Co działo się 11 listopada 1918 r. na terytorium dzisiejszej Białorusi WYWIAD

Wywiad

Wojska polskie na mszy polowej przed katedrą w Mińsku. Sierpień 1919 r. Źródło: tut.by

Białoruski historyk Ihar Mielnikau opowiada o wydarzeniach, które w momencie odzyskania przez Polskę niepodległości rozgrywały się kilkaset kilometrów na wschód od Warszawy, ale również miały wpływ na przyszłość odradzającego się państwa polskiego i sąsiednich krajów.

– Kiedy większość Polaków myśli o odzyskaniu niepodległości przez Polskę 11 listopada 1918 r., to przed oczami staje im również mapa odrodzonej Polski w „przedwojennych” granicach. Jednak wtedy nikt nawet nie miał pojęcia jak będzie wyglądać wschodnia granica odrodzonego państwa. Co się wtedy działo na terytoriach dziś należących do Białorusi?

– Białoruś była podzielona pomiędzy kilku centrów siły. Od listopada 1917 r. rządzili tam bolszewicy, którzy przejęli władzę w Mińsku. Równolegle Białorusini usiłowali stworzyć swoje niezależne państwo. W lutym 1918 roku rozpoczęła się ofensywa kajzerowskich Niemiec, które wypędziły bolszewików. W momencie, gdy Polska odzyskiwała niepodległość, w listopadzie 1918 r., w przyszłej stolicy Białorusi stacjonowały niemieckie wojska. W okolicach działały partyzanckie oddziały bolszewików. Jeszcze do lipca 1918 r. w rejonie Bobrujska na płd.-wsch. od Mińska operował też I Korpus Polski gen. Józefa Dowbor-Muśnickiego, który potem się ewakuował do Polski.

– Jak Niemcy reagowali na próbę stworzenia niepodległego państwa przez Białorusinów, którzy jeszcze w marcu 1918 r. proklamowali Białoruską Republikę Ludową (BRL)?

– Niemcy tolerowali jedynie działalność kulturalną i oświatową, sferę symboliki, ale nie pozwalali na tworzenie białoruskich oddziałów wojskowych. Dla nich te ziemie były częścią Imperium Rosyjskiego, i dlatego chcieli się dogadać z bolszewicką Rosją. Nie potrzebna im była jakaś trzecia siła – tylko zrozumiała dla nich Rosja. Z zajętych przez siebie ziem wywozili jak najwięcej dóbr. Powstanie BRL było związane ze szczególnym zbiegiem kilku okoliczności – niemieckiej ofensywy, wycofania się bolszewików, i w tym momencie I Wszechbiałoruski Zjazd proklamował nową republikę.

Żołnierze niemieccy na ulicach Mińska, wiosna 1918. Na jednym z balkonów powiewa flaga Białoruskiej Republiki Ludowej proklamowanej 25 marca 1918 r.

– Dlaczego Polacy, Litwini, Łotysze i Estończycy odzyskali niepodległość, a Białorusini i Ukraińcy nie? Chyba nie chodzi tylko o silniejsze tradycje państwowe, bo państwa bałtyckie też ich nie miały, ale mimo to wybiły się na niepodległość.

– Po pierwsze, chodziło o geopolitykę – przez Białoruś biegła najkrótsza droga z Moskwy do Berlina i strony nie chciały, by ktoś ją mógł zagrodzić. Niemcy również nie pozwolili Białorusinom stworzyć sił zbrojnych. Wiadomo, że na terytorium rosyjskiego frontu rumuńskiego stacjonowało wiele jednostek sformowanych przez etnicznych Białorusinów – mówi się nawet o milionie ludzi. I nawet gdyby 1/10 z tych żołnierzy powróciło, to Niemcom było by bardzo trudno narzucać swoją wolę Białorusinom.

