50 dni w areszcie: dziennikarki Biełsatu czekają na proces

Kacia Andrejewa i Dasza Czulcowa pozostają za kratami od 15 listopada. O ich zasadach i twardości charakteru opowiedzieli Biełsatowi ich krewni i bliscy.

Współpracowniczki Biełsatu zostały zatrzymane 15 listopada ub.r na 13. piętrze bloku stojącego przy podwórku, na którym pobito Ramana Bandarenkę. Prowadziły stamtąd relację z demonstracji będącej protestem przeciwko jego śmierci. Mężczyzna zwrócił uwagę tajniakom, by nie zrywali patriotycznej symboliki. Pobity, prawdopodobnie przez OMON, zmarł w szpitalu.

Dziennikarki oskarżono „o organizację i przygotowanie działań, które naruszają w znacznym stopniu porządek społeczny”, za co na Białorusi grozi kara do 3 lat więzienia. Sąd przedłużył im areszt o dwa miesiące.

Pięciu z sześciu dziennikarzy oskarżonych o wszczynanie zamieszek, to współpracownicy Biełsatu

Mąż Kaciaryny: „Nasze pierwsze spotkanie prawie zakończyło się zatrzymaniem”

Kacia i Ihar podczas swojego ślubu. Zdj. archiwum prywatne

– Po raz pierwszy spotkaliśmy się z Kacią Placu Wolności w Mińsku, dokąd przyjechaliśmy, by relacjonować protest podczas kampanii wyborczej w 2015 roku. Zabawne, że nasze pierwsze poważne spotkanie prawie zakończyło się zatrzymaniem.

Siedząca od 1,5 miesiąca w areszcie dziennikarka nie spotka się z mężem

Było to na dzień przed wyborami prezydenckimi. Obok kawiarni, w której usiedliśmy było gimnazjum, w którym znajdował się lokal wyborczy, gdzie odbywało się przedterminowe głosowanie. Długo rozmawialiśmy o wyborach, a potem Kacia zasugerowała odwiedzenie tej komisji tuż przed zamknięciem, żeby zobaczyć, jak to wszystko wygląda. Jej członkowie widząc nagle wieczorem dwóch dziennikarzy, przestraszyli się i wezwali milicję. Na szczęście milicjanci tylko sprawdzili dokumenty i wypuścili nas. Tego wieczoru zdałem sobie sprawę, że zakochałem się w Kaci.

Dziadek Kaciaryny, pisarz Siarhiej Wahanau: „Kacia rozpoczęła strajk”. W Hiszpanii?

Siarhiej Wahanu i jego wnuczka Kacia. Zdj. z archiwum rodzinnego

– Minęło osiem lat, odkąd Kacia, studentka trzeciego roku lingwistyki została wybrana do udziału w ekologicznym wolontariacie w Hiszpanii, gdzieś w podpirenejskiej wiosce.

Kacia wróciła do swojej ojczyzny z Malagi, z samego południa Hiszpanii, gdzie rozczarowana samym programem Komisji Europejskiej, uczyła Hiszpanów języka angielskiego, rosyjskiego, a ekspatriantów – hiszpańskiego.

Reportaż ze skrępowanymi rękami. Historia Kaciaryny Andrejewej

Przejechała BlaBlaCarem przez całą Europę. O tym, dlaczego nie została w Hiszpanii i za granicą, napisała z drogi w swoim pierwszym artykule publicystycznym „Polonez na stacji”. I skądś z Włoch czy z Austrii, wysłała go na konkurs „Dziennikarz ludowy”. I już po powrocie wygrała go kategorii „Szczerość i styl”. Wtedy, w drodze ostatecznie postanowiła poświęcić swoje życie dziennikarstwu.

Kaciaryna Andrejewa w Hiszpanii. Zdj. z archiwum rodzinnego

– Europejska trasa miała zakończyć się w Wilnie zakupem biletów autobusowych. Umówiła się ze mną na spotkanie na dworcu autobusowym w Mińsku. Ale do spotkania nie doszło. W jaki więc sposób wróciła do kraju?

Nie wiemy wszystkiego, co wydarzyło się na litewskiej granicy. Wiemy tylko, że straż graniczna wyciągnęła Kacię z autobusu i wsadziła do aresztu za przeterminowaną wizę.

Dlaczego się spóźniła? Na początku Kacia nie mogła porzucić swoich studentów prywatnej szkoły językowej w Maladze, potem – kolegów z pracy, którym, podobnie jak jej, właścicielka szkoły winna była pieniądze. I co? Kacia rozpoczęła więc strajk?!

Nie wiem, jak Kaciaryna zdołała przekonać litewską straż graniczną, żeby ją wypuścili. Najprawdopodobniej przekonała ich jej szczera miłość do ojczyzny i poparte łzami pragnienie powrotu. Tak czy inaczej funkcjonariuszka machnęła ręką gdzieś w stronę szarego pustkowia i powiedziała: „Idź prosto, za pięćset metrów będzie Białoruś … ”

Alaksandr Barazienka, operator Biełsatu: „Zawsze z przodu”

– Kacia jest bardzo energiczna i ambitna. Zawsze chce być z przodu. W rozmowach często martwiła się, że nie udało jej się popracować podczas Rewolucji Godności na Ukrainie. Na co odpowiedziałem, że w jej karierze będzie jeszcze wiele ważnych wydarzeń, również w naszym kraju. A potem nadeszło lato 2020 roku i Kacia oddała siebie w 100 procentach białoruskim protestom. Nie szczędziła ani sił, ani zdrowia.

