Szef Domu Białoruskiego: sankcje i plan gospodarczy pozytywne, ale potrzebne reformy

Aleś Zarembiuk. Zdj. belsat.eu

Przyjęcie przez Unię Europejską sankcji wobec przedstawicieli władz Białorusi oraz planu gospodarczego dla Białorusi to pozytywne kroki, ale Białorusi potrzeba reform – uważa szef Domu Białoruskiego w Warszawie Aleś Zarembiuk.

– Bardzo się cieszymy, że wreszcie jest konkretny krok ze strony Unii Europejskiej. Bo do tej pory były konkretne kroki państw naszych sąsiadów – Polski, Litwy, państw bałtyckich, państw Grupy Wyszehradzkiej – powiedział białoruski działacz PAP.

Jego zdaniem „tylko to, że Białorusini już prawie dwa miesiące protestują co weekend i codziennie organizują różne akcje, wreszcie zmusiło Unię do zwrócenia się twarzą do białoruskiego społeczeństwa”.

Obecne sankcje jako pierwszy krok

Według niego 40 nazwisk, które zostały objęte sankcjami, to „bardzo mało, ale może to jest pierwszy krok”. Według niego, aby sankcje były skutecznie, powinni zostać nimi objęci nie wyższej rangi urzędnicy, tylko przede wszystkim „ci, którzy obsługują ten reżim, którzy są jego rękami i nogami: zwykli nauczyciele, lekarze, pracownicy budżetówki, których rękami wybory są fałszowane i którzy podrabiają protokoły”.

UE wprowadza sankcje wobec przedstawicieli białoruskiego reżimu. Na liście nie ma Łukaszenki

– Gdyby koleżanka z pracy, w szkole czy w szpitalu widziała, że jej koleżanka nie może pojechać do UE i jej dzieci też, ponieważ fałszowała wybory, wtedy byłby rzeczywiście problem. To byłoby bardziej skuteczne – ocenił.

Przypomniał, że bywały już wcześniej sankcje przeciw np. ministrom czy generałom, ale okazywały się nieskuteczne i po sankcjach zawsze następowała odwilż.

– Mam nadzieję, że teraz odwilży nie będzie, bo nigdy nie było zrywu społecznego na taką skalę – powiedział.

Plan Morawieckiego

Odnosząc się do faktu, że sankcjami nie objęto Alaksandra Łukaszenki, powiedział, że nałożenie na niego sankcji byłoby symboliczne, „ale tak naprawdę jego to absolutnie nie obchodzi, on do Europy się nie wybiera, chce po prostu nadal być władcą Białorusi”.

Za bardzo pozytywne Zarembiuk uznał też przyjęcie przez Radę Europejską zaproponowanego przez polskiego premiera Mateusza Morawieckiego w imieniu Grupy Wyszehradzkiej (V4) planu gospodarczego dla demokratycznej Białorusi.

– Bardzo dobrze, że ten plan Marshalla, jak powiedział premier Morawiecki, powstał i że udało się przekonać Unię – powiedział.

Premier Morawiecki na unijnym szczycie przedstawił plan dla Białorusi

Także w tym przypadku wyraził przekonanie, że to „pierwszy krok i będą następne”.

– Białoruś bardzo potrzebuje ruchu bezwizowego. Ukraińcy już mają, Gruzini, Mołdawianie. To też było jedną z przyczyn – choć pewnie nie najważniejszą – naszego zrywu narodowego. Bo ludzie widzą, że nawet Ukraina, która jest biedna, ale demokratyczna, nie potrzebuje wiz do Unii, a my tak – powiedział.

Także pozostałe punkty planu uznał za dobre. Zaznaczył jednak, że najważniejsze jest przeprowadzenie głębokich reform w kraju.

Żeby nie pojawił się nowy Łukaszenka

– Do tego potrzeba bardzo mocnego społeczeństwa obywatelskiego, żeby demokracja, która będzie zdobyta wcześniej czy później, mogła funkcjonować i się rozwijać, i żeby nie pojawił się za 5 czy 10 lat nowy Łukaszenka – powiedział.

Wskazał m.in., że na Białorusi trzeba zbudować samorząd terytorialny, zreformować służbę cywilną oraz edukację i powinien to zrobić nowy rząd i nowe elity polityczne.

– Reformy, reformy i jeszcze raz reformy. To długi i ciężki proces – zaznaczył.

Sankcje za sankcje. Mińsk ogłasza własną „czarną listę”

cez/belsat.eu wg PAP

Wiadomości