Naszą współpracowniczkę znów wezwano do sądu


Wolha Czajczyc ma tym razem odpowiadać za przygotowanie reportażu o protestach w sprawie zagęszczenia zabudowy w Mińsku.

– Pójdę na rozprawę, ale to po prostu okazja, aby jeszcze raz przypomnieć o problemie przy ul. Jakubouskiego – mówi dziennikarka.

15-piętrowy biurowiec ma powstać w strefie przyjaznej niewidomym, która obecnie odpowiada wymogom „strefy bez barier”. Zgodę na nową inwestycję wydał osobiście Alaksandr Łukaszenka.

Do Wolhi dzwoniła też milicja z Bobrujska. Funkcjonariusze poinformowali ją o wszczęciu dochodzenia przeciwko niej i naszemu operatorowi Andrusiowi Koziełowi za rejestrowanie przebiegu głosowania przedterminowego w niedawnych wyborach do władz lokalnych. Czajczyc podkreśla, że tylko nagrywali ujęcia z lokali wyborczych, ale żaden materiał nie ukazał się na antenie.

W ciągu niespełna trzech miesięcy tego roku będzie to już czwarta rozprawa Wolhi. Andruś stawał przed nim trzykrotnie – w tym za „niepodporządkowanie się milicji”, kiedy został pobity przez funkcjonariuszy.

Czytajcie również:

Tylko w marcu oboje zostali ukarani grzywnami w wysokości ponad 1700 rubli (prawie 3000 zł). Od początku roku kwota ta wyniosła 4900 rubli, a w zeszłym roku reporterski duet skazano za współpracę z Biełsatem na kary pieniężne na sumę 8556 rubli.

DR, cez/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze