Tajemnica grobu oficera Schaula. Czyli, czy Grodno pamięta o Niemcach?

fotoreportaż

Zdjęcie wykonane w latach 60. na Cmentarzu Garnizonowym przy ulicy Biełusza w Grodnie. Dobrze widoczna „piramida” i głazy u jej podstaw (oznaczone strzałkami)

Niedawno nad brzegiem Niemna znaleziono kamień z prawie niewidocznymi gotyckimi napisami. Wyciągnęli go spod ziemi budowniczowie rurociągu. Początkowo jedyną poszlaką była liczba – 1915.

W ciągu ostatnich dni pojawiło się już kilka wersji: kamień węgielny mostu, kawałek jakiegoś niemieckiego pomnika lub może nagrobek. Ale co robił nad brzegiem Niemna, skoro w tym miejsku nikogo oficjalnie nie grzebano, a stare cmentarze – katolicki, prawosławny i wojskowy – leżą daleko od rzeki?

Jeszcze bardziej rozmyła sytuację historia z zardzewiałym niemieckim hełmem, który ponoć leżał obok kamienia, ale potem miał zostać ukradziony. Rzeczywiście, odcisk hełmu przypomina te z czasów pierwszej wojny światowej. Ale skoro liczba 1915 ma być datą śmierci… a takie hełmy wprowadzono dopiero w 1916 roku, to prawdopodobnie trafił tam przez przypadek.

Nagrobek z gotyckim napisem. Zdjęcie – Wasil Małczanau/Biełsat

„Gospodarni Białorusini mogli pozabierać nagrobki…”

Według prezesa Białoruskiego Ochotniczego Towarzystwa Ochrony Zabytków Historii i Kultury Antona Astapowicza, kamień z pewnością jest nagrobkiem. Pasuje i język inskrypcji, i styl wykonania, a dodatkowo – dobrze czytelny jest też napis „oficer” i nazwisko „Schaul”.

– Niemcy zaczęli urządzać swoje cmentarze jeszcze podczas wojny. Wykonywali kamienne nagrobki, szczególnie oficerom, stawiali też stelle pamiątkowe – tłumaczy Astapowicz. – Dlaczego kamień jest tak daleko od cmentarza? Gospodarni Białorusini mogli pozabierać nagrobki na swoje potrzeby. Na przykład wszystkie żydowskie nagrobki trafiły do fundamentów domów!

Roboty ziemne nad Niemnem, podczas których znaleziono kamień. Zdjęcie –Wasil Małczanau/Biełsat

Ale dlaczego kamień znaleziono nad brzegiem Niemna? Wiadomo z pewnością, że w czasach I wojny światowej na Cmentarzu Garnizonowym przy ulicy Biełusza, był kwartał niemieckich pochówków. Pośrodku stanęła nawet charakterystyczna piramidka z kamieni polnych. Niemiecki kwartał stał do lat 70., gdy władze sowieckie postanowiły zniszczyć go za pomocą buldożerów, by oczyścić miejsce pamięci Armii Czerwonej.

Nagrobek przed restauracją

Znaleźliśmy unikatowe zdjęcie cmentarza wojskowego z lat 60., na którym wyraźnie widać nie tylko niemiecką piramidę, ale też kamienie u jej podnóża – bardzo podobne do tego, który znaleziono nad Niemnem! W takim razie mogły one zostać wywiezione wraz z ziemią, gruzem i kośćmi w latach 70, albo przyciągnięte przez „gospodarnych” mieszkańców.

Restauracja Weranda, kiedyś Aleksandrowska Szkoła Zawodowa. Zdjęcie –Wasil Małczanau/Biełsat
Wielka płyta nagrobna przed wejściem do restauracji. Zdjęcie – Wasil Małczanau/Biełsat

Warto przy tym podkreślić, że nagrobek najprawdopodobniej został wykonany całkiem blisko – w niegdysiejszej Aleksandrowskiej Szkole Zawodowej, w której pracowano także w kamieniu. Dziś w budynku działa restauracja Weranda, ale przed wejściem dalej można zobaczyć… masywną płytę nagrobną z napisem właśnie po niemiecku! Znaleziono ją podczas prac budowlanych kilka lat temu. Najprawdopodobniej Niemcy ją zamówili, ale z jakichś przyczyn płyta została na terenie szkoły.

Nagrobki niemieckich żołnierzy, które stoją teraz pod zborem luterańskim – tzw. „kirchą”. Zdjęcie – Wasil Małczanau/Biełsat

Gdzie jest miejsce dla nagrobka niemieckiego oficera?

Logicznym wydaje się pytanie: co począć ze znalezionym nagrobkiem? Nad brzegiem Niemna w najlepszym wypadku stanie się „ławką” dla wędkarzy, a wokół powstanie warstwa tłuczonego szkła i niedopałków.

Według Astapowicza, umieszczenie nagrobka na cmentarzu wojskowym jest bezsensowne, skoro nie znamy miejsca pochówku. Tym bardziej, że jeden kamień niczego nie zmienia. Gdyby było ich więcej, można by myśleć o stworzeniu miejsca pamięci.

Pastor Uładzimir Tatarnikau. Zdjęcie – Wasil Małczanau/Biełsat
Jeśli kamień pozostanie nad Niemnem, w najlepszym razie stanie się ławeczką dla wędkarzy. Zdjęcie – Wasil Małczanau/Biełsat

Inną opcją jest przewiezienie kamienia pod luterańską „kirchę”, która przez ponad stu lat istnienia stała się centrum skupiającym grodzieńskich Niemców. Tym bardziej, że pod świątynią jest już kilka ocalonych nagrobków czasów I wojny światowej. Zapytaliśmy o to pastora Uładzimira Tatarnikawa i poparł on pomysł – prosi jedynie o pomoc w transporcie.

Taka perspektywa podoba się też obrońcom zabytków.

– To normalna opcja – zgadza się Astapowicz. – Pamiętam, że jak w 2016 roku stawialiśmy krzyż upamiętniający ofiary I wojny światowej w Wygonoszczy, to przy jednym z bunkrów znaleziono przyciągniętą przez kogoś niemiecką płytę nagrobną. Najbliższy cmentarz wojskowy w okolicy jest w Telechanach. Możliwe, że stamtąd pochodzi nagrobek. Zamontowaliśmy ją u podnóża krzyża.

Mamy nadzieję, że nasz następny materiał będzie już o powrocie na właściwe miejsce – pod mury zboru.

Międzynarodowe bójki, hazard, bogactwo i nędza – Grodno lat 30. i 40.

Aleś Kirkiewicz, Wasil Małczanau, pj/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze