Killerzy Łukaszenki uczą się polskiego WIDEO

ByPol – organizacja białoruskich mundurowych, którzy zerwali z reżimem – opublikowała tajne informacje dotyczące białoruskiego wywiadu. Według nich powstaje specjalna jednostka wojskowa do realizacji wszelkich, nawet najbrudniejszych rozkazów Łukaszenki – w tym zabójstw przeciwników politycznych za granicą. Funkcjonariusze muszą między innymi mówić po angielsku, a także po polsku lub litewsku.

Czy białoruskie służby specjalne są w stanie przeprowadzić skuteczne operacje eliminacji przeciwników reżimu na terytorium innych państw? Co białoruskie służby specjalne robiły w Polsce w ostatnich latach? Czy mają związek z zamordowaniem Pawła Szeremieta na Ukrainie? Z ekspertami dla programu „Świat i my” rozmawiał Zmicier Mickiewicz.

IX Wydział Generalnej Dyrekcji Wywiadu Sztabu Generalnego, jednostka, której zadaniem jest eliminacja przeciwników politycznych Łukaszenki poza granicami Białorusi, powstała w 2014 roku z inicjatywy szefa Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Białorusi generała dywizji Aleha Biełakoniewa. Informacje te zostały opublikowane przez inicjatywę ByPol.

– Jeśli chodzi o żołd, to trudno powiedzieć, czy bardzo różni się on od żołdu zwykłych żołnierzy kontraktowych. Jeśli chodzi o selekcję, jest ona przeprowadzana wśród specjalistów, którzy będą gotowi do wykonania postawionych przed nimi zadań i z których można uformować ekspertów na najwyższym poziomie. Zgodnie z posiadanymi przez nas informacjami, są oni obecnie zajęci przygotowywaniem i doskonaleniem swoich umiejętności – tłumaczy Ihar Łoban z ByPol.

BYPOL: na Białorusi istnieje oddział, który może likwidować oponentów Łukaszenki za granicą

Organizacja ​​twierdzi, że każdy żołnierz jednostki musi przejść szkolenie na wydziale wojskowo-dyplomatycznym Akademii Wojskowej lub w Instytucie Bezpieczeństwa Narodowego KGB. Oprócz dyscyplin wywiadowczych w ciągu trzech lat nauki trzeba opanować też dwa języki obce – najczęściej angielski i polski lub litewski.

Wskazuje to na kierunek działań jednostki wojskowej. O komentarz poprosiliśmy byłego oficera polskiego wywiadu wywiadu Andrzeja Mroczka, eksperta Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas.

– W ostatnim okresie, służby ujawniły mediom informacje o zatrzymaniu osób narodowości białoruskiej, które wykonywały zadania wywiadowcze na terenie Polski. Również polska służba kontrwywiadowcza, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, zatrzymała swojego funkcjonariusza, który wszedł w kontakt z białoruskimi służbami.

Jednocześnie część ekspertów z powściągliwością odbiera informacje o przygotowaniach do fizycznej likwidacji przeciwników reżimu Alaksandra Łukaszenki w innych krajach. Sceptycznie do tych doniesień podchodzi Lavrinas Kasčunas, przewodniczący Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony w Sejmie Litwy.

– Musimy przyjrzeć się temu projektowi i odnaleźć w nim, który może nam zagrozić. A może to kolejna prowokacja? Tak też może być. Oczywiście przeanalizujemy to. Ale myślę, że to bardziej narzędzie do zastraszania, żeby krytycy milczeli i politycy nie byli tak pryncypialni.

Jednak po opublikowaniu nagrania, w którym były szef KGB Wadzim Zajcau w 2012 roku opowiada o planach fizycznej likwidacji Pawła Szeremieta, pojawienie się jednostki specjalnej do wykonywania takich zadań może nie wyglądać jak fikcja. Szeremiet zginął w Kijowie w 2016 roku, dwa lata po rzekomym utworzeniu IX. Wydziału Sztabu Generalnego. Obecnie Ukraina sprawdza ewentualny białoruski ślad w zabójstwie znanego dziennikarza.

– Operacje specjalne za granicą wymagają dużo czasu na przygotowanie się – mówi Ihar Łopan z ByPol. – Jeśli mówimy o krajach rosyjskojęzycznych, będzie to łatwiejsze niż np. w Unii Europejskiej. Trwa to bardzo długo: opracowywanie legend, zadań, testowanie i eksploracja możliwych lokalizacji operacji. Wszystko zależy od miejsca i osoby, którą należy zneutralizować.

Andrzej Mroczek zauważa jednak, że były sygnały, że z Białorusi są wysyłani „wykonawcy wyroków”.

– Jest to szkoła rosyjska i służby białoruskie działają niemalże w podobny sposób.

BYPOL: w białoruskim KGB zaczęły się czystki

Ogólnie rzecz biorąc, historia białorusko-polskiej konfrontacji służb specjalnych obejmuje wiele przypadków ujawniania agentów zagranicznych zarówno przez stronę białoruską, jak i polską. Ostatni miał miejsce w grudniu 2020 roku, kiedy strona białoruska ogłosiła próby rekrutacji przez polskie służby specjalne dwóch białoruskich oficerów, pełniących służbę w Polsce. Jednak nie ma doniesień o wielu przypadkach. Tym bardziej cenne są teraz informacje publikowane przez ByPol.

– Fakt, że otrzymaliśmy te informacje i przesłanie, które przekazaliśmy do Sztabu Generalnego świadczy o tym, że znamy te osoby, te osoby nie będą już wysyłane do takich operacji w najbliższej przyszłości. Przecież ich ujawnienie doprowadzi do wykluczenia z operacji poza granicami kraju – podkreśla Ihar Łoban.

Jednocześnie, jak pokazuje praktyka, tajne służby mogą werbować za pieniądze osoby niezwiązane z agencją do wykonywania różnych brudnych zadań, takich jak bicie, zastraszanie czy też kradzież przedmiotów i informacji.

Eksperci są zgodni, pojawienie się inicjatywy uczciwych białoruskich mundurowych w grze reżimu Łukaszenki z Zachodem poważnie irytuje przywódcę Białorusi. Jednak publikacja tajnych planów reżimu pokazuje, że nie każdemu, nawet na wysokich stanowiskach u boku władzy, podoba się to, co dzieje się w kraju.

– Mundurowi na Białorusi na pewno nie puszczają płazem zachowania swoich podwładny – milicjantów czy żołnierzy, którzy uciekli na teren Polski i tu prowadzą działalność informacyjną – zauważa Andrzej Mroczek.

Kto zabił Bandarenkę. Wyniki śledztwa byłych milicjantów

Zmicier Mickiewicz, TV Biełsat / Praswiet

Wiadomości