Białoruś: co obiecują kandydaci na prezydenta

9 sierpnia na Białorusi odbędą się wybory prezydenckie. Belsat.eu przyjrzał się programom wyborczym poszczególnych kandydatów. Najwięcej trudności było ze znalezieniem programu… Alaksandra Łukaszenki.

Mimo że – według kalendarium Centralnej Komisji Wyborczej – programy kandydatów powinny być gotowe najpóźniej do 25 lipca, to obecny szef państwa go jeszcze nie przedstawił. Za jego program można zatem uznać 26 lat jego dotychczasowych rządów.

Wszyscy pozostali kandydaci podkreślają konieczność utrzymania państwowości. Wyraźnie widać też chęć oddalenia od Rosji. Co nie oznacza zazwyczaj zbliżenia do Zachodu. Oponenci Alaksandra Łukaszenki mówią też o wolności słowa, ograniczeniu władzy prezydenta, ułatwieniach dla małego i średniego biznesu oraz konieczności reformy państwowych przedsiębiorstw, które otrzymują sowite wsparcie z budżetu, a ich produkcja zalega w magazynach. Niektórzy zapowiadają też powtórzenie głosowania w pełni demokratycznych wyborach, które miałyby się odbyć po ich zwycięstwie. Pytanie tylko, czy Alaksandr Łukaszenka pozwoli na ich wygraną. W końcu to on liczy głosy.

Alaksandr Łukaszenka

Obecny szef państwa rządzący nieprzerwanie od 26 lat i stara się o reelekcję po raz szósty. W tym roku będzie obchodził 66. urodziny. Stanowisko objął w 1994 roku w czasie pierwszych i ostatnich, jak dotąd, wolnych wyborów na Białorusi. Późniejsze nie były uznawane przez Zachód i OBWE. W pierwszej turze zdobył 44,82% głosów, w drugiej 80%.

Były dyrektor sowchozu Haradziec miał już wtedy za sobą kilkuletnią działalność polityczną. Tuż przed wyborami kierował parlamentarną komisją zajmującą się walką z korupcją, co pozwoliło mu na zaprezentowanie siebie, jako nieprzejednanego bojownika z łapownictwem. Na tym także opierała się jego kampania wyborcza. W polityce międzynarodowej opowiadał się za współpracą z Rosją.

W 1995 roku doprowadził do organizacji referendum dotyczącego integracji z Rosją, likwidacji symboli niezależnej Białorusi i zastąpienia ich radzieckimi, zrównania statusów języków białoruskiego i rosyjskiego. Rok później odbyło się referendum dotyczące poprawek do Konstytucji wniesionych przez Łukaszenkę. Oficjalnie otrzymały one poparcie ponad 70% głosujących. Tym samym władza prezydenta została wzmocniona.

W czasie lat jego rządów miały miejsce prześladowania opozycji, organizacji pozarządowych i wolnych mediów. W latach 1999 – 2000 doszło do zaginięć opozycjonistów Juryja Zacharanki i Wiktara Hanczara oraz dziennikarza Dmitrija Zawadzkiego.

https://belsat.eu/pl/news/bialoruski-specnazowiec-przyznal-sie-do-udzialu-w-zabojstwach-opozycjonistow-w-l-90/?btid=d5b539c6770e46a30bce2cff66194ba8

W 2005 roku zaostrzono prawo dotyczące działalności partii politycznych, organizacji zgromadzeń itp. W 2006 doszło do kolejnej fali represji wobec opozycji i niezależnych organizacji, jak Związek Polaków na Białorusi. Miały miejsca zatrzymania opozycjonistów, pobicia. W 2010 roku doszło do brutalnej pacyfikacji manifestacji po kolejnych wyborach prezydenckich, w których jakoby Alaksandr Łukaszenka zdobył 80% głosów.

Po 2014 roku i rosyjskiej inwazji na Ukrainę, zmienił on nieznacznie swoją politykę tak, aby sprawiała ona wrażenie bardziej niezależnej od Moskwy. Mińsk nie uznał na przykład aneksji Krymu.

Alaksandr Łukaszenka obecnie. Zdj.: president.gov.by

W wyborach 2015 roku Łukaszenka demonstrował więc chęć zagwarantowania stabilności i bezpieczeństwa na tle problemów targanej przez rosyjską agresję sąsiedniej Ukrainy. W 2016 roku do parlamentu nawet dopuszczono dwoje niezależnych kandydatów. W 2019 już „naprawiono” ten błąd i do parlamentu nie wszedł żaden.

