“Oskarżą mnie o ludobójstwo”. Minister obrony Białorusi szykuje oficerów na wojnę domową

19 sierpnia w Domu Oficerów w Mińsku odbyło się zamknięte spotkanie ministra obrony z wyższymi oficerami. Generał Wiktar Chrenin przekonywał wojskowych, że może dojść do sytuacji, gdy wojsko będzie musiało użyć broni przeciwko cywilom. Redakcji niezależnej gazety Nasza Niwa wysłano nagranie przemówienia ministra.

Na spotkaniu zgromadzono kierowników departamentów i wydziałów Ministerstwa Obrony, kierownictwo Sztabu Generalnego i wyższych dowódców Sił Zbrojnych. Najpierw minister Wiktar Chrenin streścił przemówienie prezydenta Alaksandra Łukaszenki przed parlamentem. Potem przedstawił swoją analizę sytuacji i stwierdził, że na Białorusi może dość do wojny domowej.

Minister obrony narodowej Białorusi, generał major Wiktar Chrenin

Tak generał Chrenin streścił słowa białoruskiego przywódcy:

Według ministra 9 sierpnia urzędujący od 26 lat prezydent znów wygrał wybory. Następnie przez trzy noce (9-11 sierpnia) w kraju odbywały się zamieszki, a zorganizowane grupy z nożami, prętami, koktajlami Mołotowa i fajerwerkami stawiały opór. Z kolei niezależne media przedstawiły to jako siłową pacyfikację pokojowych protestów, demonizując zachowanie służb bezpieczeństwa.

12 sierpnia “destruktywne siły” miały zmienić taktykę. Nocne zamieszki zastąpiły organizowane za dnia “łańcuchy solidarności” tworzone z kobiet i dziewcząt. Miały one wzywać do zaprzestania przemocy wobec demonstrantów, ogólnonarodowego strajku.

– Rozpoczęły informacyjno-psychologiczną presję na funkcjonariuszy struktur siłowych i członków komisji wyborczych – minister przekazywał słowa prezydenta.

W celu wpływania na opinię międzynarodową, “destrukcyjne media” mają wykorzystywać zachodnich polityków, w tym tradycyjnie przedstawicieli USA, Polski i Litwy.

– Analizy pokazują, że wyniki wyborów są przekazywane w negatywnym kontekście – przekazał oficerom minister obrony.

Bez względu na wrogie działania wewnątrz kraju, a także zagraniczne wpływy, znaczne warstwy społeczeństwa popierają urzędującego prezydenta – przekonywał Chrenin. Dodał, że popiera go też 91 proc. widzów jednego z ukraińskich kanałów na YouTubie.

– To świadczy o tym, że ludzie, którzy zetknęli się z wojną w Donbasie, rozumieją, do czego mogą doprowadzić protesty – podkreślił generał.

Sytuacja przypomina pucz Janajewa – twierdzi szef Rady Bezpieczeństwa Białorusi

Według Chrenina, w przestrzeni informacyjnej trwa “skażanie rzeczywistości”, a opozycyjne media zawyżają liczbę uczestników wieców i zatajają, że to “nikła część mieszkańców danych miejscowości”.

– Opozycyjne media twierdzą, że pod Obeliskiem zebrało się niby około 200 tysięcy osób, a w całym kraju do pół miliona. Sprawdźmy to. Analiza zdjęć Sił Kosmicznych Rosji pokazuje, że podczas szczytu zgromadzenia łączna liczba jego uczestników nie przekroczyła 40 tysięcy. To nie więcej niż 2 proc. mieszkańców stolicy. I tak jest we wszystkich miastach – przekazał minister. – Uczestnicy marszów to aktywna mniejszość. To te 10-12 proc., które głosowały na Ciechanowską.

Generał Chrenin przekonywał też, że celem opozycji jest wystąpienie “do końca roku” ze Wspólnoty Niepodległych Państw, Euroazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej, Organizacji Porozumienia o Bezpieczeństwie Zbiorowym i Państwa Związkowego (choć przedstawiciele Rady Koordynacyjnej i sama Cichanouskaja o tym nie wspominali Beslat.eu). Stwierdził, że rosyjska telewizja ma być zastąpiona kanałami z Litwy, Łotwy i Ukrainy. Białoruska Cerkiew miałaby zostać usamodzielniana od Moskwy, a edukacja miałaby się odbywać w języku białoruskim.

„Wojna przyszła do naszego domu”

Po przekazaniu skrótu z państwowej propagandy, generał Chrenin zaczął mówić własnymi słowami. Ta część jego przemówienia do oficerów jest ciekawsza, bo pokazuje, na co szykuje się Ministerstwo Obrony Białorusi.

– My, wojskowi, musimy prawidłowo oceniać sytuację. Prostymi słowami tłumaczyć podwładnym, co się dzieje w republice, prawdziwe cele kampanii, która rozgrywa się w kraju – zaczął minister.

Podkreślił, że rolą oficerów jest niedopuszczenie, by u żołnierzy powstały wątpliwości i to jest obecnie najważniejsze zadanie politruków.

„Deszcz pagonów”. Byli specnazowcy na znak protestu niszczą mundury

– Wojna przyszła do naszego domu. Cały kraj jest w epicentrum. Ci, którzy wymyślili kolorowe rewolucje, wyciągnęli wnioski z I i II wojny światowej, że wielkimi armiami trudno osiągnąć założone cele. Wtedy cele chcieli osiągnąć morzem krwi, ale nie osiągnęli. Nasz naród to przetrwał, świętujemy 75 lat zwycięstwa. Ale ci spin doktorzy, czarne głowy, nie zrezygnowali ze swoich celów. Od razu po zakończeniu wojny zaczęli myśleć, jak zniszczyć nas po kawałku, bez krwi.

