Norwegia: śledztwo w sprawie cyberataku GRU na parlament umorzone

Norweska prokuratura umorzyła dziś śledztwo w sprawie ataku hakerskiego na parlament Norwegii, do którego doszło pod koniec sierpnia. Jednocześnie śledczy wskazali, że za przestępstwem stoi rosyjski wywiad wojskowy GRU.

Według prokurator Anne Karoline Bakken Staff dochodzenie zostaje zamknięte z powodu „niemożności ścigania osób stojących za atakiem”.

– Operacja cybernetyczna, wymierzona w norweski parlament, była częścią większej kampanii trwającej od co najmniej 2019 roku – stwierdziła Bakken Staff.

Prokuratura działająca w ramach struktur norweskich służb specjalnych PST ujawniła, że za atak na parlament odpowiedzialna jest grupa hakerska Fancy Bears (inna nazwa to APT 28).

– To jest aktor powiązany z rosyjską wojskową służbą wywiadowczą GRU, a dokładnie z 85. Głównego Ośrodka Służb Specjalnych (GCSS) – podano w komunikacie.

Dochodzenie norweskiej prokuratury wykazało, że przestępcy użyli procedury tzw. brutalnego wymuszania hasła, aby uzyskać właściwe nazwy użytkowników oraz hasła.

Jak przypomina norweska telewizja NRK, grupa Fancy Bears próbowała wpłynąć na kampanię wyborczą podczas wyborów prezydenckich w USA w 2016 roku. Miała być ona odpowiedzialna za kradzież poczty elektronicznej kandydatki Demokratów Hillary Clinton. Zdaniem niemieckich śledczych ta sama rosyjska grupa hakerska kilka lat temu przeprowadziła cyberatak na parlament Niemiec.

Niemcy wysłały list gończy za rosyjskim hakerem podejrzewanym o związki z GRU

O tym, że za atakiem hakerskim na parlament Norwegii stoi Rosja po raz pierwszy poinformowała w połowie października szefowa norweskiego MSZ Ine Eriksen Soreide. Wówczas jednak nie podano szczegółów.

Do rozległego ataku hakerskiego na konta e-mailowe norweskich parlamentarzystów z różnych partii, zarówno rządzącej Partii Konserwatywnej, jak i opozycyjnej Partii Pracy, oraz pracowników Stortingu (parlamentu), doszło 24 sierpnia. Jak przekazano, pobrano różne ilości danych.

O cyberataku szefowa administracji parlamentu Marianne Andreassen poinformowała na początku września, ale nie wskazała jego źródła. W wydanym wtedy przez MSZ oświadczeniu napisano, że był to „poważny incydent, który dotknął naszej najważniejszej instytucji demokratycznej”.

Wojna z rosyjską dezinformacją w sieci wchodzi na nowy poziom

pj/belsat.eu wg PAP

Wiadomości