W Osipowiczach mężczyzna skoczył z okna zostawiając list „Nie byłem darmozjadem”

Foto

Sześćdziesięcioletni Ajwar Jaskiewicz w październiku zapłacił 360 rubli (760 złotych) podatku od „darmozjadstwa”. 6 grudnia wyskoczył z czwartego piętra.

Na stole pozostawił kartkę z potwierdzeniem opłacenia podatku i list, w którym napisał „Nigdy nie byłem darmozjadem, gwałcicielem, złodziejem, całe życie sumiennie pracowałem.” 

Mężczyzna miał 34 lata stażu pracy. Popełniając samobójstwo był emerytem. Niedługo przed odejściem na emeryturę (w maju 2014 roku) zwolnił się z pracy w fabryce, gdzie przepracował 30 lat. Pozostał mu wtedy rok do emerytury, i według jego żony Haliny Jaskiewicz, nikt nie chciał go już zatrudnić.

W czerwcu 2016 roku Jaskiewicz ukończył 60-ty rok życia, a na jesieni otrzymał powiadomienie ze skarbówki, że został uznany przez państwo za darmozjada.

Żona mężczyzny powiedziała, że przez ostatnie miesiące mąż cierpiał na głęboką depresję, ale takiego rozwoju wydarzeń nie mogła sobie wyobrazić.

„Chodziłam już dwa razy do skarbówki. Myślałem, że może oddadzą te pieniądze, 360 rubli. Porobili kopie dokumentów, ale nic. Nigdzie nikogo prawda nie obchodzi. Mówią, takie prawo” – mówiła kobieta w wywiadzie dla Radia Swoboda.

Dziś Komitet Śledczy oficjalnie oświadczył, że samobójstwo Ajwara Jaskiewicza nie jest związane z faktem opłacenia podatku od „darmozjadstwa”. Śledczy zrezygnowali z otwarcia sprawy karnej, gdyż „żadnych faktów, jakie mogłyby doprowadzić do samobójstwa, nie zostały wyjawione”.

Podobna historia wydarzyła się w Rogaczowie

Wezwanie do zapłacenia podatku było „ostatnim gwoździem do trumny” mieszkanki tego miasteczka, która od dwóch lat nie mogła znaleźć pracy. W jej przypadku Komitet Śledczy także nie potwierdził, by kobieta miała popełnić samobójstwo z powodu „listu szczęścia”.

DR, PJr belsat.eu

Zobacz też
Komentarze