierdziliśmy, że dokumenty te pozwalają na ustalenie łańcucha dowodowego dla każdego jeńca, co stanowi dowód wykonania kary w stosunku do każdego z nich. Żądaliśmy odtajnienia materiałów śledczych, a zwłaszcza postanowienia o umorzeniu dochodzenia w sprawie karnej. Jednak wszystkie starania Memoriału zwieńczyły się całkowitą porażką – do 2011 roku przeszliśmy przez wszystkie szczeble instancji sądowych aż po Sąd Najwyższy włącznie, uzyskując negatywne odpowiedzi. Prokuratura i sądy zignorowały wszystkie nasze argumenty i nawet nie poddały ich ocenie.

30 lat temu Związek Sowiecki przyznał się do zbrodni katyńskiej

– Co mogliście zrobić w tej sytuacji?

– Doprowadziło to do powstania sytuacji spornej. Pomimo faktu, że zarówno ZSRR u schyłku swojego istnienia 13 kwietnia 1990 roku, jak i Rosja 26 listopada 2010 roku, uznały egzekucję polskich oficerów i żołnierzy przez władze sowieckie na mocy decyzji Politbiura, władze rosyjskie odmawiają rehabilitacji ofiar na podstawie obowiązującej ustawy o rehabilitacji ofiar represji politycznych. A to nie była tylko egzekucja w Katyniu, ale także rozstrzeliwanie jeńców z obozów w Ostaszkowie i Starobielsku, egzekucja poszczególnych kategorii jeńców przebywających w więzieniach zachodniej Ukrainy i Białorusi na podstawie tej samej decyzji od 5 marca – to jest zbiorczy termin obejmujący zbrodnię katyńską.

Oznacza to, że władze rosyjskie przyznają się do popełnienia zbrodni, której ofiarami było wiele tysięcy obywateli polskich, w tym jeńców wojennych i oficerów, ale nie tylko nie przyznają się do politycznego motywu egzekucji, a nawet nie przyznają się do śmierci żadnego z wymienionych jeńców. Innymi słowy, nasze państwo przyznaje się do zbrodni, ale za wszelką cenę stara się zachować status rozstrzelanych obywateli polskich jako anonimowej, bezimiennej masy ofiar.

Stało się dla nas jasne, że naszym celem jest zaprzeczanie anonimowości ofiar. Zaczęliśmy przygotowywać i wydawać księgi pamięci, zawierające krótkie noty biograficzne o każdym z rozstrzelanych więźniów. W 2015 roku ukazała się księga zamordowanych w Katyniu, a w 2019 – trzytomowa księga pamięci ofiar obozu w Ostaszkowie wydana przez Międzynarodowy Memoriał. Obecnie trwają prace nad trzecią grupą więźniów obozu w Starobielsku. Całkiem sporo pracy.

– Jakie są wasze największe osiągnięcia naukowe?

– Jeśli chodzi o wyniki naukowe, to, choć ich znaczenie jest mniejsze, niż dorobku głównej prokuratury wojskowej z początku lat 90.. Pozostają jednak bardzo ważne. Na podstawie dokumentów udało nam się udowodnić, że w ramach tej samej akcji egzekucyjnej rozstrzelano 7 osób z obozu kozielskiego i, z mniejszą pewnością, ustalić nazwiska 8 ofiar z obozu w Ostaszkowie, które do dziś nie figurują na żadnej z list. Udało nam się również uściślić i skorygować faktyczne dane biograficzne około 150 jeńców wojennych, głównie z obozu w Ostaszkowie, w stosunku do wcześniejszych wykazów.

Takie listy nazwisk były publikowane również przed nami, w Polsce. Półtorej dekady po wydaniu polskich ksiąg cmentarnych, które uznawane są za najbardziej gruntowne listy nazwisk z informacjami biograficznymi, nasze księgi były krokiem naprzód w stosunku do tych prawdziwie monumentalnych polskich publikacji.

Miednoje: “Już teraz przywożą dzieci i opowiadają, że leżą tam sowieccy żołnierze, a Polaków tam nie ma”

– Wspomniał Pan, że Memoriał nie jest zaangażowany w życie polityczne. Czy nie jest jednak tak, że poprzez nagłaśnianie prawdy historycznej Memoriał uniemożliwia władzom rosyjskim konstruowanie narracji o Wielkiej Rosji?

– Wracając do kwestii działalności politycznej – w ustawie wciąż nie ma jej definicji. Jednak władze interpretują działalność polityczną jako wszelkie działania mające na celu kształtowanie opinii publicznej, a także próby wpływania na działania organów państwowych. Przy tak rozszerzającej interpretacji każda organizacja – czy to ekologiczna, czy działająca na rzecz osób niepełnosprawnych – podlega takiemu prawu i rzeczywiście jest ono przeciwko nim stosowane.

Jeśli chodzi o narrację o konstruowaniu przez władzę własnej legitymizacji – władze chcą potwierdzić swoją legitymizację poprzez narrację, że współczesna Rosja jest spadkobiercą i kontynuatorem ZSRR. Dla władz bardzo ważne jest, aby opinia publiczna odniosła wrażenie, że historia zarówno ZSRR, jak i Rosji to pasmo wielkich zwycięstw, osiągnięć i dokonań. Gdy Memoriał mówi, że obok zwycięstw, osiągnięć i dokonań były też zbrodnie przeciwko narodowi, i to na masową skalę, mit chwalebnej przeszłości traci rację bytu.

– Jak wielkim krokiem wstecz dla współczesnej Rosji jest likwidacja Memoriału?

– Jest to powrót do epoki stalinizmu, do lat 60., 70. i 80., i jest to nasza wielka porażka. Osobiście wydaje mi się, że konsekwencje takiego odwrotu de facto zamykają i pozbawiają wszelkich perspektyw na dalszy rozwój i istnienie naszego kraju. Ale to społeczeństwo powinno się wypowiedzieć w tej sprawie, a nie człowiek, który pracuje w Memoriale od 30 lat.

Tomas Venclova: likwidacja Memoriału to globalny skandal

Z Aleksandrem Gurjanowem rozmawiał Leon Pińczak, belsat.eu

Wiadomości