Ostatnie dwa lata to też problemy w stosunkach z Moskwą, która coraz mniej chętnie finansuje państwo białoruskie dostawami tanich surowców naturalnych nie dostając w gruncie rzeczy nic w zamian.

Łukaszenka nie bierze udziału w debatach telewizyjnych. Swój program przedstawia jeżdżąc z gospodarczymi wizytami. Dlatego można wywnioskować, że jego programem jest kontynuacja dotychczasowej polityki. Jedyną zmianą może być to, że ostatnio często odwiedza wojsko i oddziały specjalne.

Wojsko, milicja czy KGB – kto obroni Łukaszenkę?

Swiatłana Cichanouskaja

Najpoważniejsza konkurentka Alaksandra Łukaszenki ma 38 lat, pochodzi z obwodu brzeskiego. Studiowała w Mozyrzu filologię. Sprawnie posługuje się angielskim i dość dobrze mówi po białorusku. Jak sama podkreśla, nie jest politykiem. Na stanowisko prezydenta kandyduje, ponieważ Centralna Komisja Wyborcza nie chciała zarejestrować w tym charakterze jej męża Siarhieja Cichanouskiego. Był on znanym wideoblogerem, autorem kanału Kraj do życia w YouTube jeżdżącym po Białorusi i pytającym zwykłych mieszkańców o codzienne problemy. Pokazywał też bogactwo urzędników.

Karaluchowi – STOP! Jak białoruski bloger rzucił wyzwanie Łukaszence

Pod koniec maja Cichanouski został aresztowany jakoby za udział w przepychance z udziałem milicjanta w Grodnie. Prawdopodobnie całe zdarzenie było prowokacją.

16 lipca Swiatłana Cichanouskaja uzyskała poparcie sztabów dwóch niezarejestrowanych kandydatów Wiktara Babaryki i Walerego Capkały. Od tego czasu na organizowanych przez nią spotkaniach w całym kraju zbiera się od kilku do 10 tysięcy osób.

Swiatłana Cichanouskaja. Zdj.: strona internetowa kandydatki

Cichanouskaja podkreśla, że nie jest politykiem i jej głównym zadaniem jest wygranie wyborów 9 sierpnia i zorganizowanie powtórnego głosowania, już całkowicie demokratycznego. To oznacza, że jeśli wygra wybory, skład Centralnej Komisji Wyborczej ma być rozszerzony o 6 nowych niezależnych członków. Ma się zmienić też przewodniczący. Od grudnia 1996 roku do dziś CKW kieruje Lidzija Jarmoszyna, uważana za „współtwórczynię” kolejnych sukcesów wyborczych Łukaszenki.

Do komisji w lokalach wyborczych mają wejść przedstawiciele wszystkich zainteresowanych partii politycznych, organizacji społecznych i kandydatów na prezydenta. Obecnie są to najczęściej reprezentanci jednego zakładu pracy, czy szkoły. Mają pojawić się przezroczyste urny i transmisja głosowania online. Głosy mają być przeliczane w przejrzysty sposób.Głosowanie przedterminowe dozwolone tylko w wyjątkowych przypadkach.

– Przyszłam do polityki nie po władzę, a aby odrodzić sprawiedliwość. Mój główny cel: przeprowadzić prawdziwe uczciwe wybory z udziałem różnych kandydatów – czytamy w programie Cichanouskiej.

Na razie, jej zdaniem, Białorusini powinni masowo głosować 9 sierpnia, bo tylko to zmniejszy ryzyko fałszerstw. Zjednoczone sztaby mają zamiar dokładnie kontrolować przebieg głosowania. Wraz z ponownymi wyborami prezydenta chce przeprowadzić też referendum przewidujące powrót do Konstytucji z 1994 roku, co oznacza ograniczenie pełnomocnictw prezydenta, ograniczenie liczby kadencji oraz podział władzy. Ma nastąpić zwiększenie roli parlamentu i przeprowadzone nowe wybory parlamentarne.

Fenomen Cichanouskiej, czyli jak białoruska władza zjednoczyła nową opozycję

Kandydatka przedstawiła też bardzo ogólny zarys polityki zagranicznej, w którym wyraźnie sugeruje zerwanie z zależnością od Rosji.

– Jesteśmy pokojowo nastawieni i będziemy przyjaźnić się ze wszystkimi, ale tylko w interesach naszego własnego kraju. Powinniśmy być równymi partnerami, a nie uzależnionymi od kredytowej i gazowej “igły” – podkreśla w swoim programie.

Jednocześnie w rozmowie z portalem Meduza wypowiadała się radykalniej. Podkreśliła, że Białoruś nie potrzebuje Państwa Związkowego z Rosją, a zwykłych kontaktów międzypaństwowych. Jej zdaniem, stosunki muszą być nadal dobre, a więzi gospodarcze muszą się dalej rozwijać. Jednak wszystko to musi odbywać się na równych zasadach, w interesie obu krajów.

Swiatłana Cichanouskaja zapowiada też rozwój edukacji po białorusku, w tym założenie Uniwersytetu Narodowego, gdzie będzie to główny język wykładowy. Chce też zwiększenia roli samorządów.

Andrej Dzmitryjeu

39-letni Andrej Dzmitryjeu to przedstawiciel kampanii “Mów prawdę” powołanej w 2010 roku. Wówczas też był szefem sztabu Uładzimira Niaklajewa, który stał na jej czele. W dniu wyborów kandydat został pobity przez nieznanych sprawców. Sam Dzmitryjeu trafił do aresztu KGB, a następnie otrzymał wyrok 2 lata w zawieszeniu za organizację, przygotowania lub udział w działaniach, które naruszają porządek publiczny.

Po wydarzeniach z przełomu lat 2010-2011 Dzmitryjeu był uczestnikiem szeregu skandali. Najpierw został wyrzucony ze Zjednoczonej Partii Obywatelskiej. W 2015 roku z “Mów prawdę” odszedł Niaklajeu, który publicznie oskarżył szefa swojego sztabu o współpracę KGB – Dzmitryjeu temu zaprzeczył. W ciągu 2015 roku większość struktur opozycyjnych odcięła się od “Mów prawdę” i Dzmitryjewa w szczególności. Sam polityk oświadczył, że nie zamierza tracić czasu na próby dogadania się z partiami demokratycznymi. W następnych latach “Mów prawdę” umocnił swój wizerunek konstruktywnej opozycji – podkreślając gotowość do dialogu z władzami, nie biorąc udziału w protestach ulicznych i odcinając się od ostrej krytyki Alaksandra Łukaszenki.

W 2015 był szefem sztabu Tacciany Karatkiewicz. W tym roku to ona jest szefową jego sztabu.

– Mówić prawdę. Cenić ludzi. Zmienić władzę – to hasło jego kampanii.

W czasie posiedzenia CKW 14 lipca, gdy został zarejestrowany jako kandydat na prezydenta, zadeklarował, że Białoruś potrzebuje nowego szefa państwa i w przypadku wygranej przygotuje w ciągu roku nowe uczciwe wybory. W tym czasie krajem ma rządzić tymczasowy rząd, w składzie którego będą wszyscy alternatywni kandydaci. Kadencje prezydenta powinny być ograniczone do dwóch.

Andrej Dzmitryjeu. Zdj.: zrzut ekranu debat w BT1

Jego zdaniem, niezarejestrowani Walery Capkała, Siarhiej Cichanouski i Wiktar Babaryka mają prawo startować w wyborach. Jednocześnie zapowiedział, że nie zrezygnuje z kandydowania na korzyść innego przedstawiciela opozycji. Przy czym, o ile Swiatłana Cichanouskaja zbiera na wiecach po kilka tysięcy ludzi, Andrej Dzmitryjeu po kilkadziesiąt osób. Mimo, że jest w polityce od lat.

Jak czytamy w jego programie wyborczym, Białoruś powinna być republiką parlamentarno – prezydencką.

– [Należy] zmniejszyć pełnomocnictwa prezydenta, które przeszkadzają w podziale władzy i efektywnej pracy państwa – napisał.

Chce także reformy samorządowej, w tym bezpośrednich wyborów merów miast i kierowników rejonów. Planuje też zmniejszenie liczby urzędników, sprzedaż większości rezydencji prezydenckich, a pieniądze chce skierować do budżetu.

Andrej Dzmitryjeu dużo uwagi poświęca problemom społecznym, zmianom w służbie zdrowia, systemowi wypłat socjalnych oraz ułatwieniom w prowadzeniu biznesu. Zapowiada też prywatyzację części przedsiębiorstw.

