Rosja zamierza wyrzucić Białorusinów ze swojego rynku mleka


Rosyjski minister rolnictwa ujawnił prawdziwy cel „Mlecznych Wojen” z Białorusią.

Aleksander Tkaczow w wywiadzie dla agencji RIA Nowosti podkreślił, że państwo rosyjskie zainwestowało w ciągu ostatnich lat w produkcję mleka 87 mld rubli. Jednak na skutek taniego importu mleka z Białorusi, producenci świeżego mleka ponoszą straty, które jedynie w ub. r. wyniosły 86 mld rubli.

– Białorusini powinni sobie poszukać nowych rynków zbytu dlatego, że mamy poważne zamiary napoić Rosjan ojczystym mlekiem. Planujemy w najbliższe 5-7 lat załatwić tę sprawę, jednak na razie widzimy, że normalnemu rozwojowi rynku przeszkadza nierówna konkurencja z wyrobami mlecznymi zawierającymi tłuszcz roślinny i mleko w proszku.

Minister przypomniał, że do Rosji z Białorusi jest dostarczane 86 proc. mleka w proszku po jego zdaniem dumpingowych cenach.

Białoruś, według danych rosyjskiego ministerstwa rolnictwa, miała w ciągu ostatnich trzech lat zwiększyć eksport mleka w proszku o 24 proc., a od początku roku dwukrotnie obniżyć jego cenę. W efekcie producenci wyrobów mlecznych, zamiast kupować świeży towar od rosyjskich producentów, używają białoruskiego mleka w proszku.

Rosja oficjalnie nie może zamknąć swoich granic przed białoruskim mlekiem, gdyż obydwa kraje są częścią wspólnego rynku Euroazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej. Jednak rosyjscy urzędnicy wypychają białoruskie mleko ze swojego rynku, powołując się na rzekome zastrzeżenia dotyczące bezpieczeństwa tej żywności. Pod koniec lutego Rosyjska Federalna Służba Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego zapowiedziała wprowadzenie czasowego zakaz sprowadzania z Białorusi części produktów mlecznych w związku z ich niską jakością. I choć zakaz do dziś nie wszedł w życie – Rosjaninie i tak nie wpuszczają produkcji z kilkunastu białoruskich mleczarni – tłumacząc to znalezieniem w wyrobach antybiotyków i innych zakazanych substancji.

Na posunięcia Rosjan zareagował Łukaszenka, który oskarżył Rosję, o sprowadzenie dzięki łapówkom znacznej ilości mleka w proszku z Nowej Zelandii, co miało być prawdziwą przyczyną ograniczania importu surowca z Białorusi.

jb/belsat.eu/pl ria.ru

Zobacz też
Komentarze