Szef białoruskiego MSW „wie”, ile płacą ludziom za udział w protestach

Minister spraw wewnętrznych Juryj Karajeu zarzucił protestującym, że biorą pieniądze zza zagranicy i nawet podał cennik.

Według ministra ludzie tworzący jądro protestów otrzymują stałe sumy: „faceci” mają dostawać dziennie 30 rubli (ok 60 zł), „dziewczyny” – 60 (około 120 zł).

– Używa się ich jak ciemną masę, kontrolując świadomość i podświadomość – stwierdził Karajeu w rozmowie z TUT.by.

Minister, bicie i tortury stosowane na masową skalę wobec zatrzymanych, przeciwstawił informacji o 129 poszkodowanych funkcjonariuszach milicji, którzy w ten sposób odreagowywali np. na przypadki uderzania omonowców samochodami.

W centrum Mińska wiec poparcia dla Łukaszenki FOTO WIDEO ON-LINE

Karajeu obiecał również, że władze skontrolują wszystkie przypadki przemocy i nadużyć dokonywanych przez funkcjonariuszy milicji. Jednak nie przyszedł na to jeszcze czas.

– To jest bardzo złe, jestem temu przeciwny. Nie powinno tak być. Zajmiemy się wszystkimi sprawami. Jednak nie teraz, ale kiedy wszystko się uspokoi – powiedział Karajeu.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poinformowało, że podczas protestów zatrzymano 6,7 tys. osób Niektórzy więźniowie zostali już zwolnieni pod warunkiem nieuczestniczenia w dalszych protestach. Od wychodzących spływają cały czas relacje o torturach stosowanych w więzieniach wobec zatrzymanych. Ministerstwo Zdrowia Białorusi twierdzi, że co najmniej 250 protestujących z różnymi obrażeniami przyjęto do szpitali.

jb/ belsat.eu wg tut.by

Wiadomości