Każdy Rosjanin dopłacił już do Krymu 10 tysięcy rubli


Most Krymski i kormorany. Zdjęcie: Sergei Malgavko/TASS/Forum

Wydatki rosyjskiego budżetu na utrzymanie anektowanego Krymu przez pięć lat wynoszą półtora tryliona rubli(89 biliardów złotych). Poinformował o tym w swojej nowej książce były wiceminister finansów Rosji Siergiej Aleksaszenko.

Siergiej Aleksaszenko (z lewej). Zdjęcie: Kolbasov Alexander/ITAR-TASS/Forum

Jak pisze Forbes, ekonomista podkreśla w niej, że półwysep zawsze był regionem dotowanym. By sprostać sytuacji, w rosyjskim budżecie należało znaleźć środki, których wydanie nie było planowane.

– Po przyłączeniu do Rosji żaden cud się nie wydarzył. Dlatego nawet dla podtrzymania istniejącej budżetówki i gospodarki komunalnej rosyjskie Ministerstwo Finansów musiało znaleźć 55 miliardów rubli – pisze Siergiej Aleksaszenko.

Były wiceminister dodaje, że poza bezpośrednimi wydatkami, były też dodatkowe. Takie jak wypłata emerytur krymskim emerytom – pięć lat temu było ich około 550 tysięcy plus 110 tysięcy w Sewastopolu.

Do tego trzeba dodać koszty puszczenia linii energetycznej przez Cieśninę Kerczeńską (tzw. energomost), gazociągu Kubań-Krym i gazyfikacji półwyspu. Oddzielnie Aleksaszenko pisze o budowie Mostu Krymskiego, drogi szybkiego ruchu Taurida i rekonstrukcji dróg lokalnych.

– Półtora tryliona rubli. Mówiąc brutalnie, po 10 tysięcy (ok. 600 zł) od każdego rosyjskiego obywatela, włącznie z niesamodzielnymi staruszkami i niemowlętami. Albo dwa lata wydatków federalnego budżetu na oświatę. Albo wydatki na ochronę zdrowia przez trzy lata. Albo wydatki na kulturę przez 15 lat. Albo finansowanie Rosyjskiej Akademii Nauk przez 375 lat – porównuje polityk.

Rosja chce od Ukrainy odszkodowania za… okupację Krymu

ok,pj/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze