Białoruski „cud radioaktywny”? Uczeni dyskutują o sensacyjnych zmianach w strefie czarnobylskiej


Obszerną publikację na temat badań białoruskich, amerykańskich i brytyjskich uczonych dotyczących temat powrotu zwierząt na skażone tereny opublikowało cenione wydanie Current Biology.

Ludzie gorsi od promieniowania

Z publikacji wynika, że nie ma związku pomiędzy stopniem skażenia na danym terenie a ilością przebywających tam zwierząt. Wg wyników badań promieniowanie obecnie nie wpływa na faunę. W strefie czarnobylskiej populacja łosi, wilków, dzików, saren i lisów znacznie się powiększyła w okresie po katastrofie. Ilość przedstawicieli tych gatunków w Poleskim Rezerwacie Radioekologicznym jest teraz mniej więcej taka sama jak w pozostałych czterech białoruskich rezerwatach, które nie uległy skażeniu.

„Oczekiwaliśmy, że po katastrofie w elektrowni atomowej te okolice opustoszeją. Ale po odejściu człowieka rozpoczęły się odwrotne procesy. Ludzie przestali osuszać bagna, uprawiać rolę i po prostu odstrzeliwać zwierzęta. Powstał rezerwat, do którego przyszły zwierzęta. Powstały warunki, w których ilość jednych typów zwierząt jest kontrolowana tylko przez inne gatunki: np. populacja dzików przez wilki” – mówi w wywiadzie dla Biełsatu kandydat nauk biologicznych Lubou Nahorskaja z Ośrodka Naukowo-Praktycznego Narodowej Akademii Nauk Białorusi.

Nahorskaja zorganizowała badania ze strony białoruskiej.

„Wiele lat młodzi naukowcy z naszego instytutu poświęcali siły i zdrowie w strefie skażenia, a na Zachodzie wyniki ich pracy były nieznane. Zorganizowaliśmy ten proces, aby udostępnić dane audytorium anglojęzycznemu” – wyjaśnia specjalistka.

Koordynatorem prac został profesor University of Portsmouth Jim Smith, który już od 20 lat pracuje na Białorusi. Jest on przekonany, że to obecność człowieka nadal jest głównym mechanizmem wpływającym na zmniejszenie się ilości zwierząt.

„Dzika przyroda w strefie czarnobylskiej wygląda teraz lepiej niż przed katastrofą. Nie dlatego, że promieniowanie jest dobre, ale dlatego, że ludzie są gorsi” – mówi naukowiec.

Nie zwalać wszystkiego na człowieka

Z danymi badań nie zgadza się Timothy Mousseau z University of North Carolina, który przez 15 lat pracował w strefie czarnobylskiej. Mówi on, że metodologia badań nie pozwala na wyciągnięcie wniosku, czy promieniowanie wpływa na populację przedstawicieli fauny. Jako przykład badacz przytacza inne miejsca w Europie, gdzie wprowadzono surowe ograniczenia polowań. Ilość saren, lisów i innych zwierząt rosła tam szybciej niż na skażonych białoruskich ziemiach.

Naukowiec bada jakość życia zwierząt, a nie ilość danych populacji. Mousseau twierdzi, że promieniowanie całkowicie zniszczyło niektóre gatunki – zwłaszcza ptaków – i stało się przyczyną ogromnej ilości odchyleń genetycznych i mutacji.

„Najbardziej niebezpieczny okres gromadzenia substancji radioaktywnych przez organizmy to pierwszy rok po katastrofie i oczywiście delikatniejsze organizmy wyginęły. W ciągu ostatnich 29 lat ogólny poziom skażenia w rezerwacie zmniejszył się 100 razy – mówi Lubou Nahorskaja.

Poleski cud

Ziemie skażone i odcięte od świata po awarii w Czarnobylu są unikalne. To jedyne miejsce na świecie, gdzie po katastrofie jądrowej utworzono rezerwat. Zainteresowanie nim ze strony międzynarodowej społeczności naukowej jest znaczne – na Białorusi pracują naukowcy ze Skandynawii, Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii. Największy problem, z którym się spotykają to kwestia dostępu na skażone tereny.

„Rezerwaty niechętnie wychodzą nam naprzeciw. Białoruskiemu naukowcowi jest tak samo trudno otrzymać dostęp na skażone tereny jak i zagranicznemu” – przyznaje Nahorskaja.

Publikacja w Current Biology o wpływie promieniowania radioaktywnego na ssaki stała się wynikiem jednego z trzech obszernych międzynarodowych projektów badawczych z udziałem Białorusinów. Teraz naukowcy przygotowują artykuł o rybach.

DD, belsat.eu

Zobacz też
Komentarze