Duchowny chciał tylko złożyć kwiaty. Oskarżono go o udział w nielegalnym zgromadzeniu

ks. Alaksandr Bohdan. Zdj. psmb.ru

Ojciec Alaksandr z soboru św.św. Piotra i Pawła w Wołkowysku zamierzał uczcić pamięć Kanstancina Szyszmakowa, zmarłego w tajemniczych okolicznościach członka lokalnej komisji wyborczej.

Szyszmakou, dyrektor muzeum wojskowo-historycznego był także członkiem komisji wyborczej. Jako jedyny odmówił podpisania protokołów, a 15 sierpnia zaginął. Jego ciało odnaleziono trzy dni później – milicja wskazuje, że przyczyną zgonu było samobójstwo.

– 13 września przyniosłem kwiaty pod muzeum, cicho się pomodliłem i poszedłem do domu. Podezzli do mnie ludzie i zaproponowali, że odprowadzą mnie do domu – mówił dziś ojciec Alaksandr Bohdan.

Z odprowadzających miała powstać podobno cała kolumna, której ruch zarejestrowali na wideo milicjanci pilnie śledzący wszystkie zgromadzenia publiczne. Duchownego rozpoznano i wezwano do sądu. Na procesie świadkami było dwóch funkcjonariuszy.

– Przyznam się, że myślałem, że mnie uniewinnią, ponieważ nie ma ani dowodów, ani w ogóle winy – cytuje słowa ojca Alaksandra portal tut.by. – Ale jak powiedział sędzia: jest prawo i zostało złamane. Zostałem oficjalnie upomniany.

Katoliccy księża skazani na areszt na Białorusi

cez/belsat.eu wg tut.by

Wiadomości