Po drugie, Białorusini nie byli tak zjednoczeni wokół idei niepodległości, jak Polacy. Brakowało takiego charyzmatycznego lidera, jakim dla Polaków był Piłsudski. Było też kilka centrów aspirujących do władzy – wileńskie i mińskie centrum, tzw. krajowcy. Nie było jedności z kim wchodzić w sojusz – z Niemcami, Polakami czy bolszewikami. Litwinom się poszczęściło, sami oswobodzili się od Niemców, podpisali z nimi pokój i potem po odebraniu Wilna przez Polaków wojna się skończyła. Ukraina również podzieliła się na obozy — wspierający bolszewików oraz wspierający stworzenie państwa narodowego.

Aspiracje terytorialne Białoruskiej Republiki Ludowej.

– Dlaczego Białorusinom nie udało się wtedy znaleźć żadnych sojuszników?

– Władze BRL próbowały porozumieć się z Niemcami. Wysłały nawet specjalny telegram do niemieckiego cesarza z propozycją współpracy, za co zresztą są atakowani w oficjalnej sowieckiej i współczesnej białoruskiej historiografii. Tymczasem sami bolszewicy w 1918 r. wchodzili układy z tymi samymi Niemcami i podpisali pokój w Brześciu. Niemcom jednak zależało jedynie na jak najszybszym skończeniu wojny. Jeżeli chodzi o Polaków – to uważam, że realizacja koncepcji federalistycznej była korzystna dla Polski – bo wtedy nie miałaby ona ogromnej granicy z ZSRR, ale z dwoma państwami buforowymi. Musiało się to jednak wiązać z koniecznością przekazana Białorusi i Ukrainie sporych terytoriów. Jednak wśród Polaków były silne nastroje nacjonalistyczne i centralistyczne. I koncepcja federalistyczna przegrała.

– Miejscowi politycy i działacze musieli w tym czasie podjąć świadomy wybór, po której stronie tego konfliktu stanąć, i którą narodową ideę wybrać… Przypomnijmy czterech rodzonych braci: Jerzy Iwanowski został ministrem spraw zagranicznych Litwy Środkowej, a potem polskim senatorem. Stanisław Iwanowski – znanym wileńskim adwokatem. Tadas Ivanauskas – profesorem Uniwersytetu w Kownie i litewskim politykiem, a Wacłau Iwanouski – białoruskim działaczem społecznym i politycznym, a w czasie okupacji niemieckiej – burmistrzem Mińska.

– Czasem te podziały przechodziły w poprzek rodzin. Dobrym przykładem są też szlacheckie rodziny Skirmuntów i Łuckiewiczów. Anton Łuckiewcz był ministrem spraw zagranicznych BRL, a Roman Skirmunt został przewodniczącym Rady BRL. Ale członkowie ich rodzin opowiedzieli się już po stronie Polski czy Litwy. To był praktyczny koniec idei wieloetnicznej tożsamości Wielkiego Księstwa Litewskiego – zwyciężyły nacjonalizmy.

– Ciekawym ruchem na tym obszarze byli tzw. krajowcy…

– Ta idea pojawiała się jeszcze pod koniec XIX w. Lokalna szlachta zaczęła wydawać w Petersburgu rosyjskojęzyczne czasopismo „Kraj”. Starali się przekonać Rosjan, że ziemie litewskie i białoruskie to nie Rosja, ani Polska – tylko mają swoją własną historię i własne tradycje. Ludzie ci mówili po polsku, ale też doskonale po białorusku. I potem część z nich zaangażowała się białoruski ruch narodowy. Wiadomo, że Roman Skirmunt i przedostatni ordynat nieświeski Albrecht Radziwiłł, jeździli do Szwajcarii, by wspierać BRL.

Białoruscy rekonstruktorzy w mundurach żołnierzy 1. Pułku Słuckiego Białoruskiej Republiki Ludowej. Z przodu dr Ihar Mielnikau.

Ostatecznie wielu krajowców okazało się jednak na stronie Polski. Ukoronowaniem tego, było zorganizowane m.in. przez Albrechta Radziwiłła słynne spotkanie w Nieświeżu – tzw. „kresowych żubrów”, czyli kresowych konserwatystów z Józefem Piłsudskim. Co do Romana Skirmunta, to wycofał się z publicznego życia w II RP.

– Również Józef Piłsudski posługiwał się dobrze językiem białoruskim. W sierpniu 1918, kiedy wojska polskie zajęły Mińsk, przyszły marszałek Polski przyjechał do tego miasta i wygłosił mowę po białorusku.

– Człowiek pochodzący z Wileńszczyzny wysysał ten język z mlekiem matki. Szlachta z tzw. Kresów musiała znać ten język. I nie tylko Piłsudski zwracał się po białorusku do ludów Wielkiego Księstwa Litewskiego, ale wiadomo, że również gen. Józef Dowbor-Muśnicki zwracał się do Białorusinów po białorusku. Mówił im, że Polacy nie chcą wprowadzać pańszczyzny, że nie są przeciwko białoruskiej państwowości i już do czasów XVIII w. i Tadeusza Kościuszki razem z Białorusinami walczyli z caratem.

– Skąd wziął się fenomen gen. Józefa Dowbora-Muśnickiego, który już w lutym 1918 r., na długo przed odzyskaniem niepodległości wyzwolił ze swoim I Korpusem Polskim leżący daleko na wschodzie Bobrujsk?

– Jeszcze w 1916 r. Mikołaj II zwrócił się do Polaków z manifestem, by jak przed wiekami wzięli do ręki „miecz, który rozgromił wroga pod Grunwaldem”. I wtedy zaczęły formować się pierwsze polskie oddziały w Imperium Rosyjskim. Jednostki te rosły w siłę, aż powstał I Korpus Polski wykorzystywany przeciwko Niemcom na terytorium Ukrainy i Białorusi. W 1918 r. bolszewicy usiłowali w nim zakładać swoje komitety żołnierskie – jednak Muśnicki się temu sprzeciwił i wybuchły pierwsze polsko-bolszewickie starcia.

Żołnierze 1. Korpusu Polskiego gen. Dowbor-Muśnickiego w Bobrujsku. Źródło: bobr.by

Generał postanowił więc zająć twierdzę w Bobrujsku. Choć nadal dawał sygnały, że nie chce walczyć z bolszewikami i angażować się w wojnę domową w Rosji. Potem jednak jego wygłodzone wojsko zaczęło rabunki i rekwizycje w okolicznych białoruskich wsiach – co wykorzystali bolszewicy. I walki wybuchły ponownie.

– A jak na los w Polski i Białorusi wpłynął Traktat Ryski, który ustalał granicę polsko-bolszewicką w taki sposób, że Mińsk znalazł się w Rosji Sowieckiej?

– Komisarz spraw zagranicznych bolszewików Adolf Joffe jechał do Rygi z instrukcjami od Lenina, że może oddać Polsce tereny nawet na wschód od Mińska. Polacy się jednak tego przestraszyli. Zwyciężyła tzw. koncepcja inkorporacyjna Romana Dmowskiego. Polska w rezultacie otrzymała ogromną bezpośrednią granicę z Sowietami – co doprowadziło do dużej niestabilności we wschodnich województwach Polski. Trzeba było tam stworzyć specjalny Korpus Ochrony Pogranicza i nieustannie wzmacniać oddziały wojskowe.

Zawarcie Traktatu Ryskiego. 18 marca 1921. Źródło: ria.ru

Białoruska SRR stała się forpocztą dla sowietyzacji. Niestety Polakom nie udało się stworzyć takich warunków, by terytoria zachodniej Białorusi i Ukrainy stały się pełnoprawnymi częściami polskiego państwa. Sowiecki Mińsk tymczasem przez Białorusinów mieszkających w Polsce był uznawany za centrum i wielu z nich spoglądało w tamtym kierunku w oczekiwaniu na „wyzwolicieli”. Błędy polskich władz wpłynęły potem niestety na sytuację po 17 wrześniu 1939 r., gdy Białorusini poszli bić „polskich panów”.

Ihar Mielnikau – autor wydanej ostatnio książki „Zapomniany korpus” poświęconą I Korpusowi Polskiemu. Historyk bada również historię Białorusinów w II RP oraz ich walkę w szeregach wojska polskiego w czasie II wojny światowej.

Rozmawiali: Jakub Biernat, Cezary Goliński/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze