W Waszyngtonie i Berlinie się porozumieli. Ale nie ze wszystkimi

Witalij
Portnikow

W Waszyngtonie i Berlinie ujawniono szczegóły porozumień zawartych po spotkaniu prezydenta Stanów Zjednoczonych Josepha Bidena i kanclerz federalnej Angeli Merkel w Białym Domu. Uczestnicy rozmów zapewniają, że osiągnęli wzajemne porozumienie w sprawie zagwarantowania bezpieczeństwa energetycznego Ukrainy i nie dopuszczą, aby Rosja używała gazociągów w celu osiągnięcia swoich agresywnych celów. Oprócz tego, strony chciałyby, aby Rosja i Ukraina przedłużyły kończącą się w 2024 r. umowę tranzytową.

Jednak jeśli przetłumaczy się amerykańsko-niemieckie porozumienia z języka dyplomacji na język konkretnych decyzji, to oznacza tylko jedno, najważniejsze: gazociąg Nord Stream-2 będzie dobudowany już w najbliższym czasie. Co oczywiście zwiększy możliwości Rosji wywierania presji na sąsiednie państwa.

Angela Merkel i Joe Biden w Białym Domu. 15 lipca 2021 r. Zdj. Presse- und Informationsamt der / ddp images / Forum

Właśnie dlatego od razu po ujawnieniu pierwszych szczegółów amerykańsko-niemieckich porozumień brak akceptacji dla nich zaznaczono jednocześnie w Kijowie i w Warszawie. Ministrowie spraw zagranicznych Ukrainy i Polski wystąpili z wspólnym oświadczeniem, a Kijów zażądał konsultacji z Komisją Europejską.

Nord Stream-2: MSZ Polski i Ukrainy wzywają USA i Niemcy do znalezienia „adekwatnej odpowiedzi” na kryzys bezpieczeństwa

Ale na razie nie jest jasne, jak ostra będzie reakcja Ukrainy i co zdoła ona osiągnąć. W dniu, kiedy poinformowano o dojściu do porozumienia przez Waszyngton i Berlin, w stolicy USA w końcu ogłoszono datę dawno oczekiwanej wizyty ukraińskiego prezydenta w Białym Domu – 30 sierpnia. Wołodymyr Zełenski raczej nie zechce popsuć przygotowań do tej wizyty ostrą krytyką działań amerykańskiego prezydenta. Tym bardziej, że sam Joe Biden mówi o solidarności z Ukrainą i o dążeniu do zapewnienia jej bezpieczeństwa politycznego i energetycznego.

Dziś trudno jeszcze powiedzieć, czy można doprowadzić do zmian warunków amerykańsko-niemieckiego porozumienia w Kongresie. I czy – co najważniejsze – jest na to czas? Podobnie jak na zatrzymanie projektu po wyborach parlamentarnych w Niemczech, jeśli u władzy znajdą się siły występujące przeciwko jego uruchomieniu. Ale kiedy Nord Stream-2 będzie dobudowany, to znajdziemy się w zupełnie nowej rzeczywistości energetycznej.

Ukraińscy parlamentarzyści apelują o powstrzymanie Nord Stream 2

I te realia będą oznaczać bardzo prostą rzecz: technologicznie (nie uwzględniając europejskich ograniczeń) Gazprom zdoła się obyć bez ukraińskiego systemu przesyłu gazu. To znaczy, że pompować przezeń gaz – jeżeli dojdzie do porozumienia nt. nowego tranzytu – będzie tylko dlatego, że takie są polityczne uzgodnienia. I dlatego, że nie będzie mieć stuprocentowej możliwości wykorzystania alternatywnych gazociągów.

I tu pojawia się pytanie: który kraj ma więcej możliwości do wywierania nacisków. Ten, który kontynuuje kontrakt tranzytowy tylko dzięki umowom politycznym, które (jak wiemy na podstawie memorandum budapesztańskiego) można łatwo złamać, jeśli ma się takie życzenie? Czy ten, którego władze rozumieją, że zachowanie statusu tranzytowego to kwestia politycznej potrzeby, a nie konieczności? I czy trzeba wyjaśniać, że w takiej sytuacji Ukrainie będzie o wiele trudniej przeciwstawiać się rosyjskiej presji – we wszelkich jej przejawach?

Le Monde: Ukraina czuje się porzucona przez Brukselę i Waszyngton

Witalij Portnikow dla vot-tak.tv/belsat.eu

(cez)

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Więcej materiałów