Kirgistan: kolejna rewolucja?

Michał
Kacewicz
dziennikarz

W Kirgistanie władza traci panowanie nad sytuacją, demonstranci zajmują budynki rządowe. Najbardziej demokratyczna republika Azji środkowej staje się areną kolejnej rewolucji.

Kolejna kirgiska rewolta

Prezydent Kirgistanu Sooronbaj Dżeenbekow twierdzi że panuje nad sytuacją i nadal rządzi. Demonstranci i opozycja – że prezydentem już nie jest. W kraju zapanował chaos i anarchia. Władza mówi, że zabroniła policji strzelać do demonstrantów. Ale i tak jest (zdaniem władz) 590 rannych i jedna osoba zabita. Protestujący zajęli i splądrowali budynki rządowe. Uwolnili z aresztu Ałmazbeka Atambajewa – byłego prezydenta i jednego z liderów opozycji wobec obecnej władzy (odsiadywał wyrok za korupcję). Uwolnili również byłego premiera Sapara Isakowa i wielu innych, skazanych za korupcję przeciwników obecnej władzy.

Na wolności znaleźli się zatem liderzy… poprzedniej rewolucji.

Fala protestów już rozlała się na cały kraj. Są informacje o wyłączonych bankomatach i wywożonej z banków gotówce. Zajęte są np. zakłady wydobywające złoto, a dziś po południu demonstranci zaczęli się zbierać pod redakcjami głównych, rządowych mediów. Wczoraj wyniki niedzielnych wyborów parlamentarnych unieważniła Centralna Komisja Wyborcza. Wybory, wygrane przez partię władzy i uznane przez opozycję za sfałszowane, które stały się iskrą zapalną dla kolejnej, kirgiskiej rewolty. Tym razem pełnej przemocy, anarchii i o nieznanych jak dotąd celach, poza obaleniem władzy. W tej sytuacji Kirgistan stanął na krawędzi najostrzejszego od dekady kryzysu i groźby trzeciej z kolei rewolucji.

Kraina rewolucji

Kiedy oczy świata zwrócone są na Białoruś i konflikt między Armenią a Azerbejdżanem, prawdziwa rewolucja dokonała się tu. W tej wciśniętej między Chiny a środkowoazjatyckich sąsiadów republice każda dekada w XXI wieku ma swoją rewolucją. Piętnaście lat temu druga na obszarze posowieckim (po Gruzji) rewolucja, zwana „tulipanową” zmiotła wieloletniego prezydenta Askara Akajewa. Dekadę temu podobny los podzielił Kurmanbek Bakijew, przywódca, którego do władzy wyniosła tulipanowa rewolucja.

Bakijewa obaliła kolejna rewolta. Tym razem krwawa, bo na ulicach Biszkeku polała się krew, a obalony prezydent musiał uciekać na Białoruś, gdzie udzielił mu schronienia Alaksandr Łukaszenka. Beneficjentem tej zmiany był Ałmazbek Atambajew. Niby nie różnił się od liderów regionu. W kraju panowała monstrualna korupcja, a przestępcze klany miały wpływ na władzę.

A jednak to Atambajew dopuścił się precedensu i niespotykanego czynu, jak na standardy regionu – trzy lata temu po prostu dobrowolnie oddał władzę.

Kirgistan: były prezydent skazany na ponad 11 lat więzienia

W polityce pozostawał liczącą się postacią. Miał też grono fanatycznie oddanych mu zwolenników. Ale miał też wrogów – w postaci swojego następcy i jego otoczenia. W sierpniu ubiegłego roku siły specjalne kirgiskiego Alfa GKND (Państwowy Komitet Bezpieczeństwa Narodowego) wybrały się do willi Atambajewa na przedmieścia Biszkeku, żeby aresztować eks-prezydenta. Był oskarżany o korupcję.

Szturm jego rezydencji na przedmieściach Biszkeku przerodził się w wielogodzinną walkę i strzelaninę, w której zginął zastępca dowódcy Alfy. Ostatecznie 7 sierpnia 2019 r. komandosi dostarczyli Atambajewa do aresztu tylko dlatego, że były prezydent sam się poddał. Skazano go później na 11 lat więzienia za korupcję.

Jak widać, nie zamierzał odsiedzieć wyroku do końca i nie porzucił marzeń o polityce.

