Grodno: rewizja u rockmana współpracującego z Biełsatem

Aleś Dzianisau to kolejny grodzieński współpracownik Biełsatu, podejrzany o “finansowanie protestów” – zapłacenie grzywny za skazanego demonstranta.

Aleś Dzianisau. Zdjęcie: Wasil Małczanau/belsat.eu

Aleś Dzianisau jest gitarzystą znanego białoruskiego zespołu rockowego Dzieciuki, ale także kamerzystą-freelancerem współpracującym z Biełsatem i autorem opinii na belsat.eu.

Wczoraj na naszej stronie skomentował on proces grodzieńskiego muzyka, działacza mniejszości Polskiej Igora Bancera. W sierpniu Dzianisau koncertował przed wielotysięcznym tłumem podczas protestów w Grodnie. Zaśpiewał wtedy po białorusku “Czarny chleb i czarna kawa”, kończąc piosenkę sugerowanym przez publiczność refrenem “Stop karaluch!”.

Wcześniej Aleś Dzianisau był wielokrotnie karany za swoją pracę dziennikarską i działalność artystyczną.

Milicja przyszła do mieszkania dziennikarza, gdy on i jego żona byli w pracy. W mieszkaniu była ich 18-letnia córka, która wpuściła funkcjonariuszy.

Białoruskie Stowarzyszenie Dziennikarzy poinformowało, że rewizja odbywa się w ramach tej samej sprawy, w związku z którą zatrzymano współpracującego z Biełsatem polskiego dziennikarza z Grodna Jana Romana.

W Grodnie zatrzymano dziennikarza Jana Romana

Został on zatrzymany wprost na ulicy. Podeszli do niego nieznajomi i zabrali go na komisariat. Jednocześnie przeprowadzono przeszukanie w jego mieszkaniu, skonfiskowano notebook i telefon.

Według nieoficjalnej informacji, jest podejrzany o „finansowanie protestów”. Dziennikarz miał zapłacić grzywny za dwie osoby biorące udział w „nielegalnych zgromadzeniach”.

Wczoraj MSW poinformowało o zatrzymaniu w Mińsku 30-letniego informatyka. On też miał „finansować protesty” przelewając pieniądze na fundusze pomocy dla strajkujących i protestujących.

Białoruskie MSW ogłasza, że zatrzymało sponsora sierpniowych demonstracji

pj/belsat.eu

Wiadomości