Kacia Andrejewa Zdj. novychas.by

Podczas pracy w sierpniu Kacia poczuła się słabo od zmęczenia i upału. Najpierw zaprowadziłem ją do karetki, a potem zabrałem do domu. Przez cały czas martwiła się tylko tym, że nie może prowadzić relacji na żywo. A po kilku dniach znów była na antenie.

Matka Daszy Czulcowej: „Jeśli nie w dziennikarstwie, to nigdzie!”

Daria Czulcowa z mamą. Zdj. archiwum prywatne

– Dasza to dobra dziewczyna. Jest niezależna i wie, czego chce. Już w czasach liceum dorabiała na budowie na wakacjach.

Córka jest oddana prawdzie i nie toleruje niesprawiedliwości. Kiedy rozmawialiśmy o pracy, Dasza powiedziała, że chce pokazywać ludziom prawdę. Zdecydowała się pójść na dziennikarstwo już w liceum i ogłosiła swój wybór na balu kończącym szkołę. Ja, moja siostra i jej ciotka byłyśmy temu przeciwni. Odradzaliśmy. Jesteśmy prostymi pracownikami, nikt z nas nie interesował się polityką i dziennikarstwem. Ale Dasza powiedział jednoznacznie: „Jeśli nie w dziennikarstwie, to nigdzie!”.

Kryscina, koleżanka z klasy i przyjaciółka: „Dasza, czy nie boisz się aresztowania?”

Daria Czulcowa. Zdj. z archiwum rodzinnego

– Jeżeli mogłabym opisać Daszę w trzech słowach, byłyby to – miłosierdzie, sprawiedliwość i dobroć. Umiała pomóc bezdomnemu zwierzęciu, za ostatnie pieniądze kupić mu jedzenie zamiast sobie. Gdy proponowała nocleg w swoim domu, to sama spała na podłodze na materacu. Taka jest Dasza.

To osoba o niesamowitej miłości do swojej pracy. Jeśli podjęła się jakiegoś projektu, to zdecydowanie doprowadzała go do końca. Nie zapomnę naszej rozmowy, przed jej aresztowaniem. Zapytałem: „Dasza, czy nie boisz się aresztowania?” jej odpowiedź pozostała w mojej pamięci:

– Trudno się nie bać, za każdym razem trzeba się mentalnie do tego przygotowywać, a jednak bierzesz aparat do ręki i idziesz na zdjęcia. O czym tu mówić, jeśli nawet mężczyźni-operatorzy po prostu odmawiają robienia reportaży, bo byli bici bez litości?! Kto wtedy będzie to relacjonować ? Więc idziesz sama, mając nadzieję, że skoro jesteś dziewczyną, to może oni okażą trochę litości.

Ale najwyraźniej nie wtedy. W tamtą niedzielę Dasza ponownie poszła z kamerą, by ludzie mogli zobaczyć prawdę. Dwie dziewczyny, które szczerze chciały dla Białorusi tego, co najlepsze, a co najważniejsze – sprawiedliwości, przebywają w areszcie od prawie dwóch miesięcy. Są zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego? To po prostu absurd.

Przyjaciółka Anżalika: „Czuć od niej pozytywną energię”

Daria Czulcowa. Zdj. z archiwum rodzinnego

– Znam Daszę od ponad sześciu lat. Uczyliśmy się razem na uniwersytecie. Jest jedną z najbardziej szczerych osób. Osoba, dla której osobiste granice są bardzo ważne, a jeśli nie chcesz o czymś rozmawiać, nie będzie zawracać ci głowy pytaniami.

Jest bardzo uczciwa i przyjazna. Czuć od niej pozytywną energię. Nawet w obecnej sytuacji Dasza dużo żartuje w swoich listach i pozdrawia wszystkich.

Przed 15 listopada bardzo się przejmowała, ale poszła do pracy, bo ktoś musi pokazać, co się dzieje. Jestem niezmiernie dumna, że znam Daszę. Jest niesamowita.

Michaił, przyjaciel Daszy: „Jest tylko zakładnikiem”

Daria Czulcowa. Zdj. z archiwum rodzinnego

– Dasza to niezwykle pozytywna osoba i niezawodna przyjaciółka. Potrafi być wyrazista i uparta, gdy sprawa dotyczy zasad. Ale jednocześnie jest uważna i wrażliwa, jeśli sytuacja tego wymaga. Jest jedną z tych osób, które potrafią analizować siebie i przyznawać się do błędów, przepraszać, jeśli postąpiła niesłusznie.

Gdy kiedyś przed jej drzwiami pojawiła się kotka, Dasza wpuściła ją do domu, nakarmiła. I już nie umiała jej wystawić na dwór. Tak pojawiła się Sowa, jej domowa towarzyszka.

Wszyscy byli w szoku, gdy ją zatrzymali. Każdego, ale nie Daszę. Nikt nie wątpi, że Dasza jest tylko zakładnikiem. Prawdziwymi przestępcami są wszyscy ci, którzy wykonują przestępcze rozkazy. Oni muszą odpowiedzieć przed prawem.

Rozmawiała Iryna Arachouskaja/belsat.eu

Wiadomości