Trudno bowiem przypuszczać, że zza krat nie docierały do niego informacje o tym co się dzieje na ulicach Biszkeku. Zresztą, kiedy protestujący przyszli go uwolnić, strażnicy więzienni nawet nie stawiali oporu i otworzyli bramy zakładu karnego, wypuszczając przy okazji nie tylko innych znajdujących się w niełasce polityków, ale też całą czeredę gangsterów.

Kirgistan: Demonstranci wdarli się do budynku parlamentu. Zmarła pierwsza ofiara zamieszek

Odrębny model demokracji

Katalizatorem obecnych protestów były ogłoszone po niedzielnych wyborach wyniki. Według nich wygrała wybory partia Jedność (Birimdik) i jej prawdopodobny koalicjant, partia Ojczyzna typowa oligarchiczna partia pozostająca pod wpływem jednego z najbogatszych przedsiębiorców w kraju, Rayimbeka Matraimowa. Partia Jedność jest powiązana z obecnym prezydentem Sooronbajem Dżeenbekowem. Wybory ukształtowały zatem koalicję, która daje prezydentowi władzę bez ograniczeń.

Kirgiski system polityczny jest jednak inny, niż w sąsiednich republikach środowoazjatyckich: Kazachstanie, Uzbekistanie czy Tadżykistanie. Tam w krajobrazie politycznym dominuje jedna partia władzy lidera kraju (prezydenta, bądź jego marionetki – jak w Kazachstanie), oraz jej przybudówki, służące do realizacji interesów wpływowych klanów i biznesu. Model ten przypomina rosyjską scenę polityczną.

W Kirigistanie od czasu rewolucji tulipanów było inaczej. Bardziej demokratycznie.

Nowe partie pojawiały się i znikały, ale prowadziły realny, często bardzo zażarty spór polityczny. Oczywiście kirgiskim partiom daleko do wzorców nawet tych z młodych demokracji – są oparte o struktury klanowe i przeżarte korupcją (miejsca na listach wyborczych są wystawiane na sprzedaż). Mimo to parlament i pełna anarchii i klanowych animozji demokracja potrafiły ograniczać prezydenta i rząd i nie ułatwiać władzy budowy systemu autorytarnego.

Kirgiski patent na demokrację: od rewolucji do rewolucji

Jednak kirgiskie rewolty nie są wyłącznie ruchem politycznym. Dla Kirgizów nie mają również podłoża międzynarodowego. To nie są protesty „za” lub „przeciw” Rosji, Chinom, czy Zachodowi. Choć niewątpliwie każda z tych sił (a także silniejsi sąsiedzi – Kazachstan i Uzbekistan) mają interesy i instrumenty, by w Kirgistanie prowadzić swoją politykę. Swoją rolę odgrywają konflikty etniczne, zwłaszcza z największą w Kirgistanie, uzbecką mniejszością w rejonie Osz i Doliny Fergańskiej. Za kirgiskimi rewoltami stoi przede wszystkim desperacja i bieda.

Wybory z koronawirusem w tle

Tak było w poprzednich rewolucjach, kiedy ich decydującą siłą byli młodzi, bezrobotni i zdesperowani Kirgizi. W 2005, a zwłaszcza w 2010 r. tracili pracę w Rosji i wracali z emigracji zarobkowej do ojczyzny. Moskwa potrafi zresztą „regulować” sytuację społeczną w republikach środkowoazjatyckich właśnie za pomocą emigracji. W tym roku sytuacja jest jednak szczególna – kryzys koronawirusowy nie tylko dobił i tak słabą gospodarkę Kirgistanu, ale i wywołał falę zwolnień w usługach i budownictwie w Rosji.

Wstrzymane inwestycje i upadek całych gałęzi gospodarki spowodował, że setki tysięcy bezrobotnych Kirgizów wracają do domu.

Prezydent Kirgistanu przywiózł Putinowi… koronawirusa?

W domu zaś dowiadują się, że rządzący prezydent i władza uznawana powszechnie za nieudolną i skorumpowaną, może rządzić kolejne lata. W ten sposób nagromadzenie emocji, zadawnione konflikty personalne i ambicje pozamykanych za korupcję polityków poprzednich ekip oraz klanowe animozje i bieda dały wybuchową mieszankę.

Michał Kacewicz/belsat.eu

Inne teksty autora w dziale Opinie

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Więcej materiałów