Byłe gwiazdy białoruskiej TV pokajały się przed kamerą za udział w „nielegalnych akcjach”

Dzianis Dudzinski i Dzmitry Kachno, prowadzący popularne programy w białoruskiej TV państwowej trafili za kraty po tym, gdy odeszli z pracy i wsparli protesty Białorusinów.

W czwartek dwójka prezenterów, którzy już od dawna nie kryli się ze swoimi opozycyjnymi poglądami, trafiła do aresztu. W zatrzymaniu brała udział jednostka specjalna z bronią długą. Obydwaj mężczyźni otrzymali po 10 dni aresztu za udział w nielegalnych akcjach ulicznych.

Po ogłoszeniu wyroku w programie informacyjnym kanału STV pokazano nagranie, na którym prowadzący przyznają się do winy i „na swoim przykładzie” ostrzegają przed konsekwencjami uczestnictwa w demonstracjach opozycji. Używają przy tym bardzo oficjalnego języka i w obydwu przypadkach bardzo podobnych sformułowań.

Praktyka kajania się za popełnione przestępstwa przed kamerą jest szeroko wykorzystywana przez białoruskie MSW, które potem materiały przekazują mediom państwowym. Po raz pierwszy jednak w tej roli pojawili się znani prezenterzy telewizyjni.

Dzmitry Kachno, prezenter jednego z teleturniejów na kanale ONT, został odsunięty od prowadzenia programu jeszcze w lipcu. Opublikował wtedy emocjonalny post, w którym potępił zatrzymania klientów sklepu z odzieżą etno i patriotyczną Symbal.by. Później skierował list otwarty do swoich kolegów pracujących w białoruskiej TV. Zachęcał ich „do zrobienia odpowiedniego kroku, bez skandali i głośnych wypowiedzi”, czyli do rezygnacji.

Dzianis Dudziński również naraził się władzom, krytykując zachowanie milicji w stosunku do klientów Symbal.by. W następstwie czego on i jego żona Kaciaryna Rajewskaja zostali odsunięci od prowadzenia festiwalu Słowiański Bazar w Witebsku.

Dwie gwiazdy białoruskiej państwowej TV w areszcie

jb/belsat.eu

Wiadomości