Zdrojewski: Bruksela oczekuje od Mińska prostych kroków WIDEO PL

Wideo

Włącz napisy w prawym dolnym rogu okna YouTube

Drzwi do Unii Europejskiej mogą być dla Białorusi otwarte, jeśli spełni ona proste wymagania – m.in. w sferze praw człowieka. Korespondentowi Belsat.eu opowiedział o tym przewodniczący delegacji Parlamentu Europejskiego ds. kontaktów z Białorusi Bogdan Zdrojewski.

– Łukaszenkę w ubiegłym roku aż dwukrotnie zapraszano do Europy: po raz pierwszy na szczyt w Brukseli, a drugi – na obchody zakończenia I wojny światowej do Paryża. Ale nie pojechał, faktycznie ignorując możliwość spotkania się ze światowymi przywódcami. Za to aktywnie spotyka się w Mińsku z prezydentami Azerbejdżanu i Zimbabwe. Skąd pana zdaniem takie „ignorowanie europejskości”?

– Nie lubię komentować prezydenta Łukaszenki. Rzadko to robię, i to z dwóch powodów: część jego wypowiedzi jest na użytek wyłącznie wewnętrzny i powinny być interpretowane tylko jako tak dedykowane. Niektóre, które pojawiają się w przestrzeni międzynarodowej, są bardzo szybko odrzucane. Dlatego, że ten kontekst międzynarodowy wygląda zupełnie inaczej, niż chciałby sam prezydent Łukaszenka.

Natomiast, generalnie rzecz biorąc, trzeba pamiętać o tych przekazach, które są adresowane w kierunku Rosji, by budować lub zachować pewnego rodzaju niezależność.

– Ostatnio Kreml mocno naciska na Łukaszenkę w sprawie ściślejszej integracji Białorusi z Rosją. Jak reaguje na tę retorykę Bruksela, czy boi się rosyjskich czołgów w leżącym na granicy z UE Brześciu?

– Kluczowe jest to, że Bruksela nie traci z pola widzenia zainteresowania Białorusią. Że to zainteresowanie udało się utrzymać na dość dobrym poziomie. A trzeba pamiętać, że w ciągu czterech ostatnich lat wydarzyło się bardzo wiele. Wiele elementów, wiele zdarzeń, które mogły odciągać uwagę Brykseli: Komisji Europejskiej, Rady Europejskiej, Parlamentu Europejskiego od Białorusi.

Przypomnę: mieliśmy grexit, mamy niezakończony brexit, była aneksja Krymu, były te aktywności związane z zakończeniem kryzysu i szukaniem najlepszych rozwiązań dla wieloletnich ram finansowych. Natomiast Białoruś zostaje w zakresie obserwacji. Natomiast trzeba pamiętać, że jest to państwo poza granicami Unii Europejskiej.

– Jak pana zdaniem UE powinna budować formalne stosunki z władzami w Mińsku na średnią perspektywę, np. na ten rok? Czy Unia ma jakąś strategię, czy warto oczekiwać jakichś zmian w tej kwestii?

– Kilka elementów może być takim dobrym przykładem – gdy toczą się rozmowy z konkretnymi ministrami. W ostatnim czasie mieliśmy pewne zmiany w rządzie Białorusi. Moje rozmowy z ministrem edukacji czy z ministrem gospodarki wyglądały lepiej, niż te, które toczyły się dwa lata temu. Natomiast za wcześnie na budowanie na nich optymizmu. Budowanie na nich określonej perspektywy współpracy, wydaje się być możliwe, ale z taką naturalną ostrożnością.

Natomiast, jak mówiłem w pierwszej części wywiadu, najtrudniejsze rozmowy są cały czas z Państwową Komisją Wyborczą. Albo z tymi resortami, które odpowiadają za wolności, prawa obywatelskie. Cały czas Europa, zwłaszcza kraje skandynawskie, liczą na memorandum na wykonywanie kary śmierci.

Te sygnały ze strony białoruskiej, w niektórych przypadkach, mogłyby być tanie, proste, a bardzo dobrze odebrane.

– Czy UE powinna kontynuować próby dialogu z Łukaszenką? Czy będzie on znów zapraszany do Brukseli?

– Bardzo wiele zależy od nowego parlamentu, od nowej komisji. My kończymy swoją kadencję za kilka miesięcy i trzeba pamiętać, że aktywność parlamentu zakończy się de facto pod koniec kwietnia, a działalność nowego rozpocznie się 1 lipca.

Ja generalnie życzę, by w tych kontaktach i stosunkach funkcjonował pewien postęp. Wiem, że nie jest on możliwy w tempie oczekiwanym na przykład przez opozycję, ale wierzę, że ten postęp może nastąpić.

Tak jak powiedziałem, według mojej oceny, ta kadencja parlamentu kończy się jednym ważnym sukcesem – kanały komunikacji zostały odbudowane, istnieje wzajemna wrażliwość na pewne istotne tematy.

– Na ile Bruksela jest gotowa otworzyć drzwi przed Łukaszenką, jakie zasady poświęcić? I co zrobi Unia, jeśli Rosja zaanektuje Białoruś?

– Otwartość drzwi dla władz Białorusi to jest pewna propozycja, a nie fakt. Za nią kryją się określone warunki. Te warunki są definiowane przez bardzo liczne instytucje – zależne od komisarza Johannesa Hahna, pani Federiki Mogherini. Są sygnalizowana także przez delegacje, którym ja przewodniczę.

Natomiast muszę powiedzieć, że reakcja na te oczekiwania, jest niezwykle wolna, niezwykle powściągliwa. Z pewnym elementem braku zaufania i z taką ostrożnością, czy prowadzenie pewnych reform, zmian, czy praw wolnościowych nie zagrozi stabilności państwa. Jak to przesłanie dotrze zwrotnie do Brukseli, to otwieranie drzwi może być bardziej zauważane.

– Dziękuję za pana odpowiedzi. Dziś w kuluarach Parlamentu Europejskiego był przewodniczący delegacji ds. kontaktów z Białorusią Bogdan Zdrojewski.

Aleś Silicz, pj/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze