Wyjątkowy lamus. W Grodnie odrestaurowano budynek czasów I Rzeczpospolitej

fotoreportaż

Od teraz w mieście nad Niemnem można podziwiać jeden z dwóch najstarszych drewnianych budynków na Białorusi. To drewniany lamus z XVII wieku, który wchodził w skład nieistniejącego już klasztoru brygidek.

Niektórzy zadają sobie pytanie, jak w krainie lasów, jaką jest Białoruś, drewniany obiekt może być unikalny? Budownictwa drewnianego zawsze było tu dużo. Oprócz tego, że materiał ten nie jest wieczny, drewniane budynki spłonęły w pożarach lub zwyczajnie gniły.

W Lelikowie na Polesiu spłonęła drewniana cerkiew z XVIII wieku

I tak wyszło, że budynki drewniane z XVII wieku zostały na Białorusi tylko dwa.

– To cerkiew z 1617 roku we wsi Porpliszcze w rejonie dokszyckim i grodzieński lamus – tłumaczy prezes społecznego Towarzystwa Ochrony Zabytków Anton Astapowicz.

– Obiekty drewniane z XVIII wieku przetrwały, a z XVII wieku nie ma prawie żadnych! Na przykładzie lamusa w Grodnie obserwujemy bardzo dobry model restauracji. Przy czym nie restauracji za pieniądze państwowe, a wykonanej siłami wspólnoty religijnej, która samodzielnie znalazła na to środki – dodaje Astapowicz.

Kuta klamra ciesielska, rówieśniczka lamusa, wyciągnięta przez robotników podczas restauracji

Czym jest lamus?

Najprościej, to budynek gospodarczy służący do przechowywania przedmiotów. Katolicki klasztor sióstr brygidek w Grodnie w czasach Rzeczpospolitej Obojga Narodów był całym zespołem zabudowań. Tworzyły go kościół, budynki mieszkalne i gospodarcze. W czasach sowieckich mniszki zostały wysiedlone z klasztoru, w kompleksie ulokowano szpital psychiatryczny. Drewniany lamus przetrwał cudem – nie spłonął podczas wielkiego pożaru Grodna w 1885 roku i nie zburzyli go sowieci.

Odnawianie zabytku trwa nie pierwszy rok. Grodzieńskich katolików wsparło pieniężnie Ministerstwo Kultury Polski.

Specjaliści z Polski restaurują zabytkowy grodzieński lamus

Według kierownika budowy, wszystkie pracy można by skończyć w ciągu dwóch lat – przy należytym finansowaniu. Ale proces przedłuża się. Za to budynek stoi już na kamiennej podmurówce i pod gontem. Można go więc podziwiać z zewnątrz – do środka jeszcze nie wpuszczają, trwają prace.

– Właśnie zakończyliśmy trzeci etap restauracji, ale do ostatecznego końca prac jeszcze daleko – mówi Grażyna Szałkiewicz, administratorka Centrum Informacyjno-Turystycznego diecezji grodzieńskiej. – We wnętrzu mają zostać jeszcze odnowione utracone elementy drewniane. Będzie tam ekspozycja poświęcona życiu i działalności sióstr brygidek w Grodnie.

Gliniana rączka patelni znaleziona podczas prac

Nowa atrakcja Grodna

Według słów pani Szałkiewicz, początkowo w lamusie miało powstać muzeum diecezji grodzieńskiej, ale uniemożliwiają to normy przeciwpożarowe. W takim budynku drewnianym może przebywać jednocześnie nie więcej niż 15 osób, więc co zrobić z grupą, która przyjedzie autobusem? Dlatego muzeum diecezjalne powstanie obok – w murowanym budynku poklasztornym.

Już teraz można umówić się na wycieczkę grupowa lub indywidualną po klasztorze brygidek – w Centrum Informacyjno-Turystycznym diecezji.

Miłośnicy zabytków i władze diecezji jednym głosem zapewniają – wyjątkowy drewniany lamus już niebawem będzie jedną z głównych atrakcji turystycznych Grodzieńszczyzny. Dołączy więc do grodzieńskiej Fary i Kołoży – jednej z najstarszych murowanych cerkwi na północy Europy.

Jak było wcześniej i jak jest teraz: grodzieńska Kołoża dostała nową drewnianą ścianę

ak,pj/belsat.eu; zdjęcia Wasil Małczanau

Zobacz też
Komentarze