Znacznie więcej niż w programie Swiatłany Cichanouskiej jest u niego o polityce zagranicznej. Mińsk powinien, według kandydata, rozwijać równoprawne stosunki ze swoimi sąsiadami, zarówno z Zachodem, jak i Wschodem. Białoruś musi być też krajem neutralnym.

– Białoruś nie będzie wchodzić w żadne wojskowe bloki, które mogą wciągnąć ją w konflikt zbrojny – czytamy w programie.

Władze powinny też odradzać kulturę białoruską i świadomość narodową, która ma być podstawą białoruskiej państwowości. Urzędnicy powinni znać co najmniej dwa języki: białoruski i rosyjski. W kraju powinna panować też wolność słowa.

Hanna Kanapackaja

Obecnie 44-letnia działaczka była jedną z dwóch niezależnych deputowanych białoruskiego parlamentu w latach 2016- 2019. Zajmowała się, między innymi, kontaktami z Radą Europy i Parlamentem Europejskim. W tej kampanii ku zaskoczeniu wszystkich zrezygnowała ze spotkań z wyborcami.

Inne podejście: konkurentka Łukaszenki i Cichanouskiej rezygnuje z wieców wyborczych

Według części komentatorów, obecnie gra ona nie przeciwko Alaksandrowi Łukaszence, a jego oponentom. Świadczy o tym chociażby jej wpis z 28 lipca w Facebooku, w którym zaatakowała Swiatłanę Cichanouską określając jej program mianem “marginalnych idei, mających na celu zniszczenie systemu zarządzania państwem”.

– Jest pani krótko w polityce i mam wielką nadzieję, że długo się pani w niej nie zatrzyma – napisała.

Według Hanny Kanopackiej, jest ona obiektem ataków nie tylko ze strony władz, ale także ze strony “zjednoczonego sztabu”.

Hanna Kanapackaja. Zdj.: FB Hanny Kanapackiej

Jest chyba pierwszym kandydatem spośród startujących w wyborach, który opublikował swój program zatytułowany “O 10-milionową Białoruś” jeszcze w lutym. Kanapackaja miała wówczas nadzieję, że zostanie wspólnym kandydatem opozycji. Tezy w nim zawarte potwierdziła w swoim lipcowym wystąpieniu telewizyjnym nazywając go “Białoruś dla ludzi”. Mówiła dużo o rozwoju sfery socjalnej oraz gospodarki.

Zapewniała też, że Białoruś musi być niepodległa, suwerenna i powinna świadomie brać udział w europejskich strukturach. Jednocześnie zdecydowanie opowiada się za zerwaniem umów z Rosją dotyczących państwa związkowego i chce wycofania rosyjskich wojsk z Białorusi. Żąda także prywatyzacji państwowych przedsiębiorstw oraz zamknięcia nieefektywnych z nich.

Siarhiej Czeraczeń

Ten najmłodszy, bo 35-letni kandydat w swoim programie wyborczym zapowiada rozwój małego i średniego biznesu, reformę samorządową i rozwój tożsamości narodowej. Jego zdaniem, integracja z jakimikolwiek międzynarodowymi organizacjami musi być poprzedzona ogólnokrajowym referendum.

Sirahiej Czeraczeń. Zdj.: cherechen.by

Według niego, Białoruś powinna być neutralna, a na jej terytorium nie powinno być żadnych obcych baz wojskowych.

– Dokumentów o integracji nie można podpisywać w ukryciu – zaznacza.

W czasie swoich wystąpień mówi dużo o problemach gospodarczych Białorusi, szczególnie o nieefektywnych państwowych przedsiębiorstwach dotowanych z budżetu. Czeraczeń sam jest biznesmenem – szefuje zajmującą się consultingiem w firmie “S58 Technologies”. Od półtora roku stoi na czele opozycyjnej Białoruskiej Socjaldemokratycznej Partii (Hramada). W połowie lat 90. ugrupowanie to połączyło się z innym odłamem socjaldemokratów, ale już po dwóch latach samodzielną Hramadę spróbował odrodzić Stanisłau Szuszkiewicz – były przewodniczący Rady Najwyższej Białorusi. Nie udało mu się jednak przywrócić jej dawnej świetności, a Czeraczeń objął stanowisko przewodniczącego właśnie po nim.

Piotr Pogorzelski/belsat.eu

Wiadomości