Repetowicz: Na wojnie o Kurdystan zyska Rosja

Wywiad

Na wojnie Turcji z Kurdami zyska Rosja

#USA zdradziły Kurdów, wydając ich na pastwę Turków. Jednak #Turcja nie mogła wkroczyć do syryjskiego Kurdystanu bez zgody #Rosji. I to włąśnie Rosja skorzysta na tej wojnie najbardziej – uważa korespondent wojenny Witold Repetowicz.Cały wywiad: https://belsat.eu/pl/?p=1199501

Opublikowany przez Biełsat po polsku Sobota, 12 października 2019

Korespondent wojenny Telewizji Polskiej Witold Repetowicz jest w atakowanym przez Turków kurdyjskim miejście Kamiszlo. W rozmowie z Biełsatem powiedział, dlaczego Kurdowie mają żal do USA i kto zyska najwięcej na tej wojnie.

– Jak wygląda sytuacja w syryjskim Kurdystanie obecnie?

– Wczoraj zaczął się ostrzał artyleryjski ze strony tureckiej. Zginęło co najmniej 7 osób. Pierwszą ofiarą w Kamiszlo była chrześcijanka, miejscowa Syryjka. Natomiast są również doniesienia o tym, że Turcy przekroczyli granicę w kilku miejscach, między miastami Serekanie i Terabia. Nie wiadomo, czy zajęli jakieś tereny. Próbowali zająć miasto Serekanie, ale z tego co wiem, to nie udało im się.

Wczoraj w nocy ludzie chronili się w piwnicach, niektórzy uciekali również za miasto. Natomiast widać tutaj dużą determinację jeżeli chodzi o obronę swojej ziemii i walkę z najeźdźcą. Ludzie uciekali z miasta Serekanie właśnie w kierunku Kamiszlo.

– Czy Kurdowie odbierają decyzję USA o wycofaniu się z Syrii, Kurdystanu jako zdradę?

– Tak, oczywiście, że odbierają to jako zdradę, ponieważ przez ostatnie kilka miesięcy, były prowadzone negocjacje w sprawie tzw. mechanizmu bezpieczeństwa i Kurdowie okazali tutaj dużą otwartość na ustępstwa. Generalnie, Turcja twierdziła, że Kurdowie stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa Turcji, więc Stany Zjednoczone nalegały by oddziały kurdyjskie udowodniły, że nie stanowią tego niebezpieczeństwa i w ramach mechanizmu bezpieczeństwa siły kurdyjskie wycofały się znad granicy oraz rozmontowały swoje fortyfikacje graniczne.

W zamian za to miały być wspólne patrole amerykańsko-tureckie. Tymczasem okazało się, że tylko Turcy z tego skorzystali, ponieważ mieli możliwość zwiadu tych terenów, były również loty patrolowe i pozbyli się fortyfikacji.

Nagle Stany Zjednoczone ogłosiły, że całkowicie się wycofują i te wszystkie miesiące negocjacji okazały się praktycznie zupełnie nieważne i wszystko, co Amerykanie w tym czasie deklarowali okazało się nieważne.

Już tutaj pomijam kwestię fundamentalną, to znaczy to że Kurdowie odegrali kluczową rolę w pokonaniu Państwa Islamskiego. Oddziały Kurdów syryjskich odegrały kluczową rolę. To w zasadzie one pokonały Państwo Islamskie płacąc za to 11 tys. poległych żołnierzy, a teraz słyszą, że oni tylko pomagali i w zasadzie świat nic nie jest im winien.

Słyszą to od administracji Stanów Zjednoczonych, chociaż politycy Stanów Zjednoczonych czy kongresmeni, czy senatorowie, nawet byli członkowie administracji Trumpa nie zgadzają się z tą decyzją i przyznają, że jest to zdrada sojusznika, która totalnie nadwyręża wiarygodność sojuszniczą Stanów Zjednoczonych na przyszłość. Także, oczywiście, że Kurdowie czują się zdradzeni i mają prawo tak się czuć.

– Co w tej sytuacji zyska Rosja, jako główny sojusznik Asada?

– Rosja jest nie tylko głównym sojusznikiem Asada. Warto pamiętać, że Rosja jest również sojusznikiem Turcji i tutaj Kurdowie nie mają najmniejszych wątpliwości, że Rosja będzie prowadzić podwójną grę. Z jednej strony udawać werbalny sprzeciw wobec tureckiej agresji w imię obrony integralności terytorialnej Syrii.

Natomiast nie ma wątpliwości, że turecki atak jest dogadany z Rosjanami i dostał również zielone światło Rosjan.

Rosjanie z tego korzystają, bo po pierwsze korzystają z tego braku wiarygodności sojuszniczej okazanej przez Stany Zjednoczone. W tym momencie Rosjanie mogą puścić komunikat na świat, że nie warto ufać Stanom Zjednoczonym, że nie są wiarygodnym partnerem i że opuszczają sojusznika i ten sojusznik na koniec ponosi karę za to, że dogadywał się ze Stanami Zjednoczonymi, a nie Rosją. To jest pierwsza kwestia.

