Propaganda neostalinizmu. Na Białorusi zmienia się podejście do II wojny światowej?

W związku z 80 rocznicą ataku III Rzeszy na ZSRR, Biełsat poprosił historyków o przeanalizowanie zmian, jakie zachodzą w podejściu ideologicznym władz Białorusi do II wojny światowej i wielkiej wojny ojczyźnianej.

22 czerwca 1941 roku nazistowskie Niemcy napadły na Związek Radziecki. Zaczęła się tzw. Wielka Wojna Ojczyźniana – część rozpoczętej dwa lata wcześniej II wojny światowej. Od niedawna na historię obu tych wojen na Białorusi zaczęto patrzeć inaczej. Alaksandr Łukaszenka wydał dekret, zgodnie z którym uroczyście obchodzony będzie dzień napaści ZSRR na Polskę, uzgodnionej z nazistami w ramach paktu Ribbentrop-Mołotow. W wyniku agresji 17 września większość terenów zamieszkałych przez Białorusinów znalazła się w granicach Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Jednocześnie reżim często nazywa opozycję “faszystami”, a biało-czerwono-białą flagę narodową – “symbolem faszystowskim”.

Neostalinizm – nowa stara narracja o II wojnie światowej

Zdjęcie ma charakter ilustracyjny. Tysiące mieszkańców Mińska odwiedziły imprezy z okazji Dnia Zwycięstwa, w tym koncert na placu Zwycięstwa. Według MSW, samą tylko defiladę widziało 15 tysięcy widzów. Mińsk, Białoruś, 9 maja 2020 r. Zdjęcie: belsat.eu

Pochodzący z Białorusi i osiadły w Niemczech historyk Alexander Friedman twierdzi, że jeszcze za wcześnie, by mówić o radykalnej zmianie podejścia państwowej ideologii do II wojny światowej i jej sowieckiej części, jaką jest Wielka Wojna Ojczyźniana. Skalę zmian będzie można poznać, gdy “przejdzie cały cykl” i odbędą się pierwsze uroczystości z okazji Dnia Jedności Narodowej 17 września. Ale pierwsze różnice widać już teraz.

– Po wydarzeniach sierpniowych ubiegłego roku białoruskie władze wypracowują, tak mi się wydaje, nową starą narrację o II wojnie światowej – mówi Frydman. – Starą, bo w swojej istocie sowiecką, nawet bardziej sowiecką niż przed 2020 rokiem. A nową w tym sensie, że starają się adaptować ją do dzisiejszej rzeczywistości politycznej. Usiłują patrzeć na wojnę współczesnymi oczyma i chcą wykorzystać ją w celach politycznych.

Nauk historycznych te zmiany nie dotyczą, uważa badacz. Według niego to instrumentalizacja wydarzeń historycznych w celach politycznych.

Związek Polaków na Białorusi podejrzany o „rehabilitację nazizmu”

– Oficjalna propaganda w zasadzie wykreśla takie wydarzenia, jak pakt Ribbentrop-Mołotow i represje stalinowskie na Zachodniej Białorusi po 17 września 1939 roku. W ten sposób staje się neostalinowską. Planowany Dzień Jedności Narodowej, choć przede wszystkim wyraźnie antypolski, jest też pierwszą w postkomunistycznej Europie próbą uczynienia święta z rocznicy wydarzeń potwornej doby stalinizmu.

W neostalinizm w pełni wpisuje się teza władz, że “wszystkie protesty inspirowane są z zewnątrz”, a wykorzystywanie uwięzionego dziennikarza Ramana Pratasiewicza jest czymś normalnym, uważa historyk.

– We wcześniejszej łukaszenkowskiej narracji nie było miejsca na kolaborację Białorusinów z nazistami. Ale po 2020 roku, wobec powszechnego wykorzystywania biało-czerwono-białej flagi temat ten “nagle się przydał”. Obecnie propagandyści dowodzą, że wcześniej tematem białoruskiej kolaboracji z III Rzeszą rzekomo nikt się nie zajmował, choć badań prowadzono wystarczająco dużo, zwłaszcza za granicą.

„Wojna wszystkich ze wszystkimi”. Partyzanci na Białorusi INTERMARIUM

Doktor Friedman podkreśla, że obecne zmiany podejścia do historii Białorusi są chaotyczne. Uważa on, że ideolodzy nie wypracowali jeszcze koncepcji, a “jedynie reagują na wydarzenia”.

– Nie interesuje ich wieloznaczna historia wojny. Interesują ich konkretne momenty, które można “wyciągnąć” i wykorzystać w celach politycznych.

Historyk wspomina między innymi podejście reżimu do Holocaustu: władze przemilczają, że jego celem była likwidacja ludności żydowskiej, a mówią o zbrodni na całym narodzie białoruskim, choć czasem, kiedy trzeba, mówią prawdę.

“My za pokojem” i “wy faszyści” – reakcja na protesty i nawiązanie do II wojny światowej

Zdjęcie ma charakter ilustracyjny. Tysiące mieszkańców Mińska odwiedziły imprezy z okazji Dnia Zwycięstwa, w tym koncert na placu Zwycięstwa. Mińsk, Białoruś, 9 maja 2020 r. Zdjęcie: belsat.eu

Doktor habilitowana historii Alona Markawa uważa, że przez okres rządów Łukaszenki w “kulcie II wojny światowej” nic szczególnego się nie zmieniło: są tylko nieznaczne wahania. Nie obserwuje ona przepisywania historii od nowa, a jedynie wyławianie poszczególnych tematów, zgodnie z dwoma, przecinającymi się kierunkami.

Po pierwsze, państwowa ideologia i propaganda otrzymały teraz nowy impuls, bo muszą jakoś reagować na protesty i masowy powrót do symboliki narodowej – uważa historyczka.

– Propaganda stara się przeciwstawić coś nowej tożsamości narodowej, która pojawiła się na fali protestów – mówi Markawa. – Nie może już tego ignorować, bo to zbyt masowe zjawisko. Więc reakcja jest następująca: wy proponujecie protesty i anarchię, a my pokój i jedność.

Historyk: „sprawa ludobójstwa” to polityczna manipulacja pamięcią o ofiarach wojny

Badaczka tłumaczy, że w taką retorykę wpisuje się ogólnopaństwowa modlitwa za pokój, nowo ogłoszony Dzień Jedności Narodowej i “sprawdzone sowieckie hasło: my za pokojem”. Z tematem jedności łączona jest data 17 września 1939 roku, ale to, jak dokładnie połączono wtedy białoruskie ziemie, jest przemilczane.

Po drugie, mówi Markawa, równocześnie trwa kampania dyskredytacji narodowej symboliki, która przed protestami nie była tak szeroko wykorzystywana, a obecnie używają jej masy. W zamian władze “proponują jedność i pokój”, mówiąc “nie my jesteśmy faszystami, to wy jesteście faszystami”.

Warto pamiętać i poznawać prawdę o 17 września, a nie świętować tą datę

Zdjęcie ma charakter ilustracyjny. Akcja “Dzień Zwycięstwa nad Faszyzmem” pod obeliskiem Mińsk-Miasto-Bohater. 2 września 2020 r. Zdjęcie: belsat.eu

Historyk Ihar Mielnikau wydał wczoraj książkę “Czerwiec 1941. Zatrzymać na starej granicy”. To kontynuacja cyklu o “ryskiej granicy”, w którym pojawiły się wcześniej “Wrzesień 1939. Groby niewypowiedzianej wojny” i “Na granicy cywilizacji. Strony historii przedwojennej granicy polsko-sowieckiej na Białorusi”.

Mielnikau podkreśla, że temat II wojny światowej zawsze był na Białorusi aktualny, przy czym władze akcentowały wydarzenia wielkiej wojny ojczyźnianej. Wzywa on przy tym, by nie umniejszać przez to znaczenia tej części II wojny światowej.

– Na wschodzie Europy miały miejsce naprawdę wielkie i ważne bitwy, a żołnierze radzieccy poważnie przyczynili się do zwycięstwa nad III Rzeszą.

Mielnikau uważa, że znajomość historii II wojny światowej na Białorusi jest bardzo słaba, choć w czasach niepodległej Białorusi rzekomo stawiano na to akcent.

– Uczniowie nie widzą teraz, jakie bitwy rozegrały się na białoruskiej ziemi i kto dowodził frontami białoruskimi, że wojna zaczęła się w 1939 roku i już wtedy dotknęła ich przodków. Państwowi ideolodzy nie stworzyli narodowego punktu widzenia na te wydarzenia, na to, czym były dla Białorusinów. A obecnie, pod wpływem Rosji, kładziony jest jeszcze większy nacisk na sowiecki punkt widzenia.

Historyk uważa, że brakuje zrozumienia, że wojna to nie tylko heroizm, ale też tragedia. W tym, że Dniem Jedności Narodowej ogłoszono 17 września Mielnikau widzi zarówno minuty, jak i plusy.

– Minusy są widoczne gołym okiem – to cios zadany polityce zagranicznej i stosunkom z Polską, które i bez tego są złe. Ale dzień ten będzie przynajmniej powodem, by Białorusini zastanowili się nad tą datą i wyciągnęli własne wnioski. Może ktoś przypomni sobie wspomnienia babć i dziadków z Zachodniej Białorusi, gdzie jedni witali Armię Czerwoną jabłkami i kwiatami, a innych wywożono do Gułagu – mówi Mielnikau.

Historyk zauważa, że mimo faktu, że po 17 września 1939 roku zamieszkałe przez Białorusinów ziemie znalazły się w Związku Radzieckim, przed Białorusią były nikłe perspektywy. Jej zachodnia połowa była spolonizowana, wschodnia zrusyfikowana, BSRR mogła stać się obwodem Rosji.

Zdjęcie ma charakter ilustracyjny. Mińsk w przededniu Dnia Jedności Narodów Białorusi i Rosji. 1 czerwca 2021 roku. Zdjęcie: belsat.eu

– Do zjednoczenia doszło, ale jakie było to zjednoczenie? W swojej książce pokazuję, że dalej istniała granica białorusko-białoruska, bo dla Sowietów zachodnie obwody wciąż były obce, wymagające sowietyzacji – mówi Mielnikau.

Badacz wzywa też, by analizować i pokazywać także to, do czego doprowadził brak wyszkolenia dowództwa Armii Czerwonej w 1941 roku.

– Tydzień po napaści nazistów dowództwo Frontu Zachodniego wydało rozkaz kontratakowania i odbicia Rakowa. Niemcy byli już w tym czasie w Mińsku i Bobrujsku. Taktyka polegająca na ataku, a nie obronie, doprowadziła do olbrzymich strat.

“Tej rocznicy nie świętowano”. Mielnikau o znaczeniu 17 września 1939 r. dla Białorusinów

aa,pj/belsat.eu

Wiadomości