Szukali jej 128 dni. 16-letnia Diana znalazła się sama


Diana Marozawa. Zdj. sb.by

To była jej kolejna ucieczka z domu. Dziewczyna tłumaczy, że zajmowała się prostytucją, żeby pomóc finansowo rodzinie.

Diana Marozawa mieszka we wsi Staromłyny pod Drohiczynem w obwodzie brzeskim. Wyszła z domu 1 sierpnia. Matka zgłosiła jej zaginięcie dopiero po 10 dniach – była przyzwyczajona do nieobecności córki. Nastolatka znikała już kilkakrotnie, ostatnio poszukiwano jej w maju i w czerwcu.

Służby i wolontariusze szukali jej po całej Białorusi. Milicja i ratownicy informowali o zaginionej na stacjach benzynowych i zasięgali wiadomości u kierowców. Poprzednio dziewczynę widywano bowiem przy trasach. Diana uciekała z domu, żeby uprawiać prostytucję. W wieku 14 lat zaszła w ciążę, teraz jest samotną młodą matką. Ojca swojego syna nie pamięta – był jednym z „klientów”.

– Dał mi 100 rubli (ok. 180 zł – belsat.eu). W ogóle myślę, że za coś takiego to bardzo mało – mówiła dziewczyna dziennikarzom gazety SB.Biełaruś Siegodnia, która w ubiegłym roku opisywała jej historię.

Diana przekonuje, że prostytuowała się, aby pomóc finansowo mamie. Państwo nie było w stanie pomóc rodzinie. Dzieckiem nie pozwolono opiekować się nastoletniej mamie, ani babci i jej mężowi. Urzędnicy mieli poważne zastrzeżenia do warunków mieszkaniowych i sanitarnych – siedmioosobowa rodzina mieszkała w dwóch izbach wiejskiej chaty. Kolę, syna Diany zabrano więc do domu dziecka. W końcu jednak opiekunami prawnymi wnuka została matka Diany i jej mąż.

Dziewczyna nie zaprzestała jednak swoich niebezpiecznych eskapad. Tłumaczy, że mama bardzo potrzebuje pieniędzy, a ich „cały czas nie ma”. Matka pracuje jako nocny stróż w gospodarstwie rolnym. Zarabia tam 200 rubli miesięcznie. Kolejne 80 dostaje „na Wanię” – młodszego, niepełnosprawnego brata Diany…

dd, cez/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze