Łukaszenka po ćwierćwieczu prezydentury. Wciąż mu mało?

Alaksandr Łukaszenka. Zdj. president.gov.by

Rządzący Białorusią od 1994 roku przywódca państwa jutro po raz szósty weźmie udział w wyborach prezydenckich na Białorusi. W obecnej kampanii Łukaszenka prezentuje się jako kustosz i jedyny gwarant dorobku niepodległej Białorusi, jej stabilności i bezpieczeństwa.

Alaksandr Łukaszenka odrzuca, że ktoś może być przeciwko niemu i utożsamia swoich oponentów z wrogami państwa. To źli ludzie, którzy działają w interesach obcych sił – zauważa politolog Waler Karbalewicz, autor biografii politycznej prezydenta.

Sam Łukaszenka motyw niepodległości kraju, czy też może raczej jego niezależności od wszelkich obcych wpływów, podkreśla w tej kampanii wyjątkowo mocno.

– Nie ma większej wartości niż niepodległa Białoruś i by ją zachować, nie zatrzymam się przed niczym – mówił niedawno.

Ekspert OSW: Mit Łukaszenki, jako obrońcy niepodległości, słabnie

Zaś niezależni eksperci dodają: Łukaszenka jest przekonany, że „Białoruś to on”, a dorobek tego kraju to przede wszystkim zasługa jego 26-letnich rządów.

– Do władzy wyniosła go miłość ludu. W pierwszych wyborach w 1994 r. szedł przeciwko systemowemu kandydatowi Wiaczesławowi Kiebiczowi i porwał tłumy obietnicą przywrócenia sprawiedliwości w stylu radzieckim, walki z korupcją, troski o zwykłego człowieka – mówi Karbalewicz.

Jeszcze w 2010 r. pisał w przedmowie do swojej książki:„16 lat być u władzy w kraju w centrum Europy, na przełomie 20 i 21 wieku to unikalne osiągnięcie, które już od lat próbują wyjaśnić białoruscy i zagraniczni eksperci.

– Pierwsze lata po rozpadzie ZSRR były okresem kryzysu w każdym sensie – gospodarczym, politycznym, społecznym. Ludzie tęsknili za ZSRR i kojarzoną z nim stabilnością. Łukaszenka umiejętnie odpowiedział na to zapotrzebowanie – mówi teraz autor tamtych słów.

W 1994 roku Łukaszenka wygrał w drugiej turze z wynikiem 80 proc. Tamte wybory wielu jego krytyków nazywa jedynymi uczciwymi. Bo odkąd Łukaszenka doszedł do władzy, zaczął przebudowywać system polityczny tak, by mieć jej coraz więcej. W konstytucji szybko zniesiono ograniczenie liczby kadencji do dwóch, a prerogatywy prezydenta stały się bardzo szerokie.

Na fali rozczarowania i problemów po rozpadzie ZSRR model z centralnie zarządzaną gospodarką, silnym państwem i silną orientacją na Rosję podobał się społeczeństwu. To odpowiadało oczekiwaniom i przez pierwszy okres dawało także pozytywny efekt gospodarczy. Ludzie dostali poczucie bezpieczeństwa – wyjaśnia politolog.

Orędzie prezydenta Białorusi: straszenie latami ‘90, opozycją i „rzezią w centrum Mińska”

Łukaszence pomagało wsparcie gospodarcze, które z czasem zaczęło płynąć z Rosji i koniunktura na ropę, bo Mińsk dobrze zarabiał na paliwach produkowanych z rosyjskiego surowca. Zależność gospodarcza i polityczna Białorusi od Rosji pogłębiała się, ale w kryzysowych sytuacjach białoruski lider umiejętnie manewrował pomiędzy Kremlem a Zachodem.

Z czasem jednak model gospodarczy i społeczny Łukaszenki się wyczerpał i rosło zapotrzebowanie na zmianę. Do największych, jak dotąd, protestów, doszło w 2010 r. po uznanych za sfałszowane wyborach prezydenckich. Płoszczę-2010 brutalnie stłumiono, a opozycyjnych kandydatów zatrzymano i wsadzono do więzienia.

– Wybory prezydenckie w 2015 r. były w pewnym sensie zaburzeniem tego trendu „na zmianę”. Przyczyną był „syndrom ukraiński” po rewolucji w 2014 r, aneksji Krymu i wojnie w Donbasie. Łukaszenka sprawnie zagrał na strachu przed podobnym scenariuszem. Mówił wtedy: „najważniejsze jest bezpieczeństwo, najważniejszy jest pokój” – wspomina Karbalewicz.

1994 – 2020: co obiecywał Łukaszenka w swoich programach wyborczych?

To zadziałało – kolejne, piąte zwycięstwo, a potem zniesienie sankcji wobec Białorusi wprowadzonych po 2010 r. i stopniowa normalizacja relacji z Zachodem, bo władze w Mińsku również odczuły efekt „ukraiński” – na poważnie zaczęły się obawiać Rosji i możliwej powtórki z ukraińskiego scenariusza u siebie.

Jak ocenia politolog, dzisiaj wszystkie negatywne – z punktu widzenia obecnego lidera państwa- czynniki „wystrzeliły”.

– Większość obywateli chce jego odejścia – nie ma wątpliwości analityk.

Swiatłana Cichanouskaja dla Biełsatu: „Ludzie nie lubią tego prezydenta”

Na nieefektywny model gospodarczy nałożył się problem psychologiczny.

– Łukaszenka zawsze miał ogromne wyczucie społeczeństwa, umiał rozmawiać z ludźmi, skutecznie obiecywać, apelować do ich oczekiwań, strachów. Dzisiaj widać, że tego nie ma – podkreśla Karbalewicz.

Jaka jest przyczyna tej sytuacji? Według politologa to przypadłość wszystkich autorytarnych przywódców, którzy długo pozostają u władzy.

– On stracił kontakt ze zwykłymi ludźmi i nie zna, nie rozumie ich życia, żyje w bańce. Łukaszenka z ulubieńca mas stał się osobą, której nie znoszą. To wywołało u niego głęboki szok, co widać w jego wypowiedziach i działaniach w ostatnim czasie – zaznacza Karbalewicz. – Na nasze nieszczęście tragedia jednego człowieka stała się udziałem całego społeczeństwa, a pozytywnego rozwiązania tej sytuacji nie widać.

Niedopuszczony kandydat na prezydenta: Łukaszenka stracił kontakt ze społeczeństwem

Tegoroczna kampania wyborcza to już grubo ponad tysiąc zatrzymanych, oponenci polityczni w areszcie z zarzutem działania na rzecz „obcych sił”, to sprawy karne wobec aktywistów i blogerów, a także brutalna reakcja struktur siłowych na każdą, uznaną przez władzę za nielegalną – próbę protestu lub demonstracji opinii.

Łukaszenka przekonuje, że przeciwdziała w ten sposób planowi destabilizacji i wojnie hybrydowej, uparcie powtarzając: nie cofnę się przed niczym, by bronić Białorusi.

Strach Łukaszenki, czyli Białoruś 9 sierpnia i później

cez/belsat.eu wg PAP

Wiadomości