Z tym, że warto pamiętać, że Rosja jako pośrednik w negocjacjach kurdyjsko-asadowskich nigdy nie zaproponowała, nie zmusiła też strony asadowskiej do zaoferowania Kurdom jakiejś konkretnej oferty autonomii czy federalizacji Syrii. W zasadzie Asad nic nie zaproponował i jest to odpowiedzialność Rosji.

Natomiast Rosja oczywiście będzie starała się w pewnym momencie wejść w ten konflikt jako mediator, umożliwić Asadowi zajęcie części terytoriów, które są obecnie kontrolowane przez SDF, przez Syryjskie Siły Demokratyczne, czyli tą koalicję zdominowaną przez Kurdów, część terenów pozwoli zająć Turcji i to jest taka klasyczna gra Rosji w mediatora i w “dziel i rządź”.

W momencie, gdy Turcja jest w Syrii, to Rosja też ma bat na Damaszek, na Asada, żeby nie był nielojalny i żeby na przykład za plecami Rosjan nie dogadywał się z Iranem. Także Rosja na tej sytuacji już skorzystała, ale będzie starała się jeszcze bardziej skorzystać.

– Czy może dojść do sytuacji, że na terenach obecnie kontrolowanych przez Syryjskie Siły Demokratyczne wejdą siły Asada i Rosjanie?

– Nie ulega wątpliwości, że takie próby będą podejmowane. Kurdowie, czy szerzej – Syryjskie Siły Demokratyczne – będą z całą pewnością ściągać swoje siły z południa terytorium, które kontrolują czyli z terenów w dolinie Eufratu, w Dajr az-Zaur i będą je przerzucać na północ w rejony walk z Turkami.

Wszystko w takim razie zależy od postawy tamtejszych plemion, ale na pewno Rosjanie i Asad będą chcieli przejąć te tereny, korzystając z nieobecności czy zmniejszonej obecności SDFu. Również można się spodziewać, że będą starali się przejąć kontrolę nad miastem Kamiszlo i nad miastem Hasaka gdzie wciąż pozostają ich bazy. Niemniej jeżeli chodzi o te dwa miasta będzie to znacznie, znacznie trudniejsze, ponieważ Kurdowie podejmą po prostu walkę o utrzymanie tych miejsc.

“Kurdowie nie poddadzą się tak łatwo”

– Jak widzisz rozwój sytuacji? Pod jakimi warunkami Turcy się zatrzymają, a Kurdowie, czy szerzej SDF, utrzymają chociaż większość kontrolowanych przez siebie terenów?

– Z całą pewnością można się spodziewać, że SDF, że Kurdowie będą stawiać zacięty opór, ponieważ jest to kwestia dla nich być albo nie być. Pytanie jest też, czy Turcja będzie chciała zająć całe terytorium SDFu czy tylko, w zasadzie tylko to jest złe określenie, ponieważ w prezentowanych planach chodzi o pas 35-ciu km przy granicy z Turcją, ale nie można tego nazywać “tylko”, ponieważ tam znajduje się większość miast kurdyjskich. Tuż przy granicy, więc z perspektywy Kurdów to nie jest “tylko”. Oczywiście Kurdowie mogą się powoli wycofywać bardziej na południe.

Z drugiej strony jedynie bardzo silna reakcja społeczności międzynarodowej może zatrzymać inwazję turecką. Przede wszystkim chodzi tutaj o pozbawienie Turcji jej głównej przewagi nad siłami kurdyjskimi, to jest możliwości atakowanie Kurdów z powietrza. Wprowadzenie strefy zakazu lotów nad Syrią północno-wschodnią byłoby ogromnym uderzeniem w możliwości militarne Turcji, ponieważ siła armii tureckiej jest mocno przereklamowana. Niemniej przewaga w powietrzu nad siłami, które nie dysponują w ogóle siłami lotniczymi jest czymś kluczowym. Strefa zakazu lotów może załamać inwazję turecką.

Ponadto powinny zostać podjęte działania. Wiadomo, że Kongres Stanów Zjednoczonych już pracuje nad sankcjami, które mają być nałożone na Turcję. One mogą być bardzo dotkliwe, ale niekoniecznie muszą przesądzić o zatrzymaniu się inwazji tureckiej. Tutaj senator USA Lindsey Graham wspominał również o zawieszeniu Turcji w prawach członka NATO. I to byłoby ogromne uderzenie w Turcję, ponieważ Turcja, choć często podkreśla, że daje więcej NATO niż NATO jej, to jest to nieprawda.

Turcja bardzo boi się wykluczenia z NATO, ponieważ wtedy zostałaby pozostawiona na łaskę i niełaskę Rosji i tak naprawdę zostałaby sprowadzona do marionetki rosyjskiej.

Także w tej chwili Turcja korzysta z tego, że jest w NATO, i że jest sojusznikiem Rosji i czerpie korzyści z obu stron. Natomiast gdyby przestała być członkiem NATO to jej wartość również z perspektywy Rosji byłaby znacznie mniejsza i naciski Rosjan na Turcję byłyby znacznie bardziej skuteczne.

Z Witoldem Repetowiczem rozmawiał Siarhiej Marczyk

hp,pj/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze