Białoruś żegna zabitego przez milicję Ramana Bandarenkę NA ŻYWO

W całym kraju odbywają się dziś akcje pamięci, nabożeństwa i protesty po śmierci skatowanego przez milicję aktywisty Ramana Bandarenki. Biełsat relacjonuje je na żywo.

Dzisiejsze wydarzenia na Białorusi relacjonujemy w czasie białoruskim (+2).

17:00 Kanał @motolkohelp opublikował filmik pokazujący zatrzymanie Ramana Bandarenki przez milicyjnych tajniaków. Widać, jak grupa mężczyzn w cywilnych ubraniach ciągnie go do nieoznakowanego busa. W tle kobieta krzyczy z balkonu „Ludzie, wychodźcie!”.

Dowód ten zaprzecza wcześniejszemu oświadczeniu MSW, jakoby funkcjonariusze odnaleźli pobitego Ramana na podwórku blokowiska. Na nagraniu nie widać też milicjantów w mundurze i oznakowanego radiowozu.

Według relacji jednego z mieszkańców osiedla najpierw 2-3 zamaskowanych mężczyzn sprowokowało szarpaninę z Ramanem i jeszcze jednym chłopakiem, a potem z ukrycia wypadło jeszcze około 10 napastników, którzy pobili aktywistę i zaciągnęli go do busa. Sąsiadowi zabitego udało się uciec.

Dzięki nagraniu można wnioskować, że w incydencie nie uczestniczyli inni napastnicy niż milicyjni tajniacy, a śmiertelne obrażenia zostały mężczyźnie zadane w busie lub na komisariacie.

16:00 Prokurator generalny Białorusi zdecydował, że dalsze śledztwo w sprawie śmierci Ramana Bandarenki będzie prowadzić Prokuratura Generalna. Wcześniej Komitet Śledczy przedstawił wersję, że aktywista został zabrany na komisariat po sąsiedzkiej bójce i w stanie upojenia alkoholowego. Przeczą temu relacje świadków i wyniki badań krwi.

15:00 Na tzw. placu Zmian, skąd milicyjni tajniacy zabrali Ramana Bandarenkę, leżą stosy kwiatów. Rozpięto też wielką biało-czerwono-białą flagę. Podwórko między blokami wciąż jest pełne ludzi.

Najnowsze zdjęcia z placu Zmian:

14:00 Czytelnicy informują o zatrzymaniach uczestników akcji pamięci w małych miasteczkach. W Lachowiczach milicja zatrzymała wszystkich mężczyzn, którzy przyszli uczcić pamięć Ramana Bandarenki minutą ciszy.

Piosenkę poświęconą zabitemu dziś w nocy napisał i zagrał gwiazdor białoruskiego rocka Alaksandr Pomidorau. Zaczyna się od słów:

– Gdy pod mój dom przyjdą z automatem.

Mamo, wybacz, mówię: „Ja wychodzę”.

W ten sposób muzyk nawiązał do ostatnich słów, jakie Raman Bandarenka napisał na osiedlowym czacie: „Ja wychodzę”. Z takim hasłem wyszli dziś na ulice żegnający go Białorusini.

Swój nowy utwór „Szturm zamku Pulen” pamięci zabitego zadedykował też znany na świecie zespół Stary Olsa. Lider grupy Zmicier Sasnouski został dziś zatrzymany podczas akcji solidarności w Klecku.

Milicja zatrzymała lidera zespołu Stary Olsa

13:00 Kilkadziesiąt osób próbowało przejść kolumną wzdłuż prospektu Niepodległości. Na miejsce przyjechały nieoznakowane niebieskie busy z uzbrojonym w pałki OMONem. Demonstranci rozeszli się, by potem znów zebrać.

Milicjanci i żołnierze wojsk wewnętrznych rozpędzili też „łańcuchy solidarności” w innych innych miejscach stolicy. Do zatrzymań doszło m.in. na osiedlu Sierabranka.

Zatrzymania na osiedlu Sierabranka. Mińsk, 13.11.2020 r. Zdjęcie od czytelnika Biełsatu

Czytelnicy informują nas o manifestacjach i zatrzymaniach w: Brześciu, Grodnie, Żłobinie, Homlu i Światłahorsku. Akcję pamięci w Grodnie osobiście obserwował były minister spraw wewnętrznych, inspektor Łukaszenki na Grodzieńszczyźnie Juryj Karajeu.

W kierunku centrum Mińska jedzie kolumna ciężkiego sprzętu wojskowego.

O godzinie 12:00 w kraju zabiły kościelne i cerkiewne dzwony. Białorusini wyszli na ulice na minutę ciszy. Stanął ruch na obwodnicy Mińska. Żywy łańcuch wzdłuż ulicy Dzierżyńskiego ciągnął się przez kilkaset metrów.

Na akcję pamięci wyszli robotnicy z zakładów azotowych w Grodnie. Na znak protestu z pracy odszedł kierownik zmiany Zakładu Cykloheksanonu-nr 2 Dzianis Sajko.

Minuta ciszy w zakładach Grodno Azot

W stolicy cześć zabitemu oddali m.in. robotnicy Mińskiej Fabryki Traktorów, studenci Mińskiego Państwowego Uniwersytetu Lingwistycznego, Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego i personel jednego z mińskich szpitali. Swój trening przerwali piłkarze klubu Krumkaczy Mińsk. Artyści Filharmonii Narodowej wyszli przed gmach zaśpiewać pieśń „Boże wszechmogący”, jeden z alternatywnych hymnów Białorusi.

Przed zakład wyszli też robotnicy fabryki ceramiki użytkowej Kieramin w Mińsku.

W Salihorsku swoją solidarność demonstrowali górnicy kombinatu Biełaruśkalij.

W Mińsku, Homlu, Brześciu i Grodnie milicja informowała stojących w „łańcuchach pamięci”, że uczestniczą w nielegalnym zgromadzeniu. Według korespondenta Biełsatu, wiele uczestniczek akcji w Mińsku nie kryło łez.

Minuta ciszy w Mińsku:

11:00 O dołączeniu do strajku poinformowali kolejni dwaj górnicy kopalni soli potasowych Biełsaruśkalij – Ihar Zabrocki i Raman Klawiec.

– Wczorajsza śmierć Ramana Bandarenki z rąk katów przelała czarę goryczy. Odmowa pracy na rzecz reżimu to najmniejsze, co mogę zrobić, by powstrzymać przemoc. Wzywam do strajku innych robotników przedsiębiorstwa. Ile jeszcze potrzebujecie zabójstw pokojowych obywateli, byście odmówili pracy dla reżimu? – napisał Ihar Zabrocki.

O godzinie 10:15 w grodzieńskim prawosławnym soborze katedralnym rozpoczęła się panichida – nabożeństwo żałobne – w intencji duszy zabitego. Msze i modlitwy odbędą się dziś także w archikatedrze katolickiej w Mińsku, stołecznej cerkwi grekokatolickiej pw. świętego Józefa, kościele w Bobrujsku i instytucie teologicznym Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego.

Mieszkańcy miasta nad Niemnem stanęli też w łańcuchu solidarności wzdłuż ulicy Elizy Orzeszkowej.

Łańcuch solidarności w na ulicy Orzeszkowej w Grodnie. Zdjęcie: belsat.eu

9:00 Od samego rana ludzie składają kwiaty i znicze pod transformatorem na tzw. placu Zmian. Raman Bandarenka był plastykiem i aktywistą biorącym udział w dekorowaniu tego punktu społecznego oporu.

***

Personelowi stołecznego Szpitala Ratownictwa Medycznego nie udało się wczoraj uratować Ramana Bandarenki, który w środę wieczorem trafił tam z komisariatu milicji. 31-latek zmarł w wyniku urazów mózgu.

W środę wieczorem aktywista wyszedł porozmawiać z zamaskowanymi funkcjonariuszami zrywającymi wstążki tworzące biało-czerwono-białą flagę na tzw. placu Zmian w Mińsku. Został przez nich brutalnie pobity. Przybyli na miejsce milicjanci zabrali go na komisariat, skąd już w stanie śpiączki trafił do szpitala.

Centrum Wiasna: odpowiedzialność za śmierć skatowanego aktywisty ponosi MSW

Sprawę śmierci aktywisty skomentował już Komitet Śledczy. Według niego Bandarenka pobił się ze zwolennikami władzy Alaksandra Łukaszenki i w stanie upojenia alkoholowego został zabrany na komisariat, gdzie poczuł się gorzej. Wersji prokuratury zaprzeczył lekarz Szpitala Ratownictwa Medycznego, który anonimowo rozmawiał z portalem TUT.by. Według niego w organizmie pacjenta nie wykryto alkoholu. Postawiona przez lekarzy pierwotna diagnoza zatrucia alkoholem mogła wynikać ze śladów wymiocin na ubraniu nieprzytomnego. Potem lekarze zrozumieli, że Bandarenka wymiotował przez krwiak w mózgu.

Wczoraj w nocy w miejscu pobicia aktywisty, na placu Zmian, zgromadziły się setki mieszkańców Mińska. Na spontaniczne protesty i wspólne modlitwy wyszli Białorusini w całym kraju. Władze Kościoła rzymskokatolickiego, Kościoła grekokatolickiego i Cerkwi prawosławnej zapowiedziały nabożeństwa w intencji duszy zamordowanego. Liderzy opozycji przekazali wyrazy współczucia bliskim, oskarżając reżim Łukaszenki o śmierć Ramana.

Mińsk opłakuje zabitego aktywistę

pj/belsat.eu

Wiadomości