Pozdrowienia z Moskwy. Co szef rosyjskiego wywiadu przekazał Łukaszence?

Alaksandr
Kłaskouski

W relacjach między Kremlem a Mińskiem nie wszystko jest tak kolorowe, jak to przedstawiają wielkie osobistości w swoich barwnych przemówieniach. I wydaje się, że pozdrowienie, które dyrektor Służby Wywiadu Zagranicznego Federacji Rosyjskiej (SWR) Siergiej Naryszkin przekazał podczas wizyty w Mińsku Alaksandrowi Łukaszence, nie jest zwykłym gestem uprzejmości, lecz wiadomością, która niesie ukryty komunikat.

– Przede wszystkim chciałbym przekazać pozdrowienia od Władimira Władimirowicza. Rozmawiałem z nim przed naszym spotkaniem, przekazuję najserdeczniejsze życzenia – powiedział gość z Rosji w białoruskiej stolicy.

A tak naprawdę zdaje się, że Kreml daje Alaksandrowi Łukaszence tymi słowami do zrozumienia, że powinien dotrzymać słowa i spłacić swoje długi.

Rytualne tańce wokół konstytucji

Spotkanie Łukaszenki z dyrektorem Służby Wywiadu Zagranicznego Federacji Rosyjskiej Siergiejem Naryszkinem. 22 października 2020 roku. Zdjęcie: Nikolai Petrov / TASS / Forum

Warto zauważyć, że szef SWR Siergiej Naryszkin spekulując, jak to ma w zwyczaju, na temat intryg wrogów zewnętrznych (w tym przypadku – wrogów Białorusi), podkreślił:

– Reforma konstytucji, która już została zainicjowana, da odpowiedź na wiele pytań.

Ciekawe, co miał na myśli przez „zainicjowana”? Przecież nie spotkanie Łukaszenki z 12 więźniami politycznymi w areszcie śledczym KGB? Przywódca oświadczył wtedy przed aresztowanymi na jego rozkaz nieszczęśnikami, że konstytucji nie da się napisać „na ulicy” (czytaj: masowe protesty Białorusinów są bezużyteczne). Można się domyślać, że próbował nakłonić więźniów do gry na jego własnych zasadach w zamian za uwolnienie. Ale wydaje się, że rozmowa nie poszła po jego myśli.

Plan „B” Łukaszenki i Kremla: casting na “konstruktywną opozycję”

W międzyczasie władze zorganizowały w całym kraju tak zwane „platformy dialogu”, na których głównie prorządowe osobowości dyskutują o zmianach w ustawie zasadniczej. Jednocześnie niższa izba Zgromadzenia Narodowego Białorusi zbiera propozycje obywateli dotyczące tej kwestii.

Tak więc teoretycznie praca wre. Ale jednocześnie rzekoma szeroka dyskusja jest budowana na kompletnych bzdurach. Nie zaproponowano żadnej podstawowej koncepcji do dyskusji. Jak dotąd Łukaszenka nie wyjaśnił, jak widzi reformę konstytucyjną pod względem jej treści, w jakim zakresie zamierza ją przeprowadzić i – co jest szczególnie ważne – czy odbędą się nowe wybory. Ponadto biorąc pod uwagę cały szereg wypowiedzi Łukaszenki, można stwierdzić, że zamierza on zajmować urząd prezydenta do końca kadencji, jak gdyby nigdy nic.

A to nie podoba się nie tylko zwolennikom zmian na Białorusi, ale, sądząc po wielu sygnałach, również Kremlowi.

Białoruski wódz toksyczny dla Kremla

Niedzielny protest w Mińsku. 18 października 2020. Zdjęcie: AW/ Vot Tak TV / belsat.eu

Tak, Władimir Putin bez wahania poparł białoruskiego „kolegę po fachu”, kiedy po wyborach 9 sierpnia grunt osunął mu się spod nóg. Ale jednocześnie politycy w Moskwie nie są altruistami ani filantropami. I byliby głupcami, gdyby nie chcieli wykorzystać białoruskiego kryzysu, słabości Łukaszenki do forsowania swoich interesów i wzmacniania swoich wpływów w strategicznie ważnym sąsiednim kraju.

Po pierwsze, Kreml dostrzega, że epoka Łukaszenki tak czy inaczej chyli się ku upadkowi. Należy więc wymyślić taki sposób tranzytu władzy na Białorusi, przy którym u władzy znalazłby się ktoś lojalny i wygodny dla Moskwy. I ogólnie rzecz biorąc, najwyższy czas, by rozbudować całą infrastrukturę wpływów na Białorusi.

Po drugie, Łukaszenka stał się już zbyt toksycznym partnerem. Zachód i cała masa Białorusinów nie uważa jego rządów za legalne. Tak więc, trudno jest teraz opracowywać z nim „mapy drogowe” głębszej integracji. Władza na Białorusi zmieni się i ustalenia te zostaną najprawdopodobniej uznane za nieważne.

Jak się wydaje, Kreml chciałby realizować swoje interesy na Białorusi poprzez reformę konstytucyjną. W szczególności, jeśli pojawią się nowe możliwości dla partii prorosyjskich – większa swoboda w tworzeniu partii i wprowadzenie systemu mieszanego lub proporcjonalnego w wyborach parlamentarnych. Czy to przypadek, że niedawno białoruscy zwolennicy „ruskiego miru” ogłosili inicjatywę utworzenia partii Sojuz?

Poza tym, przeróbka ustawy zasadniczej jest dogodnym momentem, aby wysłać Łukaszenkę na emeryturę albo chociaż postawić go na jakiejś symbolicznej pozycji na wzór Nursułtana Nazarbajewa w Kazachstanie

Moskwa przypomina o długach i obietnicach

Jednak kłopotem jest sam Łukaszenka. Zdaje się, że otrząsnął się już z szoku pierwszych dni masowych protestów i po otrzymaniu wsparcia z Kremla, ponownie stwierdził, że nawet diabeł mu nie straszny.

Imitując reformę konstytucyjną na zasadzie „robię co chcę” białoruski przywódca zdaje się sypać piaskiem w oczy Zachodowi (który wywiera na Łukaszenkę presję sankcjami), naprzykrzającej mu się Moskwie oraz Białorusinom, domagającym się zmiany władzy.

Łukaszenka wielokrotnie wychodził z najtrudniejszych opresji; przeskakiwał między Scyllą a Charybdą, ogłupiając pozornie doświadczonych graczy. Jednak teraz jego pole manewru jest ograniczone jak nigdy.

Zaprzysiężenie Alaksandra Łukaszenki zostało przygotowane w tajemnicy przez obywatelami. Mińsk, Pałac Niepodległości, 23 września 2020 r. Zdjęcie: Andrei Stasevich / TASS / Forum

Unia Europejska została znieważona i żąda uwolnienia więźniów politycznych (ponad stu z nich znajduje się na liście białoruskich działaczy na rzecz praw człowieka) oraz przeprowadzenia nowych wyborów. Protestujący wciąż skandują „odejdź!” i również nalegają na nowe wybory, nie dają się nabrać na tanie sztuczki z „narodową dyskusją” na temat ustawy zasadniczej.

Jak widać, Kremlowi też nie do końca podoba się przebiegły wódz. Moskwa jest już szczerze zirytowana faktem, że Łukaszenka nie jest w stanie poradzić sobie z protestami, mimo że brutalność jego milicji wykracza nawet poza standardy rosyjskich władz.

Ale jeszcze bardziej irytujący dla Kremla jest fakt, że po wrześniowej rzeczowej rozmowie w Soczi białoruski przywódca zaczął uchylać się od obietnic. Tam mogła być mowa o sprzedaży aktywów, rozmieszczenia baz wojskowych i uwolnienia działacza politycznego Wiktara Babaryki, byłego szefa banku z kapitałem rosyjskim (a i samego banku, nawiasem mówiąc, grzech byłoby nie zwrócić). A co najważniejsze, istnieje duże prawdopodobieństwo, że w Soczi odbyła się rozmowa o opcji płynnego przekazania wodzy bardziej obiecującej i mniej skandalicznej kadrze.

I choć Łukaszenka powtarza, że nie zamierza trzymać się władzy za wszelką cenę, to właśnie teraz demonstruje, że jest odwrotnie. Tak więc, bardzo możliwe, że między nim a Kremlem w najbliższej przyszłości zrobi się na tyle gorąco, że wszyscy to odczują.

A tymczasem Putin, znany z ironicznej i szyderczej ostentacyjnej uprzejmości, po prostu przekazuje przez Naryszkina płomienne pozdrowienie.

Łukaszenka nie potrafi zebrać swojego “antymajdanu”

Alaksandr Kłaskouski dla vot-tak.tv, ksz/belsat.eu

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Więcej materiałów