Kupują mocne buty i ciepłą odzież. Mińsk wciąż pełen migrantów

Mimo coraz większych chłodów w centrum białoruskiej stolicy przybysze z Bliskiego Wschodu ciągle są widoczni. Grupy migrantów można spotkać na lotnisku i w Mińsku – w centrach handlowych i przy hotelach.

Zdjęcie od czytelników belsat.eu

Sześcioro młodych mężczyzn, rozmawiających po arabsku wchodzi do sklepu z obuwiem sportowym w prestiżowym centrum handlowym. Wszyscy są dobrze ubrani, przede wszystkim – ciepło. Jeden z nich wybiera wysokie buty Nike na grubej podeszwie. Pyta o cenę w walucie, a gdy słyszy odpowiedź, podaje sprzedawcy 110 euro.

– Musi pan iść do kantoru – tłumaczy ekspedient.

Cała grupa udaje się na drugie piętro galerii, gdzie w kolejce przy kantorze już stoi 14 bliskowschodnich „turystów” – to tutaj typowy widok w ostatnich miesiącach. Wracają do sklepu i finalizują zakup.

– Do lasu jak znalazł – rzuca sprzedawca po rosyjsku.

Ulica Niamiha w centrum Mińska. 25 października 2021 r. Zdj. PB/belsat.eu

Migranci, którzy pomimo pogarszającej się pogody, ciągle kręcą się w centrum Mińska, są zadbani i dobrze ubrani. Z powodzeniem można by uznać ich za turystów, chociaż nic nie zwiedzają i mają dość specyficzne marszruty i zainteresowania. Lotnisko-hotel-centrum handlowe, kantor, zakup ciepłej odzieży, i znów taksówka do hotelu.

– No, powiem szczerze, że oni mi się nie podobają – przyznaje pani Maryna, pytana o migrantów. – Kręcą się tu, nie chcę, żeby zostali. Mam nadzieję, że wyjadą – dodaje.

Migranci zapełnili lotnisko w Mińsku, ściągają do Grodna i Brześcia, śpią na ulicach FOTO WIDEO

– Loo-ka-shen-ka? Nie, nie słyszałem o takiej osobie. Nie wiem o Białorusi nic. Do niedawna w ogóle nie wiedziałem nawet, że takie państwo istnieje – przyznaje jeden z nielicznych mężczyzn o ciemnej karnacji, który zgadza się na rozmowę.

W Mińsku mu się nie podoba. Uważa, że jest tu nudno.

Migranci w pobliżu centrum handlowego Galleria Minsk. 25 października 2021 r. Zdj. PB/belsat.eu

Śniadzi, brodaci mężczyźni – bo w centrum Mińska widać głównie ich, kobiet i dzieci praktycznie z nimi nie ma – przekonują, że są „turystami”. O swoich planach na najbliższą przyszłość nie chcą opowiadać.

Mińsk pełen „turystów” z Bliskiego Wschodu. To tylko przystanek w ich podróży

Na lotnisku w Mińsku również ich widać. W różnych dniach i o różnych porach ich liczba zmienia się. Gdy lądują samoloty ze Stambułu czy Dubaju kilko – lub kilkunastoosobowe grupy migrantów zbierają się w wyznaczonych miejscach w hali przylotów lub przed lotniskiem, gdzie następnie oczekują na transport do hotelu. Zazwyczaj nie chcą korzystać z usług przypadkowych lotniskowych taksówkarzy. O innych porach dnia również widać na lotnisku – w różnych jego częściach – oczekujące grupy młodych mężczyzn, ale także rodziny z dziećmi.

Migranci w pobliżu centrum handlowego Minsk. 25 października 2021 r. Zdj. PB/belsat.eu

W hali odlotów młoda para z trójką małych dzieci czeka na coś. Gdy pytam sprzedawcy w kawiarni, czy przylecieli, czy może czekają na samolot, odpowiada, że „chyba wylatują”. Nie wyglądają na to. Dzieci zdjęły buciki i biegają na bosaka, wyraźnie się nudzą. Ojciec podchodzi do stoiska i językiem gestów prosi sprzedawcę o nalanie wrzątku do termosu.

W jednym w centrum handlowym Galleria Minsk. 25 października 2021 r. Zdj. PB/belsat.eu

Na dole w hali przylotów siedzi na podłodze grupa kobiet w długich sukienkach i w chustach na głowach. Najprawdopodobniej to grupa z Syrii. Wyglądają bardziej „tradycyjnie” i znacznie skromniej niż ubrani w zachodnie ciuchy krzepcy młodzianie z centrum Mińska, a także – o wiele biedniej. Kobiety unikają kontaktu wzrokowego. Są też dzieci.

W centrum handlowym Galleria Minsk. 25 października 2021 r. Zdj. PB/belsat.eu

Z kolei z przekazanych Deutsche Welle przez niemieckie władze informacji, opartych na relacjach migrantów, którym udało się dotrzeć do Niemiec, wynika, że na lotnisku część migrantów czeka na transport bezpośrednio na granicę – polską, lub litewską. Inni, którzy wykupili droższy „pakiet usług” – jadą najpierw do hoteli, a transport na granicę odjeżdża już stamtąd. Czasami spędzają w Mińsku po kilka dni.

Migranci w okolicach Wysokiego w pobliżu granicy z Polską. Zdj. od czytelników belsat.eu

– Na Białoruś uchodźcy przybywają drogą powietrzną, o czym świadczą pieczątki z mińskiego lotniska. Wcześniej pewne „biuro podróży” w kraju wylotu kieruje do konsulatu Białorusi wniosek o 30-dniową wizę (jeśli taka jest wymagana) w imieniu podróżnego, który wcześniej przelał wymaganą sumę na rachunek depozytowy. Waha się ona od 4 do 12 tys. dol. – relacjonowała DW.

Niemiecka policja: od sierpnia trasą przez Białoruś przybyło nielegalnie ponad 4300 migrantów

– Niektórzy uchodźcy mówili niemieckiej policji, że białoruscy pogranicznicy nawet pomagali im przekroczyć granicę – wycinali przejścia w drucie kolczastym lub przy użyciu dronów szukali bezpiecznej trasy – kontynuuje DW.

Po polskiej stronie granicy migranci używają GPS, by znaleźć osobę, która zawiezie ich dalej na zachód.

– To utrudnia działania polskiej Straży Granicznej, ponieważ nie są prowadzone rozmowy telefoniczne – wskazano w tekście.

Migranci na polsko-białoruskiej granicy. Źródło: Straż Graniczna

Później migranci próbują przejechać przez Polskę niezauważenie, tak, by ich obecność w UE została odnotowana już w Niemczech.

Po niemieckiej stronie migranci robią sobie selfie, które jest dowodem przekroczenia granicy.

– Wtedy organizator „podróży” otrzymuje pieniądze z depozytu – pisze Deutsche Welle.

Białoruskie firmy-krzaki zbijają kokosy na imigrantach na mińskim lotnisku

cez/belsat.eu wg PAP

Wiadomości