Za kulisami szczytu Trump-Putin w Helsinkach rozgrywała się potężna szpiegowska afera


Zwykła studentka z Rosji miała dostęp do wieców wyborczych Donalda Trumpa i publikowała w prestiżowych pismach. Źródło: Facebook

Zatrzymana w niedzielę w Waszyngtonie 29-letnia Rosjanka bardzo łatwo zbliżyła się do popierających Donalda Trumpa środowisk politycznych. Była tylko pionkiem w rosyjskiej siatce szpiegowskiej.

Dosłownie godziny przed szczytem w Helsinkach amerykańskie FBI zatrzymało Marię Butiną, Rosjankę studiującą w USA. Oskarżono ją o szpiegostwo na rzecz Rosji. Informację o zatrzymaniu podano jednak dopiero po szczycie Trump-Putin. Z kolei telewizja CNN powołując się na swoje źródła w amerykańskiej administracji poinformowała, że 12 z wydalonych miesiąc temu rosyjskich dyplomatów było agentami służb specjalnych i planowali zamach na „zdrajcę”. Czyli jednego z Rosjan, prawdopodobnie byłego oficera wywiadu, lub dysydenta, który przeszedł na amerykańską stronę i otrzymał w USA nową tożsamość.

Trzy dni przed szczytem w Helsinkach prokurator specjalny Robert Mueller wymienił z imienia i nazwiska 12 rosyjskich agentów wywiadu wojskowego GRU oskarżonych o ingerencję w amerykańskie wybory prezydenckie w 2016r. Do tych oskarżeń odnosili się zarówno Donald Trump, jak i Władimir Putin. Ten drugi zapewniał, że nie ingerował w amerykańskie wybory, choć popierał Trumpa, jako zwolennika poprawy stosunków Rosji i USA. Ten pierwszy przyznał, że wierzy Putinowi bardziej niż swoim własnym służbom specjalnym.

Zwykła studentka

Jest rok 2015r. Donald Trump jeździ po Stanach i bierze udział w wiecach Freedom Fest, spotyka się z radykalnymi libertarianami i republikanami, powoli wkracza do wielkiej polityki i przygotowuje się do kampanii przed wyborami prezydenckimi. Na jednym z wieców z tłumu zwolenników występuje młoda dziewczyna i zadaje pytanie z silnym rosyjskim akcentem. Pyta o stosunek Trumpa do sankcji wobec Rosji i relacji z Moskwą.

– Wierzę, że będę miał świetne relacje z panem Putinem, nie sądzę byśmy potrzebowali sankcji – odpowiada Trump.

To było odkrycie. Przyszły amerykański prezydent pierwszy raz tak dobitnie dał do zrozumienia, że chce innej polityki wobec Rosji. Dziewczyną, która zadawała pytanie była Maria Butina.

– To nie była pierwszoplanowa postać siatki, ani ukryty głęboko „śpioch”, lecz osoba, która miała spełnić określone zadania, rodzaj agenta wpływu jedynie delikatnie zakamuflowanego, skoro nigdzie nie ukrywała rosyjskiego pochodzenia, a na profilu „Vkontakte” chwaliła się pracą dla rosyjskich władz – mówi Andriej Sołdatow, rosyjski ekspert od służb specjalnych.

Dwudziestodziewięciolatkę departament sprawiedliwości oskarża o ingerencję w amerykańskie wybory prezydenckie. Bynajmniej nie dlatego, że zadała pytanie Trumpowi. Zanim Butina zaczęła w Waszyngotnie studia z zakresu stosunków międzynarodowych, w pierwszej dekadzie XXIr. była wzorową studentką politologii w Barnaule (Kraj Ałtajski) w Rosji. Później brała udział, jako wolontariuszka, w kampaniach wyborczych w lokalnych wyborach w Kraju Ałtajskim.

Angażowała się również w działalność Młodej Gwardii, jednej z prokremlowskich młodzieżówek. Zgodnie z informacjami rosyjskiej Transparency International, Butina od szkolnych lat zajmowała się sportem, w tym pływaniem i strzelaniem z pistoletu.

