Białoruś wyjaśniała USA “niuanse kampanii wyborczej”

Minister spraw zagranicznych Białorusi rozmawiał o tym wczoraj z zastępcą szefa amerykańskiego Departamentu Stanu – poinformowało biuro prasowe MSZ.

Według białoruskiego MSZ, rozmowa Uładzimira Makieja z David’em Hale’m odbyła się z inicjatywy strony amerykańskiej. Obecnie oba państwa szykują się do przywrócenia wysokiego poziomu swoich relacji i mianowały już nowych ambasadorów. 12 lat temu Stany Zjednoczone odwołały z Mińska swojego ambasadora po tym, jak białoruskie władze sfałszowały wybory i brutalnie rozpędziły protesty opozycji. Z kolei Białoruś obniżyła rangę swojej ambasady w Waszyngtonie, oskarżając USA o ingerowanie w wybory.

Łukaszenka: Potrzebujemy pomocy USA

– Omówili aktualne kwestie stosunków białorusko-amerykańskich. Poruszyli też bieżące problemy polityki regionalnej i międzynarodowej. Na prośbę strony amerykańskiej Uładzimir Makiej ze szczegółami poinformował swojego rozmówcę o niuansach kampanii wyborczej na Białorusi – czytamy na stronie MSZ.

Wczoraj białoruska Centralna Komisja Wyborcza, powołując się na trudną sytuację epidemiczną, podjęła decyzję o zmniejszeniu liczby obserwatorów w lokalach wyborczych. Według obrońców praw człowieka w ten sposób społeczeństwu obywatelskiego odebrano ostatnie narzędzie walki z fałszerstwami wyborczymi. Ich zdaniem kampania wyborcza “przeszła w fazę operacji specjalnej w celu zachowania w kraju status quo”.

Obrońca praw człowieka: to już nie wybory, a specoperacja

Obrońcy praw człowieka przypominają, że władze Białorusi demonstrują “bezprecedensowy poziom presji na uczestników procesu wyborczego”. Za kratami przebywa 26 więźniów politycznych, w tym liderzy opozycji i niedoszli kandydaci na prezydenta: Paweł Siewiaryniec, Mikoła Statkiewicz, Wiktar Babaryka i Siarhiej Cichanouski. Od 6 maja do 20 lipca zatrzymano 1140 pokojowych demonstrantów i aktywistów opozycyjnych sztabów wyborczych. 190 osób zostało w sumie skazanych na 2607 dni aresztu.

Rządzący krajem od 26 lat prezydent Alaksandr Łukaszenka oświadczył, że władzy nie odda i jest gotów strzelać do demonstrantów. Dziś polecił MSZ, by wyrzuciło z Białorusi zagraniczne media, które “nawołują do majdanów”. Za takie uważa m.in. brytyjskie BBC i amerykańskie Radio Wolna Europa, których białoruskie redakcje zapewniają obywatelom dostęp do rzetelnych informacji bez państwowej propagandy.

Łukaszenka grozi wyrzuceniem zagranicznych mediów z Białorusi

ii,pj/belsat.eu

Wiadomości