Szef rosyjskiego wywiadu sugeruje, że Nawalnego otruło NATO

Szef Służby Wywiadu Zagranicznego Rosji Siergiej Naryszkin powiedział w rozmowie z RIA Nowosti, że tajne służby państw NATO planowały złożyć „sakralną ofiarę” z jednego z przywódców rosyjskiej opozycji, aby „ożywić ruch protestu”.

Według danych szefa Służby Wywiadu Zagranicznego SWR Siergieja Naryszkina około roku temu zachodnie służby specjalne zorganizowały spotkanie na temat wsparcia i ożywienia ruchu protestu w Rosji. Według jego relacji agenci mieli się martwić się, że działania protestacyjne „całkowicie się skurczyły i zbliżają się do zera ”.

– Jako jeden z wariantów, mechanizmów, na poważnie rozważano kwestię złożenia tak zwanej „sakralnej ofiary” wśród liderów opozycji — stwierdził ł Naryszkin.

Według Naryszkina SWR nie ma danych, że ta lub inna ofiara została wtedy wyznaczona. Jego zdaniem spotkanie odbyło się na terytorium państwa NATO, ale na pewno nie w Niemczech. Nie podał jednak dokładniejszych informacji.

Do słów szefa rosyjskiego doniósł się Aleksiej Nawalny, który uznał, że słowa Naryszkna dotyczyły jego przypadku. Polityk padł ofiarą zatrucia w Rosji i według niemieckich specjalistów dokonano tego przy pomocy trucizny Nowiczok.

Niemcy: Nawalny otruty środkiem z grupy Nowiczok

Nawalny zwrócił uwagę na sprzeczności w oświadczeniach rosyjskiego MSW i sugestiach szefa Służby Wywiadu Zagranicznego Siergieja Naryszkina, które jego zdaniem odnoszą się do jego zatrucia.

– Ciekawe to, jak kłamie szef Służby Wywiadu Zagranicznego Naryszkin. Aż podskakuje, zdając sobie sprawę, że te jego „tajne dane” nie wywołują nic oprócz śmiechu. Cóż, bardzo smutno jest obserwowanie, czym stał się rosyjski wywiad. Kieruje nim zwykły idiota i nie można uwierzyć w żadne z jego danych – powiedział Aleksiej Nawalny.

Jak przypomniał dziś rosyjskie MSW stwierdziło, że nie było żadnego zatrucia, a jego problemy ze zdrowiem to efekt złej diety, braku cukru we krwi i zapalenia trzustki.

– Jak widać, kraje NATO namówiły mnie na rozpoczęcie śmiercionośnej diety – napisał na swoim profilu Faceboka, komentując sugestie Naryszkina o natowskim śladzie.

Zarząd rosyjskiej policji transportowej na Syberii oświadczył dziś, że opozycjonista Aleksiej Nawalny w sierpniu nie padł ofiarą otrucia. Zdaniem policji przyczyną pogorszenia się jego stanu mogło być zaostrzenie się chronicznego zapalenia trzustki.

– Wyniki badań klinicznych, chemiczno-toksykologicznych i wywiadu lekarskiego nie potwierdziły diagnozy „otrucie” – oświadczył zarząd policji transportowej Syberyjskiego Okręgu Federalnego.

Policja poinformowała, że prowadziła postępowanie sprawdzające, przesłuchała ponad 210 osób i zarządziła ponad 60 ekspertyz dotyczących więcej niż 540 zarekwirowanych przedmiotów.

– Zgodnie z diagnozą ekspertów w materiale biologicznym i ubraniu Nawalnego, na przedmiotach zabranych z hotelu i kawiarni na lotnisku w Tomsku (…) nie wykryto substancji trujących, narkotycznych i silnie oddziaływujących – głosi komunikat.

Policja oznajmiła, że w ostatecznej diagnozie lekarze wymienili naruszenie metabolizmu i zaostrzenie się chronicznego zapalenia trzustki.

Policja oświadczyła, że żona Nawalnego – Julia, mówiła pracownikom medycznym, że jej mąż ograniczył jedzenie i że był zaniepokojony utrzymującym się kilkudniowym dyskomfortem po spożyciu posiłków.

W komunikacie podkreślono, że osoby, które przebywały z Nawalnym w Tomsku, po otrzymaniu informacji o pogorszeniu się jego stanu „zabrały w sposób zorganizowany z pokoju hotelowego, w którym przebywał Nawalny, trzy plastikowe butelki po wodzie”. Policja uznała za „niejasne” to, czy jedna z tych butelek została rzeczywiście wywieziona do Niemiec, bowiem – jej zdaniem – jedna z tych osób później kupiła „analogiczną butelkę z wodą”.

– Osoby te uchylają się od stawienia się przed śledczymi i od odpowiedzi na pytania śledztwa, a ich działania świadczą o dobrze zaplanowanej prowokacji – oświadczyła policja.

Na początku września tezy o zachodnim spisku w sprawie Nawalnego wypowiedział Alaksandr Łukaszenka podczas rozmowy z premierem Rosji Michaiłem Miszustinem. Białoruskie służby miały, jego zdaniem, przechwycić rozmowę agentów, polskiego i niemieckiego. Wynikało z niej, że „otrucie Aleksieja Nawalnego to fałszerstwo”, które miało odciągnąć Władimira Putina od zaangażowania na Białorusi.

Łukaszenka twierdzi, że jego wywiad podsłuchał rozmowę Warszawy z Berlinem

jb/ belsat.eu wg RIA PAP

Wiadomości