Dziewczyna z karabinem

Właśnie fascynacja bronią otworzyła Rosjance drogę do serca republikańskich działaczy w czasie kampanii wyborczej Trumpa. W USA pojawiła się jeszcze w 2015r., choć studencką wizę otrzymała dopiero rok później. Mniej więcej tuż sprzed wyjazdu do USA pochodzą potwierdzone informacje, że Butina pracowała dla Aleksandra Torszina.

Kiedy amerykański Departament Sprawiedliwości oskarża Marię Butiną o związki „wysoko postawionym urzędnikiem rosyjskich władz znajdującym się na liście osób objętych sankcjami w USA”, to ma na myśli właśnie Torszina. Pełni on obowiązki przewodniczącego Rady Federacji i jest wiceprzewodniczącym rady Banku Rosji, czyli banku centralnego.

Maria Butina angażowała się w ruchy wspierające prawo do broni w USA i zbliżała z popierającymi Trumpa Republikanami. Źródło: Vkontakte

W 2016r. hiszpańskie media wymieniały go, jako osobę powiązaną z tzw. tagańską mafią, która bardzo aktywnie działała na południu Hiszpanii. Torszin jest również członkiem NRA (Narodowe Stowarzyszenie Strzeleckie) w USA od 2011r. To jedna z wpływowych, powiązanych z prawicą grup lobbujących za prawem do posiadania broni. Kiedy Butina pojechała do USA, Torszin opublikował 13 lutego 2016 tweeta o treści: „Maria Butina jest teraz w USA, pisze do mnie, że Trump jest naprawdę za współpracą z Rosją”.

W 2010r. Ameryką wstrząsnęło ujawnienie siatki rosyjskich szpiegów z Anną Chapman (trzecia od lewej w górnym rzędzie) w roli głównej. Grupa składała się z mieszkających od dawna w USA młodych Rosjan. Źródło: bbc.com

Później Butina zaangażowała się w kampanie NRA. Założyła organizację społeczną o nazwie „Prawo do broni”. W 2015r. nikomu nie znana rosyjska studentka publikuje artykuł pt. „Niedźwiedź i słoń” w prestiżowym, poświęconym polityce międzynarodowej „The National Interest”. Wychwala w nim Donalda Trumpa, przekonując, że USA powinno odnowić i poprawić relacje z Rosją.

– Kręciła się w środowisku zwolenników Trumpa, wyszukiwała ludzi skłonnych do współpracy i profilowała ich światopogląd względem Rosji – uważa Andriej Sołdatow i dodaje – Jej praca wymagała asekuracji dużej siatki.

Podobnie uważa amerykański prokurator Robert Mueller, który wskazuje dwanaście konkretnych nazwisk rosyjskich agentów. Mieli dokonywać włamań na skrzynki mailowe Demokratów i publikować ich maile by im zaszkodzić. Pracowali dla rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU. Jeśli do tego potwierdzą się rewelacje telewizji CNN, że rosyjska agentura obserwowała środowiska rosyjskich dysydentów w USA i szukała byłych rosyjskich agentów, którzy przeszli na stronę Amerykanów i pod zmienioną tożsamością mieszkają w Stanach, to skala obecnej afery będzie gigantyczna.

Rosyjska agentura miała przygotowywać na terenie USA zabójstwa zdrajców, działać podobnie jak w sprawie Siergieja Skripala w Wielkiej Brytanii. Jeśli amerykańscy śledczy znajdą na to dowody, to poprzednie wielkie afery: współpraca Aldricha Amesa z CIA, Roberta Hannsena z FBI z Rosjanami, czy zatrzymanie w 2010r. siatki Anny Chapman, okażą się drobnym zatargiem, przy szykującym się oskarżeniu służb Putina o dywersję polityczną na terenie Stanów Zjednoczonych.

Michał Kacewicz/ belsat.eu

Zobacz też
Komentarze