Gniew czy poza: dlaczego Łukaszenka pokazowo „najechał” na MSW?


Po publicznej krytyce ze strony prezydenta również szef Komitetu Śledczego oznajmił, że liczba przestępstw na Białorusi znacznie wzrosła, a sekretarz Rady Bezpieczeństwa stwierdził, że trzeba wzmocnić kontrolę nad działalnością „organów”. Nagle okazało się, że śledczy łamią prawo i nawet latami trzymają w aresztach niewinnych ludzi. Dlaczego zauważono to teraz?

Należy zmieniać styl i jakość pracy milicji, a naд działalnością organów ochrony ładu publicznego konieczna jest kontrola na wszystkich szczeblach – przyznał przewodniczący Rady Bezpieczeństwa Stanisłau Zaś. Czyżby miał powstać kolejny organ kontrolny?

– Nie powiedziałbym, że należy oczekiwać czegoś nowego. Dlatego, że w tej właśnie milicji są cztery piony kontrolne, które przynajmniej teoretycznie nadzorują każdego funkcjonariusza – mówi Andrej Parotnikau, szef projektu analitycznego Belarus Security Blog.

To kontrola bezpośrednio ze strony zwierzchników, ideologów, Głównego Wydziału Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz KGB. Jednak najbardziej efektywnym sposobem kontroli tzw. resortów siłowych na Białorusi są niezależni dziennikarze i blogerzy. To oni ujawniają fakty łamania prawa. Były minister spraw wewnętrznych Ihar Szuniewicz twierdził wręcz, że świadomie dyskredytują oni milicję.

Ale teraz do zarzutów pod adresem „organów” przyłączył się sam Alaksandr Łukaszenka. Krytykował działania śledcze, fałszowanie spraw, mówił nawet o podrzucaniu narkotyków.

– Niektórzy rozpanoszyli się do tego stopnia w tych pagonach, że nie tylko nie powinni ich nosić, ale powinni być wykluczeni z naszego społeczeństwa – grzmiał na naradzie.

Łukaszenka potępił milicję za fałszowanie dowodów i przemoc

I takie przykłady można mnożyć w nieskończoność – uważa obrońca praw człowieka Andrej Bandarenka:

– W rzeczywistości to niekończący się potok fałszerstw, naciąganie na siłę faktów, które nie pasują do sprawy, podstawianie świadków i wymuszanie zeznań siłą.

Ale Andrej Parotnikau nie uważa, że wystąpienie Łukaszenki miało na celu rzeczywiste rozwiązanie problemu.

– Nie padły żadne nazwiska winnych tego, co się dzieje. I to, co obserwujemy to przede wszystkim kontynuacja starej praktyki Alaksandra Łukaszenki – odpowiada on tylko za to, co w kraju dzieje się dobrego. A wszystkiemu co złe jest winny kto inny.

Cztery lata w areszcie, cztery razy uniewinniony. Prokuratura znów się odwołuje

Zapytani przez nas mieszkańcy Mińska też zainteresowali się wypowiedziami Łukaszenki. Chociaż nie wszyscy byli zdziwieni nakreśloną przez niego sytuacją:

– Myślę, że nikt nie jest zdziwiony. U nas po prostu czasem ogłasza się rzeczy oczywiste dla wszystkich i ogłasza się je z ogromnym opóźnieniem.

– Jestem skłonna wierzyć naszemu kierownictwu, Aleksandrowi Łukaszence. Jeżeli więc mówić o zdziwieniu, to raczej tak. Jestem zdziwiona. Dlatego, że myślałam, iż wszystko u nas jest bardziej sprawiedliwe i uczciwe.

– Nic się nie zmieni. Ile on już rządzi? 25 lat? Nic się nie zmienia…

A politolog Waler Karbalewicz jest zdania, że jednym z powodów głośnego wystąpienia Łukaszenki jest to, że łamanie prawa przez funkcjonariuszy „organów” szkodzi reputacji przywódcy państwa. Co jest tym bardziej istotne przed zbliżającymi się wyborami.

Jan Wiarbicki, cez/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze