„Miecz Braczysława”: na północy Białorusi spotkali się Wikingowie i Słowianie

Położone nad jeziorem Drywiaty malownicze grodzisko o 950–letniej historii  zaludnili wojownicy w kolczugach i skórzanych szatach – uzbrojeni w wczesnośredniowieczną broń. Festiwal „Miecz Braczysława” przyciągnął rekonstruktorów historycznych z Białorusi, Polski, Łotwy i Litwy.

Goście festiwalu mogli zobaczyć inscenizacje przybycia nad brzegi Druwiaty założyciela Brasławia – Braczysława Izasławicza – księcia wywodzącego się z nordyckiej dynastii Rurykowiczów. Miał on prawie tysiąc lat temu ze swoją drużyną przepłynąć jezioro i zatrzymać się w miejscu dzisiejszego grodziska.

Co roku amatorzy  średniowiecza przyjeżdżają na znajdującą się przy łotewskiej granicy Brasławszczyznę. Budują obóz – który dokładnie oddaje specyfikę tamtego czasu. Śpią w namiotach, na sianie – owinięci w futra. Gotują jedzenie na ogniu w replikach ówczesnych naczyń.

Zwyczajem festiwalu jest ceremonia wspólnego rozpalania ognia przez liderów poszczególnych klubów historycznych, który potem zostaje przeniesiony do poszczególnych obozów.

Jest też malowniczy przemarsz ubranych w średniowieczne stroje uczestników po wale brasławskiego grodziska – na tle błękitnego jeziora Drywiaty. Jednak gwoździem programu jest bitwa.

W odróżnieniu od późnośredniowiecznych rycerzy – wojownicy wczesnego średniowiecza byli o wiele słabiej opancerzeni, i dlatego ówczesne bitwy trwały krócej i zbierały o wiele krwawsze żniwo.

I tym razem wojowie zwarli się tak gwałtownie, że nie obyło się bez ran – wezwano nawet karetkę pogotowia, a jedna z „ofiar” trafiła do szpitala.

W tym roku w wydarzeniu brali udział członkowie klubu przy muzeum archeologii w Biskupinie, Drużyna Wojów Piastowskich. Po raz drugi na festiwalu pojawili się też Litwini z klubu historycznego „Кroma kolnabruoliste”.

AC/Jb belsat.eu

Tagi:

Zobacz też