Współpracownik Biełsatu skazany za wpis w sieci społecznościowej

Foto

Grodzieński operator i muzyk Aleś Dzianisau został skazany na 612,5 rubli (1,1 tys. zł) grzywny za „rozpowszechnianie treści ekstremistycznych”.

W Grodnie na ławie oskarżonych zasiadł dziś Aleś Dzianisau – współpracujący z Biełsatem operator kamery i muzyk punkowej grupy Dzieciuki. Akt oskarżenia dotyczył udostępnienia w sieci społecznościowej Vkontaktie dwóch filmików umieszczonych na profilu białoruskich anarchistów. Dotyczyły one protestów społecznych przeciwko tzw. podatkowi dla bezrobotnych. Jak okazało się, profil został wcześniej przez Ministerstwo Informacji Białorusi wpisany na listę źródeł propagujących ekstremizm.

By wesprzeć dziennikarza, do sądu przyszło ponad 20 osób. Fot. Wasil Małczanau.

Dzianisau tłumaczy, że profil anarchistów, który sąd w Mińsku uznał jeszcze w listopadzie 2016 r. za ekstremistyczny, działał bez przeszkód dalej.

– Skąd więc miałem wiedzieć, że jest zabroniona? Nie mam w zwyczaju odwiedzać codziennie strony ministerstwa informacji, żeby dowiadywać się, co u nas jeszcze uznano za ekstremizm – dodał.

Dziennikarz przypomina, że stronę zabroniono na podstawie kilkunastu konkretnych materiałów – do których nie mogły się zaliczać dwa filmiki, które udostępnił. Umieszczono je bowiem już po decyzji o zakwalifikowaniu strony jako ekstremistycznego źródła. Ponadto dotyczyły protestów społecznych i nie zawierały elementów ekstremistycznych. Dzianisau przypomina, że w protokole podpisanym przez posterunkowego dzielnicy Kastrycznicki Rajon Ilję Kajacza napisano, że filmiki były dostępne na jego profilu jeszcze 10 września 2018 r. Tymczasem, gdy dwa dni później odwiedził swój profil, by sprawdzić, o jakie posty chodzi – strona została już zablokowana.

Aleś Dzianisau podczas rozprawy bronił się sam , fot. Wasil Małczanau.

– Wygląda na to, że anarchistyczna strona działała i filmiki były dostępne do czasu, gdy milicjanci sporządzili akt oskarżenia, a dopiero potem ją zablokowali – dodaje.

Podczas rozprawy dziennikarz bronił się sam. Do sądu przyszło ponad 20 dziennikarzy i znajomych Dzianisawa, by okazać mu wsparcie. Wyrok wydał sędzia sądu dzielnicy Kastrycznicki Rajon Waler Szpak, który strofował publiczność, że pisząc na bieżąco w smartfonach relację z rozprawy „rozpraszają uwagę sędziego”. Na koniec skazał grodzieńskiego dziennikarza na karę 612,5 rubli (1,1 tys. zł) na podstawie art 17.11.2 Kodeksu Wykroczeń, co obecni na sali skwitowali okrzykami „hańba!”.

Sędzia strofował publiczność, by nie używała smartfonów, fot. Wasil Małczanau.

Grodzieński dziennikarz i muzyk po raz pierwszy o sprawie dowiedział się na początku października, gdy do jego mieszkania zatelefonował nieznany mężczyzna. Przedstawił się jako pracownik milicji i pod nieobecność muzyka przepytywał o sprawę jego niepełnoletnią córkę. Dzianisau nazwał takie zachowanie próbą wywierania presji na jego i jego rodzinę oraz przeszkadzania mu w działalności artystycznej.

Czytaj więcej:

jb/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze