Pierwsza cegła w murze wyobcowania, czyli personalne sankcje przeciw oszalałemu dyktatorowi

Aleksandr
Podrabinek
Rosyjski dziennikarz, dysydent

Jedyne, co ma jakiekolwiek znaczenie dla autorytarnego przywódcy, to jego własne stanowisko. Jego bezpieczeństwo. Jego działania w polityce międzynarodowej. Jego perspektywy na wieczne rządy. To tutaj ukryty jest ten gwóźdź do trumny, który ostatecznie politycznie pogrąży dyktaturę. Jeśli ktokolwiek planuje rozprawić się z dyktaturą, to powinien uderzyć w najsłabszy punkt.

Z sankcjami można żyć?

Sankcje personalne wobec Rosji ani nie były zaskoczeniem, ani czymkolwiek, czego Rosjanie się boją. Oni już się do nich przyzwyczaili. Pogodzili się ze stanem rzeczy. Z sankcjami można żyć, można je umiejętnie omijać, można je ignorować. Najczęściej mają one charakter pokazowy: zachodni politycy pokazują swoim wyborcom, że nie pozostają obojętni i są gotowi odpowiedzieć na wyzwania rzucane przez despotyczne reżimy. Nie da się dokładnie stwierdzić, jaki jest rzeczywisty efekt takich sankcji. Jak zwykle wszyscy mówią o takich rezultatach, jakich by sobie życzyli.

Jakie skutki mogą mieć sankcje wobec dziewięciu rosyjskich urzędników w związku z otruciem Aleksieja Nawalnego? Szkoda gadać! Czy ktoś naprawdę myśli, że następnym razem Kreml będzie bał się znowu użyć jadu „Nowiczok” w obawie przed nowymi sankcjami wobec 9, 90 czy 900 osób?

Autorytarne reżimy nie funkcjonują jak rządy demokratyczne. Główną wartością polityczną jest w nich lojalność wobec najwyższego przywódcy. A samego władcę mało interesuje, jakie zagraniczne przywileje stracą „wierni słudzy”. Ci ludzie nie są niezastąpieni i nie ma sensu ich chronić. Kolejka chętnych na ich miejsca ciągnie się od Władywostoku do samych bram Kremla.

Moskwa do Brukseli: Możemy nie rozmawiać

Coś niezwykłego

Jedynym, co ma jakiekolwiek znaczenie dla autorytarnego przywódcy jest jego własne stanowisko. Jego bezpieczeństwo. Jego działania w polityce międzynarodowej. Jego perspektywy na wieczne rządy. To tutaj ukryty jest ten gwóźdź do trumny, który ostatecznie politycznie pogrąży dyktaturę. Jeśli ktokolwiek planuje rozprawić się z dyktaturą, to powinien uderzyć w najsłabszy punkt.

I właśnie wydarzyło się coś niezwykłego – ministrowie spraw zagranicznych 27 państw UE uzgodnili wspólne stanowisko w sprawie nałożenia sankcji na białoruskiego dyktatora Alaksandra Łukaszenkę. Oczekuje się, że ostateczna decyzja zapadnie na szczycie UE w dniach 15-16 października. Najważniejsze jest tutaj to, że białoruski dyktator będzie osobiście podlegał sankcjom. Ma ogromne znaczenie to, że sankcje będą dotyczyć nie tylko tych, którzy „pracują” dla reżimu, ale także samej głowy państwa. Dzięki temu sankcje wybrzmią w pełni i pozwolą białoruskiemu społeczeństwu zrozumieć, że Europa postrzega jako bezprawny cały funkcjonujący na Białorusi reżim, a nie tylko jego poszczególnych urzędników.

Rau: osiągnęliśmy konsensus w sprawie drugiej transzy sankcji wobec Białorusi

Sygnał dla innych

Uznanie Łukaszenki za osobę niepożądaną jest ważne nie tylko dla Białorusinów, dla których stanowić to będzie kolejny czynnik pobudzający chęć obalenia dyktatora. Również dla mieszkańców innych autorytarnych krajów ten krok może okazać się kluczowym. Może on bowiem pozbawić dyktatorów ich sakralności, nad którą trudzili się przez lata z wielką starannością. I nawet tam, gdzie społeczeństwo jest ciągle zastraszane i represjonowane, gdzie ludzie nie mają odwagi stawić oporu, uznanie najwyższego przywódcy za międzynarodowego wyrzutka daje ludziom materiał do przemyśleń: „Czy nie nadszedł czas zmienić coś w naszym państwie, tak żeby ktokolwiek w cywilizowanym świecie się z nami liczył?”

Trzeba zdawać sobie sprawę, że na razie jest to bardziej utopia. Prawdziwa polityka w coraz większym stopniu opiera się raczej na interesach państwowych niż na prawach ludzi, tym bardziej obywateli obcych krajów. Kogo w Europie obchodzi zwycięstwo „w stylu Łukaszenki”, jakie w niedzielę w wyborach prezydenckich w Tadżykistanie odniósł Emomali Rachmon – dyktator, który sprawuje urząd prezydenta piątą kadencję z rzędu?

Prezydent Tadżykistanu pozostanie na stanowisku na kolejną kadencję

Kogo obchodzi komunistyczny reżim w Laosie, który powstał przy wsparciu Związku Radzieckiego w 1975 roku? A Kuba, Wietnam, Turkmenistan, Azerbejdżan, Iran i wiele innych autokracji? Ich przywódcy są akceptowani przez cywilizowane kraje zachodnie jak gdyby nigdy nic, choć nie są lepsi od Alaksandra Łukaszenki. Cóż, może mają trochę więcej szczęścia. Nie wspominając o takich potworach jak Rosja czy Chiny, których przywódcy zajęli swoje miejsca nie w wyniku zwycięstw w demokratycznych wyborach.

Dyktatorzy za murem wyobcowania

Potrzeba budowania muru wyobcowania wokół dyktatorów i ich popleczników będzie coraz bardziej odczuwalna, w miarę zrozumienia znaczenia jedności naszego świata i wzajemnych zależności wszystkich państw. Swoją rolę odegra także zwykła ludzka empatia, która nie pozwoli przyjąć jako równych sobie tych, którzy mają na rękach krew obywateli własnego państwa. Politycy to ludzie bez jakiejkolwiek wrażliwości, umywają ręce i ruszają dalej. Ale dla normalnych ludzi w wolnych krajach coś takiego będzie pewnego dnia nie do przyjęcia.

Obawiam się jednak, że to długi proces i niewielu z nas doczeka sprawiedliwości. Ale nawet najdłuższa droga zaczyna się od jednego małego kroku. Mam nadzieję, że ten krok zostanie wkrótce podjęty przez Unię Europejską, poddając osobistym sankcjom szalonego białoruskiego dyktatora.

Aleksandr Podrabinek dla vot-tak.tv/belsat.eu

Więcej tekstów autora w dziale Opinie

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Więcej materiałów