Minister przekonywał, że Białoruś przetrwa sankcje gospodarcze dzięki silnemu rolnictwu.

– Będzie chleb, mleko, mięso, nie potrzebujemy tych zagranicznych smakołyków. Fabryki pracują, produkujemy sprzęt, wszystko co potrzebne do normalnego życia.

Generał stwierdził, że Białorusi zagraża napływ bojowników.

– Na terytorium Ukrainy szykują się bojownicy. Trwa mobilizacja obywateli.

Chrenin poruszył też kwestię występowania żołnierzy z szeregów armii oraz wzywania armii do przejścia na stronę protestujących.

– Tych ludzi, którzy odchodzą od nas, jest niewielu. Szybko zmieniają barwy i zaczynają oblewać nas brudem. Spin doktorzy, którzy piszą teksty Cichanouskiej stawiają pytanie: armio, czy będziecie z narodem, czy będziecie strzelać do ludzi? Wzywają nas, byśmy nie wykonywali przestępczych rozkazów. Ta kobieta wzywa nas do zdrady, złamania prawa, nie wykonania rozkazów. Przestępczy czy nie przestępczy, jesteśmy wojskowymi.

Cichanouskaja: “Jestem gotowa zostać narodowym liderem”

Minister przekonywał oficerów, że przetrwanie systemu Łukaszenki zależy teraz głównie od ich wierności prezydentowi.

– System państwa nie upadł, pracuje, prezydent został wybrany. Dopóki wojsko nie przejdzie na stronę protestujących, państwa nie można zniszczyć. Cała nadzieja w nas. Nie jesteśmy zdemoralizowani. Musimy walczyć, jeśli trzeba, z bronią. O kraj, o siebie, o nasze rodziny, o te zastraszone nauczycielki.

Generał twierdzi, że żołnierze są zastraszani przez demonstrantów. Przytoczył przykład oficera wojsk powietrznodesantowych (nazwiska nie podał), którego żona otrzymała SMS z groźbą. Polecił, by zastraszanym oficerom wydawać do domu broń służbową.

Minister obrony narodowej Białorusi przekazał oficerom, że może dojść do tego, że będą musieli użyć broni przeciwko własnym obywatelom.

– Powiedziałem dowódcom, że widzę to tak: są prawa spisane krwią. Takimi są obowiązki wartownika, a dziś armia jest na warcie. I są tam spisane zasady użycia broni. Wartownik widząc intruza ma podać komendę: “Stój, kto idzie?” My ją podaliśmy i wiemy, kto idzie. W regulaminie napisano, że jeśli intruz nie reaguje, wartownik musi podać komendę: “Stój, będę strzelał!”. My już właściwie podajemy tą komendę, by powstrzymać dalsze działania intruza. Ale nawet jeśli potem intruz dalej się przemieszcza, wartownik musi najpierw strzelić w powietrze. Obyśmy nie musieli strzelać w kierunku intruza, ale jeśli dalej będzie szedł, zrobimy to… Bo w przypadku wykonania wszystkich komend, albo gdy wartownikowi zagraża niebezpieczeństwo, on jest zobowiązany do użycia broni. Strasznie nie chce tego robić, ale to jego obowiązek, to obowiązek mój i wasz, armii – podkreślił generał Chrenin.

Łukaszenka grozi użyciem armii i odrzuca propozycje mediacji

Minister obrony ostrzegł oficerów, że na Białorusi może rozpocząć się wojna domowa, a on nie chce być odpowiedzialny za ludobójstwo.

– Potem nas, mnie, oskarżą o zbrodnię ludobójstwa na własnym narodzie. Bo gdy używa się broni, giną cywile. Tak, to oczywiste, że możemy wejść w wojnę domową, a ludzkie życie z każdym dniem traci cenę. To straszne. Niewykluczone, że może dojść do wojny, teraz to już realne. Naszym zadaniem jest nie dopuścić do strzału w górę.

Na zakończenie generał powiedział oficerom, że niezdecydowani powinni odejść teraz, “przy komendzie stój, będę strzelał”.

– Bo odejście na tle następnych komend będzie zdradą, najgorszym czynem. Gdy patrzysz w oczy i wierzysz, a otrzymujesz cios w plecy.

Do pacyfikacji protestów po sfałszowanych wyborach prezydenckich użyto nie tylko sił MSW, ale też jednostek specjalnych Sił Zbrojnych, do czego przyznał się ostatnio Alaksandr Łukaszenka. Na Grodzieńszczyznę i Ziemię Brzeską, gdzie protesty i strajki są szczególnie silne, białoruski przywódca rozkazał przerzucić wojska powietrznodesantowe, argumentując swoją decyzję zagrożeniem ze strony Polski i Litwy.

Nagrania z Brześcia pokazują, że do spacyfikowania protestów wysłano też żołnierzy. Odmówili oni jednak bicia ludzi, po czym wojskowe ciężarówki zawróciły. W protestach powszechnie biorą udział rezerwiści Sił Zbrojnych i MSW. Część z mundurowych rzuciło czynną służbę widząc niewspółmierną brutalność milicji wobec demonstrantów.

Brześć: wojsko odmówiło pacyfikacji demonstrantów

pj/belsat.eu wg Naszej Niwy

Wiadomości