Łukaszenka powiedział na Linii Stalina, dlaczego kazał wyrwać krzyże w Kuropatach


Prezydent Białorusi wyjaśnił dziś, dlaczego zdecydował się na wywiezienie krzyży z miejsca stalinowskich egzekucji w Kuropatach. Wywiadu udzielił pracując w czynie społecznym na Linii Stalina.

Alaksandr Łukaszenka o wyrwaniu 70 krzyży i ogrodzeniu miejsca pamięci narodowej opowiadał oparty o łopatę. Wybrał się dziś na “subbotnik” – czyn społeczny w muzeum stalinowskiej linii umocnień. Wezwał, by nie upolityczniać sprawy Kuropat, choć przyznał przy tym, że nie sądził, że “ktoś będzie upolityczniał ten problem”.

Według niego w Kuropatach “dzieciaki z biało-czerwono-białymi” flagami obsikiwały drzewa, “bo nie ma tam toalet”.

Alaksandr Łukaszenka w Muzeum Linii Stalina. Zdjęcie: president.gov.by

– Przyszli, ktoś się przykuł, ktoś nawąchał się tej brzydoty – powiedział Łukaszenka.

Prezydent Białorusi wypomniał też obywatelom pamiętającym o ofiarach NKWD, że postawili tam “krzyży więcej niż drzew”.

– Czy ty, gdy wbijałes ten krzyż, myślałeś o tym, jest tam głowa zabitego człowieka? Że wbijasz ten krzyż w ciało lub głowę tego człowieka? – pytał retorycznie białoruski przywódca.

Stwierdził przy tym, że krzyże trzeba było nie wkopywać, a przywiązywać do drzew.

Białoruś: Buldożery niszczą krzyże ofiar NKWD

Dziś do Kuropat, lasku pod Mińskiem, wjechał ciężki sprzęt i usunął 70 krzyży. Znajdują się tam masowe groby dziesiątków tysięcy ofiar NKWD: Białorusinów i Polaków zabitych pod koniec lat 30 ub.w. Prawdopodobnie w Kuropatach pochowano ponad 3 tys. polskich oficerów, ofiar zbrodni katyńskiej.

Opublikowany przez Biełsat po polsku Czwartek, 4 kwietnia 2019

Skomentował też ustawioną w ubiegłym roku linię krzyży dookoła lasku, które miały chronić otulinę miejsca pamięci przed dziką zabudową i przypominać przejeżdżającym obwodnicą o zbrodni NKWD.

– Te krzyże po obwodzie, które tam ustawili, wysokie na pięć metrów. Co to ma być? To dla tych ludzi? To jest polityka – stwierdził Łukaszenka. Przyznał jednak, że nie rozumie sensu takich krzyży.

Obalenie krzyży umotywował także tym, że w Kuropatach pochowani są nie tylko chrześcijanie, ale także Tatarzy i Żydzi.

– Zapłacili im za to. Oni postawili te krzyże na pokaz – powiedział prezydent o działaniach białoruskiej chrześcijańskiej demokracji.

Zapowiedział też, że “jak przyjdzie inny prezydent, to zacznie szukać konsensusu”.

– Jak długo ja jestem prezydentem, to tego nie będzie. Będzie zaprowadzony porządek, zasady. Nikomu nie będzie zabronione tam pójść, ale na tych zasadach – powiedział Łukaszenka.

Przy czym przywódca Białorusi znów wyraził wątpliwość, że w Kuropatach spoczywają ofiary stalinizmu. Dodał też, że “nie jest zwolennikiem ponownego grzebania w tym, kręcenia się od wykopalisk do archiwów”.

4 kwietnia br. do Lasu Kuropackiego wjechał ciężki sprzęt leśny i budowlany. Wyrwano i wywieziono ponad 70 krzyży ustawionych przez aktywistów. Na ich miejsce posadzono drzewa i ustawiono płot. “Porządkowanie” miejsca pamięci wykonano na polecenie Alaksandra Łukaszenki. Przeciwko działaniom służb protestowali aktywiści, a białoruski Kościół je potępił.

Abp Tadeusz Kondrusiewicz o „porządkowaniu” Kuropat: „Nie mogłem milczeć, bo to zniewaga Krzyża”

W latach 30. i 40. ubiegłego wieku stalinowskie NKWD rozstrzelało i pogrzebało na polanie Kuropaty od kilku do nawet 250 tysięcy osób. Byli to uznani za “wrogów ludu” przedstawiciele inteligencji, szlachty, burżuazji, artyści, antysowieccy działacze i przedstawiciele mniejszości.

Oprócz Białorusinów, w dołach śmierci pogrzebano też tysiące Polaków – ofiary “operacji polskiej NKWD” z lat 1937-1938 oraz ofiary zbrodni katyńskiej z 1940 roku.

Jeszcze przed rozpadem ZSRR Kuropaty zostały uznane za zabytek i miejsce pamięci narodowej. Jednak władze Białorusi nigdy nie opublikowały listy ofiar. Nie przekazały też Polsce tzw. “białoruskiej listy katyńskiej”, która powinna znajdować się w archiwach państwowych. Odkrycie masowych grobów w Kuropatach pod koniec lat 80. było początkiem białoruskiego odrodzenia narodowego.

Szef białoruskiej dyplomacji: Kuropaty trzeba uporządkować, ale „po ludzku”

mh,pj/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze